| Fotka.com
Ja0306
Posty: 239 (po ~5405 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 1
Ja0306
  28 May 2017 (pierwszy post)

28.05.2017 Półmaraton Chcałem Pokonać

Och! 28 Maja mija, jak to było w całej tej dobie.
Ze zmęczenia Potrzebuję Świeżości Odpoczynku!!!

Docieram do Lublina PolskimBusem 21:25 z Metro Wilanowska, wcześniej dojazd 192, rezerwa na wydatki 50zł. No i przygotowanie na chłodną noc i tylko 4 godziny przerwy w Lublinie zamiast w Dęblinie jak 2 lata temu.
Po dotarciu nocą gdzie to odpoczywałem i tylko rozpoznałem że mijamy Miasto Ryki to nic, w Lublinie trzeba wykorzystać czas. Spacer na Stare Miasto, Deptak Krakowskie Przedmieście i do dalej położonego miejsca gdzie w zeszłym roku zaczynał się i kończył Maraton w Lublinie 08.05.2017 TEGO MARATONU MAM DOŚĆ aaach!!! Poza tym nocą odpoczywanie ale za chłodno i lepszy spacer i cos albo orzeźwiającego albo rozgrzewającego. Gorąca Czekolada, sok, słodycze.
Poza tym jest weekend to młodzi szaleją i się bawią na Deptaku, poza tym co jakiś czas razem jadą N1 N2 N3 a barwy czerwono-biało-zielone. Ach, ok, tylko 24 godzinny sklep przy Starym Mieście dobry jest i automat na dworcu PKS, MC Donaldowemu Jedzeniu mówię NIE!!! Mimo chwilowych krótkich zachęt do spróbowania. Tak przetrwałem noc.

04:30 bus do Chełma ale to jak, przyjechał najpierw z Gdańska do Lublina. Potem zmiana i do Chełma, ja odpoczywam i się wysypiam z przerwami, aaachhh....
W Chełmie gdzieś w Centrum wysiadka i oprzytomniałem by nie zajechać gdzieś nie wiem gdzie dalej. Pora na spacer do biura i zobaczenie co po drodze, Lwowska i Pocztowa i jakaś tam jeszcze. Docieram do Kąpieliskowej i biura, te jednak czynne od 07:30 a nie 07:00, poza tym przygotowują balony ale niektóre pękają im już teraz. Reszta to sprawy pakietów, szatni i Pomoc Charytatywna z PKO BP dla Mikołaja i Wiktorii, nasuwa to myśl że Mikołaj powinien być z Wiktorią. Ja dołączam do pomocy jak już nie raz bywało, razem z PKO BP, im więcej osób weźmie udział tym więcej na Pomoc zostanie uzbierane. Tylko tak a jak tu mam wpiąć numer z Nessy91, Numer Startowy i Numer na Wsparcie, uzupełniłem dane po odebraniu pakietu podstawowego.

Numer Startowy od ParkRUNów z Nessy91 na brzuch a numer startowy i numer wsparcia na spodenki na lewo i prawo z przodu, od pleców numer wsparcia się odczepiał to tam go nie będzie, poza tym sprawdzone, tak jak to wpiąłem to trzyma się dobrze podczas ruchu, ćwiczeń na pobudkę do Startu. Przygotowanie trwa, Trasa jednakowa jak dwa lata temu, pogoda identyczna też. Dzisiaj jednak wyścig a nie spokojne wybieganie. No tak to miało wyglądać, biegłem jednak na zdrowym tempie do obecnej pogody.

Zacząłem swoim tempem, a biegnę na czas swój, cokolwiek będzie, nie wiem który tam jestem, pierwsze 5km szybko ale z rozsądkiem bo całe 21km czeka i picie na punktach zasilania, wszystkich, jedna porcja wody. No i nie wiem który tam jestem i jakie mam tempo oraz na ile biegnę. No przed Siebie, pokonuje mnie Rywal z Krakowa któremu nie raz dawałem radę, jak się okaże tym razem, nie mam na to szans, w tym cieple dbam o zdrowe pokonanie całej trasy a już na pierwszej piątce myśli chcą bym się poddał i zrezygnował z biegu w ogóle, lub przeszedł na spokojne wybieganie, jeden rywal mnie wyprzedza ale i tak Nie Poddam się i Musze Po Prostu pokonać 100% Trasy Półmaratonu, nawet jak przed biegiem bolała to lewa stopa a to odbija się to na lewej nodze, Bieg całe 21km Będzie. Tak do przodu, to jezdnia a to chodnik i zwalnianie do zatrzymania się na napicie się porcji wody bo tylko to było i czasem dalej banany i raz izotonik. Poza tym spowalniałem i pytałem o kierunek biegu na zakrętach, no na tym straciłem może razem z 60s, nie wiem, Mówiłem se że mmą dość, a za tydzień dwa spokojne wybiegania 21km i 10km Lublin i Wyszków, teraz biegnę swoje i to męczy ale nie zrezygnuje z ukończenia pełnego dystansu, jestem 5 czy 8 nie wiem, biegnę a może cos w kategorii wiekowej zdobędę, ale mam czas tylko do 13:05 a potem punktualność rozkładowa by o 17:15 wracać z Lublina do Warszawy, potrzebna będzie najwyraźniej wcześniej odebrana nagroda. Trasa to o ulicy a to po chodniku, bruk, wzniesienia zakręty, przypominało się wszystko, jednak biegło się czasami chaotycznie, patrzyłem jak biegnie 2 OPEN Rywal przede mną w oddali ale jeszcze do 15km widoczny.
No poza tym znów czasem odliczałem ile co 0,5km zostało do mety, nie wszystkie kilometry jednak oznaczone, chyba z 5x brak. Biegłem do końca i byłem 3 OPEN na drugiej połowie dystansu do samego końca, nie chciałem wierzyć no ale skoro tak to tak. 012000 tutaj nie złamałem ale 01:22;06 nie jest aż takie złe. Szybciej trochę niż w Opolu na międzyczasie i nawet tam bez zatrzymania a tutaj z zatrzymaniem nie raz. Poza tym po biegu zmęczony, pije wodę i pora na ćwiczenia i odpoczynek. Teraz jeszcze nagradzanie a najpierw masaż, tutaj jednak był lodowy i no ok, przyda się, jednak stopy za wrażliwe. Poza tym dobrze ze spokojnie mogłem doładować telefon komórkowy przed i w czasie gdy trwał bieg. jestem zmęczony i mam dość ścigania się, teraz było minimalne ściganie się a potrzebuje odpoczynku do Soboty, na szczęście mam opłacony nocleg 02-03 Czerwca w Lublinie i będę Lepiej się czuł niż po Nocnych 4,5 godzinach spacerowania i zajmowania se czasu. Dobrze że na trasie były z 3 chyba punkty polewania wodą.

Po biegu jeszcze sprawa odbioru nagrody za siebie, poza samym wywiadem po Biegu o tym co czułem jak biegłem dzisiaj.
Walka z Samym Sobą, z Pogodą, Psychicznym Zniechęceniem, z Bólami i Wygrana Wewnętrzna Walka. Miejsca na podium miałem już różne i w OPEN i w Wiekowej Kategorii ale jestem zmęczony i nie odpowiadam już na wywiad ani nic od siebie nie dopowiadam, ach tam.

P biegu wracam i zmęczony ze wszystkim podarunkami odpoczywam na dworcu PKP, z rezerwy na wydatki mam tylko niewiele ale to wydam w Lublinie zaraz obok stacji PKP i potem 3 godziny na spacer z Dworca PKP na Dworzec PKS.
W Parku Nagradzanie dopiero 13:00 a 13:05 odjazd pociągu ostatniego odpowiedniego, trwają nadal pokazy, poza tym nagrodzili już najszybszych za 5km, OPEN, Najstarszych oraz z Chełma Najszybszych. Reszta czeka aż 100% ukończy Półmaraton i będzie nagradzanie nawet do Najstarszych, dobrze że na każde pytanie udzielana była odpowiedź i mogłem odebrać nagrodę całą wcześniej. Jestem szczęśliwy bo Było Lepiej niż w Gnieźnie 18.09.2016 !!! A zachęcam do odwiedzin imprezy ponownie jestem na tak, może ktoś jeszcze zechce Biegać w Półmaratonie w Chełmie LCH w Ostatnią Niedzielę Maja w 2018 Roku i dalej? Po Zdjęciach idę na dworzec PKP, nagrody nie są tak ciężkie jak te z Łowicza z 2015 i 2016 roku, uff. Musze jednak fizycznie i psychicznie wypocząć.

Wracam do Lublina, tam dopiero zdejmuje kurtkę i co się okazuje, pociąg ten sam wagon jedzie dalej jako relacja Lublin-Dęblin a był jako relacja Chełm-Lublin tak jest w obie strony a kurczę! nie mogli w rozkładach wykazać że to jeden kurs od Dęblina do Chełma czy odwrotnie tylko to rozdzielać mimo tego samego wagonu na tej trasie, tylko z inną niepotrzebnie nazwą.

W Lublinie jeszcze szybko jakieś mleko czekoladowe i smertiesy na spożywkę i odpoczynek. Raczej spacer od Dworca PKS przy Al.Solidarności. Pogody takiej nie znoszę od wycieczek rowerowych po przeciętnym śniadaniu które potem miały 50-100km i były w takim upale nie do zniesienia, nadal taki upał jest nie do zniesienia, po 18 latach też!!

Wracam i odpoczywam na dworcu PKS, patrząc i słuchając jak jadą kolejne kursy inne do Warszawy, do Białegostoku, Rzeszowa, Łodzi haha i jeszcze gdzieś jak Hrubieszów czy co tam... słucham różnych stacji radiowych dla muzyki już z nudów, nie tak jak rano Radio Złote Przeboje 99,5 MHz głównie i słuchanie o Lublinie, Zamościu i Hrubieszowie.
BON TON 104,9 MHz raz było na głuchej ciszy, potem na normalnej jakości ale nie słuchałem.
W Lublinie 102,2 MHz a potem co zechcę jak muzyka leci.

Powrót to w dzień i widać jak AL.Solidarności jest przebudowywana przy jednym ze skrzyżowań i jak przygotowują 17 E372 do przebudowy, zator w Rykach tam gdzie światła. korek przed Kołbielą, ECH!!! Zamiast ronda to powinno być zwykłe skrzyżowanie gdzie tylko 17 ma pierwszeństwo albo wiadukt jeden i resztę zostawić bez dogodności.
Dalej korek za Wiązowną bo wypadła jedna ciężarówka z przyczepą w rów, ech... Dalej tylko raz światła przy Trakcie Lubelskim i przy L.Idizkowskiego, tyle, opóźnienie tylko 12 minut, dobra, może być. Dobrze ze jeszcze za punkty z karty se kupiłem mleko czekoladowe i wypiłem dla orzeźwienia i schłodzenia. Wracam do domu, pora jeszcze pokazać co dostałem, wypakować wszystko, cos zjeść jeszcze i wypić i PORA NA ODPOCZYNEK do Soboty 03.06 i dalej po tym kolejnym weekendzie czeka Makowska Piętnastka 11.06 w Sobotę 03.06 i Niedzielę 04.06 pobiegnę albo na spokojne wybiegania na zawodach a może się pościgam jak SIĘ ZREGENERUJĘ!! Ok, to tyle, to do Soboty, 31.05 nic nie Biegam, Odpoczywam. Zmęczony mam kręgosłup już.

THE END THIS WPIS
Po 01.06 na Zawodach dalej stale będę startować z Wizerunkiem Nessy91, a do Półmaratonu Radzymin 15.08 zostało 79 dni, zapisz się na Ten Półmaraton i Ty.
ja mam numer Startowy 18, ok, dobrze ze jest, to rozpoczęcie Nowej Corocznej Inicjatywy Mojej, uff jak się Uda to Zrealizować to Ciekawe co będzie dalej?

Ja0306
Posty: 239 (po ~5405 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 1
Ja0306
  12 October 2019

00 15 33 miało być a znów jak zwykle wskakuje jakieś TM

Ja0306
Posty: 239 (po ~5405 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 1
Ja0306
  13 October 2019

13.10.2019 Weekend Startów 555 Nieradość

WYNIKI
5km Bieg i 10km Bieg
https://wyniki.datasport.pl/results3126/
Nawet z Życiówką Swoją z Wczoraj na 5km, gdzie byłoby 60s więcej niż na 4,7km to nic bym nie zdobył dziś.

No i wczoraj ostatnie co późno ale bez szwanku na powrót i to że po coś się było zaliczone wieczorem food trucky, niewiele bo na niewiele se pozwalam ale zawsze trochę.
Skutek tego ze spanie do 60:00 skończyło się wyłączeniem budzików i spaniem do 07:00, nie wiem czy po tym co było to dobrze ze nie straciłem startu, ale nie straciłem nic! Z dotarcia i obecności na całości, na miejscu.

Jednak dziś miałem załatwić po biegu se bilet powrotny z wydarzenia 11.11 z 4 edycji a tu klops taki ze zgubiłem 100zł podczas podróży autobusowej i nie wiem gdzie i kiedy! Cholera! Poza tym z wszystkim się wyrabiałem ale byłem bez śniadania,mimo zapasu energii denerwowało mnie że czegoś nie przekąszę przed startem, do wyboru na miejscu zostało tylko jabłko albo sama woda.
Już nie wspomnę że we wrześniu tak samo zgubiłem 2x20zł na raz a już opłacanie Lisieckiego Mikołajkowego Półmaratonu który odrzucała księgowość Blue Media 2x i Nie Zamierzam za to płacić NIC! Pobiegnę bez wyścigu tam po medal i chyba tylko tyle, reszta nieważna!

Dobra, zaczyna się impreza i ogłaszana jest zbiórka dla niepełnosprawnej Natalii którą opiekuje się Fundacja Polsat i nadal zbierane jest wsparcie. Poza tym no stoiska dla dzieci i stoiska spożywcze, gastronomia.
Dla biegaczy to co potrzebę wszystko też jest, biuro działa sprawnie, depozyt szatnie i toi toi-ie są.
No i tak to się rozkręca. Starty jednak tak jak spóźniona rozgrzewka są o 10:15 i 11:15 zamiast o pełnej godzinie, trudno... przedstart na 5km urozmaica mim i to ze tutaj udział wezmą podopieczny jadący na rowerowym wózku oraz natalia prowadzona przez podopieczną na 5km biegu.
Start zapowiadał się niebezpiecznie kolizyjny ale w ostatniej chwili ustawienie pozwoliło uniknąć wypadku w 5s po starcie. uff, ok. Patrząc na Listę Startową to wielu biegaczy w ogóle nie znam i jak się okazało obsada na 5km to nie tylko dwaj czy trzej rywale, nie wiadomo czy niektórzy do pokonania czy nie, ale no ich było z 10.

Ruszyłem tak sobie umiarkowanie i zacząłem pędzić by dorównać innym i ich spróbować pokonać, tempo było szybkie ale nie zabójczo szybkie jak wczoraj a próbowałem walczyć jak nie o miejsce to o czas na mecie swój, jak najlepszy. No i pędzę a z miejsca chyba 15 jakoś wybiłem na nie lepsze niż 11 jak część mego numeru startowego, jednak nie ukończyłem 6 w kategorii wiekowej a 5, w sumie nie wiedziałem jak z kategoriami wiekowymi będzie, no i czekałem na start i oglądanie biegu 10km, nie dopisywałem się gdyż nie miałbym mocy i zdrowia na ten bieg jeszcze.
Zgubiłem całe jedno 100zł wobec czego nie miałem jak się dopisać, jak wesprzeć dodatkowo Natalii ani coś jeszcze spożyć innego niż trochę po kilkakrotnie darmowych cukierków, heh. Wkurzało mnie to.

Popatrzyłem na wyścig na 10km i dwóch najlepszych biegaczy i dalszych ze sporym odstępem dobiegających tutaj. Najpierw na zawrotkę 5km a potem na metę 10km.
Po wszystkim zaczęło się udzielanie pierwszej pomocy w rytm piosenek i liczenia jak zrobić ilość uderzeń, kolejność odliczał spiker na scenie, poza tym było głośno.
Dalej nareszcie nagradzanie. Najszybsze Trójki OPEN na 5km i 10km Pań i Panów, tak jak w zeszłym roku sposób nagradzania kontynuowano, za pierwsze miejsce w kategorii wiekowej niezależnie czy ktoś był w pierwszej trójce open czy nie to dostał też. No a dalej losowanie i choć wiele było do wylosowania i nie wszyscy byli obecni to nic mi się nie trafiło, choć skorzystałem z numeru kolegi który sobie poszedł i nie czekał. Na mój numer też nic nie poszło, heh. To mnie wkurza po tym jak zgubiłem 100zł najbardziej! Po wszystkim już nic więcej i postanawiam kontynuować starty w 2020 i na Biegu Czas na Wzrok i Biegu Toyota z Radością. No po wszystkim tylko wracam do domu i wydaję to co dostałem na prośbę. Tylko komunikacyjnie czuję dobry dzień, finansowo i biegowo wygląda to beznadziejnie! Autobusy przybywają dogodnie nie za późno i nie tak bym trafiał niewygodnie.

Miałbym wszystkiego dość ale się nie poddaję, czas trenować dalej z Charakterystyką pod Cykl Grand Prix City Trail i być zaliczając wszystkie biegi cyklu i szybko.
trening wcześniej miał być do Biegu Niepodległości Poznań i koniec, przerwa. Jednak się pozmieniało po 01.12.2018!!! oraz jak dodałem pasujący terminami i lokalizacją City Trail 2019-2020.
Objętościowo nadal będą treningi pod 10km a starty co 2 tygodnie, nie wiem co z tego wyjdzie. Soboty tylko będą te oczywiście wypełnione spokojnymi wyluzowanymi ParkRUNami dla dozbierania do 50# zaliczone i 100# zaliczone.

Po wszystkim już jak byłem u siebie to wreszcie zagłosowałem z konieczności. Dalej załatwiłem co miałem zaraz po biegu gdyby nie zgubiona kasa, cholera! Reszta już bez strat. Budżet nadal mam po 09.10 nie w ruinie ale spory ale mam dość i wizyty 19.10 Łódź, 26.10 Olsztyn, 02.11 Skierniewice będą na własnym domowym prowiancie, heh, bez wzbogacenia kulinarno-wydarzeniowego w miastach. Straciłem gubiąc 100zł!!!

THE END THIS WPIS
Ja0306 Biega. Ku Realizacji Cełów-Strona Imienna.

Ja0306
Posty: 239 (po ~5405 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 1
Ja0306
  19 October 2019

19.10.2019 Sobota Wycieczki Zachodniej dla ParkRUNów.

Ostatnio łączę Trening Biegowy-objętość czasowa intensywności, Trening z Nagrody u Orange Theory Fitness i czas pracy, no ja jakoś z tym się trzymam jeszcze ale połączenie będzie kontynuowane, nie wiem co będzie po 31.10, a po 14.11 czy 15.11 zobaczymy jak wyszło oraz jak w międzyczasie wychodzi Bieganie Moje.

Dzisiaj jednak pobudka po 04:00 i jakoś się zbieram.
Wychodzę 04:30 czy 04:35 po ostatkach przygotowań z tym co wczoraj przygotowane, no jednak nie znalazłem swych słuchawek i nie brałem ze sobą nic do telefonu, dalej ruszam i zamiast skromności to wybieram kwotę na rozbuchanie, na szczęście jej nie gubię, jednak raz zgubione 40zł spowodowało rozkawałkowanie powrotu na dzisiaj, z resztą nie wiem czy odpowiednio godzinowo to dobrane, może rozluźnione zbytnio po biegu.

No jest ok bo gdy wychodzę to akurat o 04:45 będzie 503, nie trzeba szaleć z metrem M1. No ok, Ukochana linia przybywa a dalej mam przy DOlnej 519 ale za póxno to dostrzegam, na szczęście przy Spacerowej z racji cyklu sygnalizacji i małego ruchu przesiadam się z 503 na 519 bo cel to Dw.Centralny by ruszyć na Łódź, dla ParkRUN i tylko raz chyba, choć Bieg Ulicą Piotrkowską zaliczony raz w tym roku po 3 latach, ale w sumie po co? chyba nie ma w tym nic zachęcającego na dłużej czy częściej wizytować, phi tam, i cisza bezczynna po tym.

W oczekiwaniu na pociąg uzupełniam na śniadanie czymś żołądek. Poza tym wszystko ok, połączenia bezpośrednie Warszawa-Łódź-Warszawa są ok punktualne i wygodne z miejscem zasiedzenia. No w pociągu pełno Październikowych numerów w Podróży, jeden biorę, poza tym mam do przeczytania 3 inne gazety, czas na to znaleźć chcę ale jestem niewyspany i se zasypiam z raz czy dwa odcinkowo a nawet śni mi się o pociągach które z trudem się mijają na 3 sąsiednich torach by uniknąć wypadku, poza tym wspomniana jest trasa do Częstochowy, hmm... budzę się i ok, nic nie jest źle, ok, jestem w Łodzi i idę od razu przez Centrum do Łodzi Politechnicznej, prosto na zachód a potem w lewo na południowy kierunek ulica Strzelców Kaniowskich i dalej docieram do jakiegoś studia filmowego czy czegoś i dalej zaraz kładka do parku Poniatowskiego, no przypominam se o Łódzkim Półmaratonie 2017, a ech, no już nie chce nic wobec tego pisać i robić mimo sukcesu swego. Walczyć będę o to by frekwencja spora i Ciekawa była na Karczewskim Biegu Szlakami Mazowieckiego Parku Krajobrazowego w 2020 roku.

Dochodzę dalej do kolejnych alejek parkowych, tutaj to no tylko do Warszawskiego Ogrodu Saskiego układ dróg i rozmiar chcę porównać. Reszta inna. Dalej dochodze do toi toi chyba jedynego w okręgu wielu kilometrów, dostosowany dla niepełnosprawnych ale w środku kałuża jakby dachu nie posiadał i zamiast podłogi był chodnik, kałuża jak na jesień właściwa, jak to się stało w zamkniętym obiekcie?
Dalej idę tylko do Sukcesji by się przygotowac na bieg, robię to by zmieścić się w czasie bo 09:00 to niedaleka sztywna godzina, mimo trudów trawiennych i pojemności plecaka i objętości kurtki, udaje się, uff, nawet na jeszcze ćwiczenia jeszcze jakieś porobione choć nie wszystkie ze zwyczajnej gimnastyki przed i po bieganiu, dobrze że Parkrun z racji opóźnień nie jest spacerowo zaliczany.

Ktoś wymienia że Warszawa odwiedzi ParkRUN i chyba jako jedyny mnie wita, uczestników sporo a tam ja tutaj tylko biegnę spokojnie czy umiarkowanie bo tylko mam uzbierać 50# i 100# a wyścigi na Zawodach jak GPCT Olsztyn i Biegi Niepodległości czy Mikołajkowe! No i start, nie wiem tam który jestem, biegnę swoje i tyle, przyśpieszam, biegnę za, obok lub przed dwójka gadającą o swoich planach na bieganie, swoich treningach i tym jak szybko najlepiej pokonali 10km i 15km czy jeszcze inne biegi, tętno też wspominają, jednak męczy mnie towarzyszenie jak tempo nie jest zgrane cały czas. Biegnę czasami z rozstawionymi ramionami ukośnie jak ptak co dopiero do lotu chce się poderwać i tylko to robi. Ech, na koniec wyścig o miejsce, na szczęście jestem dalej w tyle, nie ma tu nagród na szczęście i pierwszy łapię tokem/token i dalej koniec. Podliczone, Pętla 1=001131, Pętla 2=001120.
No a kierunek odwrotny niż się spodziewałem na początku.
Ja wole bieganie swobodne nawet jak biorę udział w wydarzeniu.

Dalej zbierają się ekipy które tu jako drużyny są, RysioTEAM i ŁKS Łódź Kocha Sport a okazuje się że Trener Grupy RysioTeam obchodzi dzisiaj urodziny i wszyscy zawodnicy składają mu życzenia i dostaje prezent, no to świetnie że tak wyjątkowy z tym jest ten ParkRUN. Dalej wszyscy jakieś życzenia dają, nie zapomnieć nic, potem każdy dostaje cukierek od dzieciaka co rozdaje je.

Po wszystkim tylko czekanie aż zamykający stawkę powróci po wykonaniu drugiej pętli z ostatnim uczestnikiem, no dobra, ja powracam, myślałem że do Auchan się dotrzeć uda ale tutaj wejście nierealne od strony parku w ogóle, heh! Wracam do Sukcesji, no dalej już bez spiny z racji punktualności i na ulicę Piotrkowską, dalej szukam czegoś ale nie za drogo, a tutaj nie ma nic ciekawego do posiłku, tylko za drogi żurek, poza tym trudno się zdecydować czy coś tam zjeść. Po drodze targ mały z regionalnymi produktami, jakieś dwa pasztety warzywne wybieram i do domu coś dam, poza tym nieznane przetwory i chleby różne, zachęta zbyt mała.

Na trasie napotykam pełno porozkładanych pluszaków i tez sprzedaż zapałek przez dzieci za 10zł-15zł czy do 20zł nie wiem na jaki cel. Poza tym co zaskakuje to tutaj chodzi ekipa od Jasnej Strony Mocy Sanjaya Jaraszek z Nysy, jestem zaskoczony, że chodzą akurat dziś i tutaj rozdają ulotki, ooo! Dobra, ja tam tylko by się najeść i wrócić wydaję kasę.Zjadam jakiś posiłek brokułowo-sałatkowo-bakaliowy a śniadania do 12:30 powodują że nic innego nie wydają knajpy, trochę to męczące i zniechęca ale dobra... Pijalnie Wódki i Piwa mijane w kilku miejscach odrzucają od razu.

Po wszystkim pora odnaleźć trasę bo się pogubiłem.
Wracam do PKP Łódź Fabryczna, ciekawe jeszcze tylko patrzenie na różne stare i nowe modele tramwajów łódzkich. Na dworzec tylko i w pkp, jakiś kurs do białegostoku, ja jadę tylko na Skeirniewice, z racji heh, tylko drobnych zamiast zgubionej wtedy raz 40-tki w złotych, heh! Docieram, trochę se podsypiam i do Skierniewic.

W mieście na czas 2,5 godziny jeszcze wydaję tylko na jakieś cukiernicze ciekawe i lepsze smakołyki i spacer w rejonie trasy ParkRUN i po parku, oglądam se kawałki trasy i sam park oraz okolice tutaj i pkp. Dziwne było dwukrotne trwałe jeżdżenie na sygnale policji, chyba kogoś szukali lub pilnowali. 4 pojazdy. No w sumie poza tym nic tutaj, zwyczajna spokojność miasta które gigantem na szczęście nie jest. No w sumie zobaczyłem co miałem, powydawałem se co miałem i wracam pkp zgodnie z biletem, choć tez to rozwlekłe.Za dwa tygodnie tutaj znów.park jest ładny i zadbany a żółty szlak pieszy i niebieski szlak rowerowy jak i obiekty historyczne zachęcają do tego co dalej można zobaczyć.

Wracam do Warszawy i też se śpię no a dalej ok, jednak wkurza 504 co się spóźnia o prawie 5 minut, za to 128 jedzie przed nim i jest równie szybkie lub szybsze a linia przyśpieszona nie dopędza zwykłej nawet jak ma mniej przystanków. Na dodatek czerwone światła czasem lub tuż przed czerwonym do czasu, tak na Ochocie Warszawskiej natrafione. Po wszystkim, spokojnie w wyjątkowym miejscu se siedząc ruszam wreszcie do domu. Dobra, jestem lekko zmęczony, czas na jutro się przygotować i wypocząć.

02.11.2019 ParkRUN #49 Mój Skeirniewice
09.11.2019 ParkRUN #50 Mój Warszawa Praga
16.11.2019 ParkRUN #51 Mój Grodzisk Mazowiecki
30.11.2019 ParkRUN #52 Mój Jabłonna
14.12.2019 ParkRUN #53 Mój Warszawa Żoliborz
dalej ParkRUNy #54-100# moje do 26.12.2020 cel oby się udało.

THE END THIS WPIS
Ja0306 Biega Ku Realizacji Celów-Strona Imienna.

Ja0306
Posty: 239 (po ~5405 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 1
Ja0306
  26 October 2019

26.10.2019 Zaczynam Poznawać Grand Prix City Trail Olsztyn

Hmm, nareszcie czas nadszedł jednak ostatnio szkoda mi braku treningów czysto biegowych ale nie mam jak upchnąć tego na 3 gdy Treningi które urozmaicają są o różnych godzinach w tygodniu a jeszcze trzeba mieć odpoczynek przed innym zadaniem na dłuższy termin, no to do 15.11 pozostają uzupełniające szybkie marsze wedle długości minut z planu treningowego, może to coś da, na razie jest nieźle.

Zaczynam wszystko pobudką o 04:00 i pora coś zjeść i wyruszać, no a 503 zwiewa minutę zanim dotarłem na przystanek i idę do metra, poza tym czas podróży zajmie czytanie zaległych gazet, byle nie przegapić stacji Metra M1 i PKP. No to tyle, śniadanie uzupełniam na dworcu pkp i rozmieniam swoje 100zł, przyda się bardziej niż 20zł.
Dalej no tylko dotrzeć do pociągu usadawiając się kolejno na wyznaczonym miejscu i ruszyć a to czytając gazetę a to chcąc pospać bo nawet to czytanie idzie opornie. Czytam dwie zaległe gazety sprzed dwóch i jednego tygodnia.

Docieram do Olsztyna Zachodniego i na miejsce biura zawodów docieram sobie znaną trasą ze zwiadu 05.10, czas dojścia 15 minut. No teraz jeszcze pora se coś przekąsić skoro pakiet startowy to tylko numer z agrafkami i chip oraz zniżkowa wizytówka, dobrze ze o pobliżu było dojście w osiedle i zaraz sklep, nie ma to jak wyostrzyć się sokiem pomidorowym pikantnym i przegryźć jeszcze dodatkowo dużego rogala z makiem. Po tym przygotowuje się na bieg, no i zwyczajnie jak było toaleto-szatnia i depozyt a tam, no To Ty. Aha, no ale obserwowałem co nieco z innego konta tajnego więc to wiadomo GPCT to i on, ale co tam, teraz tylko liczy się to co dotyczy samego biegu. No to jeszcze mając czas gdy już trwały tylko biegi najmłodszych tam na kilkaset metrów i nawet kilometr, zależy czy ktoś ma lat 5, 10 czy 15-około.
Dale dopiero 11:00 Bieg Główny i tylko 5km to sobie przebiegłem te 5km poprzedzająco i ok, jakieś około 24:40-25:00 i no nic się nie stało poza tym że może liście śliskość nadają podłożu, wszystko ok. Dobrze ze nic mnie nie boli. A po wszystkim powtórka ćwiczeń ruchowych. Sam nie wiem jaka tam jest obsada i co z tego wyjdzie,czy tak jak w Łodzi czy tak jak kiedyś w Warszawskim cyklu. No i start jak już wszystko gotowe, wiem ze w kategorii M30 na liście startowej naliczyłem 122 zawodników. 1/4 całej ekipy startującej.

No i Start, zacząłem trochę z tyłu i zaczynam szybko, bieg na swój szybki czas tutaj, wymijanie na 1km i 2km jakoś idzie w formie narastającej prędkości, poza tym na początku uważać trzeba było by z lewej nie walnąć w drzewo czy kosz na śmieci, dalej przy zakręcie przed 1km wyszło dobrze i dalej po wyprzedzaniu do 2km zaczyna być luz ale jeszcze mam kogo gonić by pokonać, doganiam biegacza na 3km i dalej pędzę by nie być pokonanym, zawsze jak mam przestrzeń i biegnę szybko to czuje się lepiej niż kombinowanie z linią biegu by nie biec za kimś lub ktoś za mną nie męczył mnie oddechem, może to przeczucie obecności tak męczy? Dalej no pędzę do samej mety i kończę tam z takim sobie czasem 001814. No i 13 chyba jak słyszałem przy 4km. Nie wiem który ukończyłem w kategorii wiekowej ale może to nie istotne, dalej trochę luzu i trzeba się spiąć tak aby na 12:00 dotrzeć na Olsztyn Zachodni PKP, no ćwiczeniówka, zwrot depozytu, zwrot gadżetów na sam bieg, jeszcze wafle ryżowe, izotonik i herbata, poza tym ekologiczne wedle prośby najlepiej wielokrotne korzystanie ze swego kubka papierowego. No i dobra, oddaję kubek jako zwrotny jak butelkę, dalej ruszam i docieram na dworzec PKP Olsztyn Zachodni, 12:04-12:05, no to jak 5 minut w plecy, no to zadania po biegu będę musiał szybciej robić oraz no sam bieg kończyć szybciej, by na tą 12:00 być już po wszystkich koniecznościach na PKP Olsztynie Zachodnim.
Nie zamierzałem więc tez nic z polecanych dodatków nie kupowałem, gadżetów, odzieży czy zestawu książek w tym 3 rodzaje do wyboru. Na pakiet charytatywny czy własnościowy bezzwrotny nie wydawałem tez przy zapisach, za dużo tego jak się chce wiele miejsc w Polsce Poodwiedzać oraz wydatki codzienne pilnować.
Hmm, dlaczego raz w edycji 2014-2015 w Warszawie coś wygrałem a w edycji 2016-2017 Łódź i 2019-2020 Olsztyn nic nie będzie, poza walką o czasy, opłaciłem to startuję dal czasów swoich cały cykl. kwestie tego że Kategoria Wiekowa M20-M29 ma łatwiej a Kategoria Wiekowa M30-M39 zawsze jest mocno obsadzona. M40-M49 ma tak samo łatwo albo i łatwiej niż M20-M29 ale nic nie wiadomo co w ogóle będzie za 7 lat.

Inni chętni lepiej wydać też byli dzisiaj na pierwszym biegu. No a co do ilości biegów to jak się dowiedziałem wprowadzania do ilości 16 cykli jak województwa nie będzie bo nie ma na to ekipy i nie wszędzie się da bo jest konkurencja, ech a to szkoda, bo 6 cykli by się przydało:
Białystok, Zielona Góra, Kraków-podejście II, Opole, Rzeszów, Kielce.
po biegu tylko usłyszałem o tym które cykle mają trasy wymagające, te na północy Polski oraz gdzie są trasy płaskie i szybkie, wymieniono Bydgoszcz, Poznań, Wrocław, Warszawę.
No cóż ja wybrałem cykl który z innymi startami będzie mi pasował terminowo po środku oraz niezbyt daleko od miejsca zamieszkania, patrząc na bieg pierwszy chyba szykuje się powtórka jak z Łódzkiego cyklu.
Biegnę tutaj w takim razie tylko dla swoich czasów i oby się mi poprawiały. Na koniec jak no już byłem w Warszawie to przy ekologizacji tak, torby na depozyt nie mam ale zamiast foliowych toreb na przechowanie odzieży może będziecie stosować papierowe worki, chyba gdzieś tak pojemne da się kupić masowo?

Dobra, wracam do momentu jak już byłem na dworcu PKP Olsztyn Zachodni z powrotem. Czasu sporo, popatrzyłem na rozkład jazdy i pociąg do Warszawy jest 13:23, to na przyszłość po biegach 28.12 08.02 29.02 21.03 powrót kursem tak około takiej godziny. 23.11 kurs 13:50 jadący na Poznań będzie wyjątkowo pasował. Dobra, skoro wybrałem powrót 15:30 to se jeszcze poszwendam się po mieście i tyle, coś jeszcze zjeść, wypić i no w sumie posprawdzać eter radiowy choć trochę tego już zrobiłem przed biegiem nad jeziorem. Jedyne co po drodze odrobinę ciekawe to Buddyzm Olsztyn zaraz obok siedziby władz a tez jak patrzę na wzniesienia w centrum to myślę o biegach półmaratońskich i trasach w Kielcach i Chełmie.

Po za tym dalej sobie czytam kolejne dwie gazety ale albo to nudząco męczy albo jestem dalej senny jak trwa powrót pkp, no i tyle że doczytuje to do końca bo radia i tak nie da się słuchać przez zaszumienie w wagonie a przynajmniej rozładowany telefon doładuję sobie i mam spokój w swej miejscówce. Wracam do stolicy i spoko tam, no a jeszcze doładowanie telefonu bo nie ma na co wydać ciekawego a wcześniej uzupełnienie podróży 10.11 po Biegu. ZKL-PO.

No dobra, nie ma co, na razie czasu nie mam by upchnąć treningi z planu treningowego 2019 i długie interwały zamienię w piesze, szybkie marsze a od
01.11 powrót do Szybkiego Biegania wedle swego planu tyle ze trzeba będzie chyba zaczynać od nowa wszystko 09.11-24.11-07.12 i no nie wiem czy 07.12 nie stanie mi się nic szkodliwego lub złego ale zamierzam tam być choć mam brak niestety jednej edycji 2017. Edycja 2018 mnie tak dobiła od wyjścia wtedy z domu, na 01.12.2018 że zły będę dopóki obietnicy którą se dałem nie wypełnię, gonitwa ze złością owych 10km co najmniej!! Bez gadżetu może ale ma się udać Zwycięstwo! Tak jak pokonanie kilometrów, tak wtedy wygrane!! Mikołajki!

THE END THIS WPIS.
Ja0306 Biega. Ku Realizacji Celów
Bieg Grand Prix City Trail Olsztyn 1/6 001814
Bieg Grand Prix City Trail Olsztyn 2/6
Bieg Grand Prix City Trail Olsztyn 3/6
Bieg Grand Prix City Trail Olsztyn 4/6
Bieg Grand Prix City Trail Olsztyn 5/6
Bieg Grand Prix City Trail Olsztyn 6/6
Ja nie chcę zmienić wyboru z powodu terminów i lokalizacji w tym sezonie! Strój na dzisiaj, ewentualnie wzbogacony będzie na wszystkie biegi tego cyklu.

Ja0306
Posty: 239 (po ~5405 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 1
Ja0306
  26 October 2019

00 18 14 miało być

Ja0306
Posty: 239 (po ~5405 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 1
Ja0306
  2 November 2019

02.11.2019 ParkRUN po raz 49 biegnę sobie, Skierniewice

Pobudka po 05:00 i szybkie przygotowanie na wyjście, wszystko spakowane wczoraj i ruszam ubrany jak na zimna noc, dwie warstwy bluzek, kurtka gruba i do przodu, czapka wiosenno-jesienna. Ciemno i zimno, jest niedługo do 05:30 i temperatura 2,5 stopnia na plusie. Ok, pojawia się ukochana linia 503 i jadę do Foksal słuchając 105,6 MHz a wysiadka z przesiadka wygląda błyskawicznie, trzeba biec by na 175 zdążyć i kierowca na szczęście poczekał i otworzył ostatnie drzwi, no i jestem wdzięczny i jadę do Centrum by przesiąść się na pociąg. No i wszystko spoko, rozmienianie stówy kolejnej a został tylko dwie a reszta rozmieniona, dobra, chipsy na posiłek i do przodu, no tam godzina może na bilecie 06:34 a pociąg jest 06:23, a tam wsiadam i ryzykuje z tym biletem na dokładnie ten sam kierunek, docieram do Skierniewic bez kłopotu, luz.

W mieście chłodno, idę do parku ParkRUN i zastanawiam się czy się przebierać by ParkRUN pobiec czy tez teraz zrealizować wersję spacer, no jednak decyduje się na przebranie się i tyle, toalety jednak są odświeżane, z jednej przepełnionej zapachem chemii rezygnuje i idę do innej a na szczęście mam monetę 2zł bo innych zamek nie przyjmie jak się okaże po ParkRUN. Ech! No i dalej skoro jest ok to pora znaleźć to miejsce spotkań, przy czołgu albo przy restauracji, no co jakiś czas ktoś biegnie sobie po parku, jakieś 5 osób. Na 7 minut przed ParkRUN wszystko jasne gdzie spotkanie ekipy obsługi i uczestników, ok, dokańczam rozpoczęta serię ćwiczeń i zostawiam zbędne tymczasowo rzeczy. Wszyscy się zbierają i z 10 osób robi się 21 i dalej z 50 zapewne.
Uczestnicy mówią jak ciekawe są parkRUN w Grodzisku Mazowieckim i Jeleniej Górze, poza tym o okolicznych parkrunach od Pabianic po Warszawę Praga Południe tez wspominają. No w sumie tyle, zaraz start i 3 pętle równe do pokonania po parku, nawierzchnia granitowo-żwirowa.
Startują Biegacze i Nordicowcy i ja tylko sobie biegnę bo wyścigi mam 10-11 listopada i 23-24 Listopada.
Zobaczymy co 10.11 i 24.11 wywalczę, czy coś wywalczę?

Bieg:
Pętla 1, 1670m 000726
Pętla 2, 1670m 000718
Pętla 3, 1670m 000716
Cały Bieg 5km 002200

Po wszystkim ćwiczenia ponownie jak przed biegiem i dodatkowo tylko ogrzewająca herbata, no i powrót pieszo po ćwiczeniach, poza tym to samo co było 19.10 to i jest 02.11, trasa zagadkowa dla turystów i szlaki pieszy żółty i niebieski rowerowy a na dworcu autobusy zastępcze do Łowicza i pociągi IC oraz Koleje regionalne. W samym budynku dworca zwyczajnie spoko a tutaj tez jak na Dworcu PKP w Piotrkowie Trybunalskim wyszczególnione na plakacie placówki wsparcia dla biednych i bezdomnych w całym województwie łódzkim, wyjątki dla Opoczna i Wieruszowa.

Na dworcu PKP jest kawiarnia w której są zachęcające do częstych wizyt babeczki z orzechami, owocowa i kajmakowa.
No i tyle, resztę czasu to sobie zajmowałem czytaniem gazet co wychodzą co tydzień i są darmowe w mojej okolicy. Jeszcze mam 4 do przeczytania i no biuletyn z pociągów z wydania październikowego. W Podróż.
No i tyle tego, wracając zawożę do domu babeczki a może ktoś inny skosztuje, mieć wytrwałość i chęć by komuś przywieść, wszystko idzie na szczęście bez kłopotów dla babeczek.

Wysiadka we Włochach i dalej 189 który dziś co 5 minut jeździ, pewnie jako linia cmentarna w rejonie Włoch i Mokotowa. Dalej na szczęście udaje się zdążyć na 504 przy Sasanki i wszystko trwa uspokajająco aż do Natolina, nawet przy Centrum onkologii gdy to kierowca niby rusza szybko w ostatniej chwili mijając skrzyżowanie do przystanku z zawahaniem za skrętem przed przeciwną nitką ale dobrze że nie postał tam za długo.
Wracam do domu i pora se odetchnąć i sprawdzić co jest na necie. Dobra, to jutro wracam do przebieżek zanim zacznę interwały, TRZEBA Biegać SZYBCIEJ by razem z Zaliczeniem GPCT i wszystkim zaraz po docierać punktualnie na 12:00 na PKP Olsztyn Zachodni 23.11, 28.12 i w Lutym.

Tak, ciekawe czy wreszcie wpisowe za Bieg Sylwestrowy Brzoza Bydgoska dotarło do zatwierdzenia i no zaraz jak uzbieram 50# gdzie jak dzisiaj wspomnieli koszulka jest droga ale dostaje się tez dyplom, jak uzbieram 50# parkRUN to pora na zmianę hasztagu na dwa.
#Biegaj ParkRUN Konstancin Jeziorna
#Biegaj Zawsze Karczewski Bieg Szlakami M.P.K.

THE END THIS WPIS
Ja0306 Biega. Ku Realizacji Celów-strona imienna

Ja0306
Posty: 239 (po ~5405 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 1
Ja0306
  2 November 2019

00 07 26
00 07 18
00 07 16
00 22 00

Ja0306
Posty: 239 (po ~5405 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 1
Ja0306
  12 November 2019

09.11.2019-11.11.2019 Triada Startów i Polska Wycieczka na Weekend Niepodległości 01.Od Pobudki do Dotarcia na ParkRUN Warszawa Praga Południe. Pobudka około 05:48 i no trzeba się zerwać bo czekają opłaty a potem jeszcze coś spożywczego se kupić a tutaj trafia się od razu zielone światło w miejscu przejścia na styk i dalej brak kolejki, taka pora a jeszcze dalej po zakupie sushi pędzę na przybywający autobus 192, dogodna wysiadka będzie pod budką z pieczywem i tam kupuję sobie ostra bułkę indyjską, a może to nawet 2 był kupowane? Ruszam do domu i sushi zostawiam rodzicom, może zjedzą przez weekend a sam wybieram się na ParkRUN, no tutaj wypadło po prostu 185 do Powiśla i dalej tramwajem, przybyły 9 skrócona do Wiatracznej i 25 jak dobiegłem z przystanku na przystanek, wybrałem 25 z racji wygodniejszego dojścia po wysiadce. 02.ParkRUN Warszawa Praga Południe, ich 335, mój 50. Wysiadłem z Tramwaju linii 25 na przystanku w Al.Zielenieckiej i ruszam na druga stronę ulicy do Parku Skaryszewskiego, no i zaraz jak będzie toi toi to się przebiorę i pobiegnę ten parkrun, no ale okazuje się że teraz nie ma ani jednego toi toi który możnaby wykorzystać na przebieralnię na bieg, no to pozostaje zrobić z tego marsz. Uczestnicy się zbierają, ja tam tylko zbieram do 50# ukończonych i dalej 100# ukończonych ParkRUNów dowolnych. No że nie przebiorę się w krzakach czy gdzie tam to się też ciekawią ale nie chce mi się, pozostaję przy tym że pieszo pokonam ParkRUN, w tej lokalizacji jestem pierwszy raz, Bieganie ParkRUNów zacząłem od Kwietnia 2014 kiedy powstał ParkRUN Konstancin Jeziorna. Na początek ogłoszenia organizacyjne, witanie gości i rocznicowych uczestników oraz informacja o tym że Prowadzący Janusz Bukowski 15.11 przed południem do popołudnia organizuje zbiórkę krwi. Dalej no ekipa idzie na start i za niedługo ruszamy, 9,5 minuty po 09:00 ale teraz to nie ważne ja 10:55 mam pociąg i na to muszę się wyrobić, nawet ze spacerem. Ponadto na 11.11 tez ParkRUN tutaj zaplanowali a to nie jest we wszystkich lokalizacjach. Start i idę i to najpierw z 200m spokojnie a potem żwawszym tempem przed zamykającą stawkę jakąś wybraną panią i z kijkami nordicowymi, dobra, idę cały czas przed nią a trasa mi nie znana jak pokonać tutaj 5km, i wychodzi z zaczątkiem wcześniej niż skrzyżowanie płd-zach i dalej dwa kółka oraz przedłużenie jak półkole albo litera D i do mety ostatnia prosta podczas 3 kółka. Ukończony spacer w 004305 na 5km. Po wszystkim się zbieram bo pociąg na Kołobrzeg ważny. Podczas ParkRUN spaceru byłem z rozpięta kurtką by było widać kartę wydruku z kodami, skanowanie przez folię tym razem im się nie udało ale sobie poradzili z wysuwaniem kartki na tyle by to zeskanować. Dobra, 50x ParkRUN mam, pora ruszać na Śródmieście. 03.Podróż Warszawa-Kołobrzeg Po odejściu od parku jest nadjeżdżające 22, chwilowo waham się czy biec na ten tramwaj czy wybrać autobus i czekać, wybieram gonitwę na tramwaj póki jeszcze czas i nim jadę dalej do Centrum a potem jeszcze coś do załatwienia i zakupy prowiantu na podróż jak i zaczynam wreszcie czytać zaległe gazety i po całej tej przejażdżce pozostaje z nich tylko jedna plus Październikowe w Podróży, gdy już nadchodzi pora pojawia się TLK IC z Wrocławia przez Kalisz, Łódź, Warszawę, Iławę, Trójmiasto na Kołobrzeg, o tyle ciekawe że na samym początku jak przybyłem przyjechał ŁKA Bajkowy na Dworzec Centralny poza tym najadam się czekoladą Nussbeiser Gold i tak, pogoda za oknem jest ładna do końca Warmińsko-Mazurskiego a w rejonie Pomorskim padał deszcz, dalej chyba za Lęborkiem nie padało, docieram tam w porę do Kołobrzegu i najpierw na pewno coś zjem w jakiejś restauracji a potem odbiór pakietu i potem nocleg znaleźć. Pogoda jest w porządku w sumie jak tu wysiadam. 04.Pobyt w Kołobrzegu, od wieczora do rana. zamówiłem danie pikantne dzięki sosowi i czekoladę do picia, wszystko dobrze rozgrzewało, temperatura czekolady dawała o sobie znać jaka gorąca, po zjedzeniu posiłku z kawałków mięsa, frytek i sosu opakowanego w chleb który też zjadłem pora pić czekoladę do końca ale w pewnym momencie rozlała mi się na stół i zalała blat. Heh, już chciałem coś dopłacać ale no nie trzeba było, uff, no to się zmywam już. Poszedłem w stronę kortów tenisowych, długo się szło jak wybrałem z przyzwyczajenie kierunek najpierw na deptak a potem na teren kortów, trochę się naczekałem na zauważenie mnie i odbiór pakietu, dalej sprawdzam co w nim jest i ok, numer startowy, chip, coś na najedzenie się i torba okolicznościowa. Po tej penetracji ruszam szukać noclegu z wizytówek, jedna ma nowy adres ale na mapie nie ma go bo jest stary adres, nazwa ulicy, dobrze że wiem jakiej mam szukać bo mi wyjaśniono a druga jest za daleko, jeszcze na trzecie miejsce wylądował adres podany przez znajomego na internecie, jednak ja ograniczyłem się do jednego adresu i po tym jak miejsc noclegowych nie było to dałem se spokój, na mapach gdzie są pozostałe dwie ulice się nie przyglądałem, odwiedzałem tylko sklepy i dworzec pkp, no i jakoś tę noc przetrwam, prowiant na noc oraz szwendanie się po mieście, to na molo, to na deptak, to gdzieś w rejon starego miasta, poza tym jeden z bezdomnych czy uciekinierów wściekał się i potem narzekał na zimno, jednak siedział na dworcu, na pewno był wychłodzony, poza tym chciał dotrzeć na Białogard, heh, ja się zająłem sobą i byłem czujny, przeczytałem ostatnia z gazet i kupiłem jeszcze powiatowy tygodnik. Poza tym osobnikiem była jeszcze dwójka młodych, jeden pilnujący kolegi i drugi chyba pijany? i na pewno agresywny, to już po 22:00 bo dworzec był już zamknięty, niebezpiecznie, nic do pożyczenia dla nich nie mam. Poza tym gdzie nie gdzie ludzie się włóczyli i szukali sklepu, w sumie nic nie ma od 23:00 do 06:00 poza stacjami benzynowymi, gdzieś sa dwie tam daleko jak się idzie do ronda na Karcino, Dźwirzyno ale tam nie będę szedł bo to daleko, zaszedłem tylko na ulicę gdzie był Budynek Opieki Społecznej ale tam to tylko dla tutejszych z tego powiatu a reszta do swoich rejonów, dobra, heh, jeśli tak to działa to jest kiepskie, po tym poszedłem znów na stare miasto tutaj i dalej na południe i niedaleko było do stacji benzynowej czynnej w całości i z tego skorzystałem by się najeść czegoś i napoić i posiedzieć tez tutaj czytając dalej gazetę lokalną, jednak byłem senny i odpoczywałem jak się dało. Tutaj tez byli ci dwaj co na dworcu, jeden spał a drugi go budził z przerwami i dalej budził intensywnie waląc go w twarz jak ten był senny i to mocno, w końcu nie wytrzymał i jak się zbudził zaczęła się prawie dewastacja, jednak tylko skupiony na budzącym, obudzony atakował swego kolegę, heh, dobrze że zaraz wyszli, tez zamierzali dotrzeć na Białogard, kurcze, dobrze że sobie poszli, heh... poza tym ja gdybym miał dotrzeć koniecznie na np. Białogard to nawet piechotą bym zasuwał po 19:00 i tylko raczej z kamizelką odblaskową. Ostateczność niechęci czekania do rana czy 05:00 na pociąg. Dwa stały na peronie do wczesnych swoich kursów, dalej niedostępne i zamknięte, wszystko tak jak dworzec pilnowane przez ochroniarza co czasem chował się sam na dworcu, lepiej z tym jest w miastach wojewódzkich gdzie dworca są nawet całodobowo czynne jak Warszawa i Poznań w ich centrum, pewnie inne miasta wojewódzkie też. No a tutaj o tyle ciekawe że nocą kursowały same taksówki i żadnego nigdzie ani jednego samochodu policji na patrolu, czy w Kołobrzegu jest tak bezpiecznie że nie potrzeba, bo sądząc po tym jak jeden gość mógł nabroić gdyby się nie wysypiał to nie do końca choć minimalnie jak na całe miasto. 05.Bieg Niepodległości Kołobrzeg 2019 Po 08:00 wyruszam z dworca PKP w stronę kortów tenisowych, dziś tylko przygotować się na bieg, jakieś 3-4 godziny bez posiłku by nie mieć przesycenia i kłopotów w trakcie biegu, dzisiaj Wyścig o Nagrodę! No i tak czas mija, nie wiem czy ktokolwiek się dopisał na 10km czy to 21km które to tutaj jest drugi raz. Trasa zabezpieczona barierkami, taśma na finiszowym odcinku i bramą krańcową trasy biegu, do pokonania dla półmaratonu jedna długa agrafka tam i z powrotem na Sianożęty przez gminę Ustronie Morskie a natomiast 10km to dwie pętle jak na Kołobrzeskim ParkRUN. Przygotowany do ostatniej chwili przed biegiem na 10km, start 10 minut po Półmaratonie, uff że nie odwrotnie bo by byłą klapa z moim startem tutaj, hehe. Nagrody to same puchary i coś do losowanie jeszcze a wszystko po 15:00, no jak pójdzie zobaczymy czas nagli bo 16:20 mam pociąg jedyny dogodny i ostatni dzisiaj do Poznania, tam w Biegu Niepodległości zamierzam startować co roku i dla Medalu. 10:00 za to ruszyła biegowa Mila dla najmłodszych od 8 lat do 15 lat. No i gotowy, nie wiem jak obsada, w M30-M39 jest kilkudziesięciu zawodników, walczę o kategorię wiekową i o jak najszybsze ukończenie biegu, na czas. Zaczynam gdzieś na 10 pozycji która po 200m robi się 6 jak się okaże i na pierwszej pętli jeszcze pokonuje dwóch zawodników, jeszcze na szczęście sporo ale nie wiem jak to wytrzymam, wyobrażam se że za mną stoi ściana z szarych cegieł mocno zlepionych cementem i tak kilka razy. No i nie pokonuje mnie nikt, na szczęście bo ktoś niepotrzebnie na półmetku marnował siłę głosu na dopingowanie zawodnika którego wyprzedzałem, NA SZCZĘŚCIE TO NIE POMOGŁO. Biegłem cały czas w czapce mikołaja i koszulce z Poznańskiego Biegu Niepodległości. Na koniec na mecie jakieś 003515, czyli jest dobrze, forma jest, wsparcie pewnie siłą wiary tez jest i dobra pogoda, nawet jak chłodno, na szczęście slalom na kawałku agrafki i na deptaku między spacerowiczami nie był męczący. Wszystko dobrze, ukończyłem jako 4 open choć myślałem ze jestem 5 w open i jak kategorie nagradzane nie dublują się z nagrodami dla pierwszej trójki to wygrywam kategorię wiekową, inaczej byłbym w niej trzeci, też coś także, biegniemy tylko dla pucharu. Po wszystkim zwrot chipa, herbata i woda oraz posiłek regeneracyjny kilkurazowy bo wystarczyło tego, limit zawodników na 21km i 10km nie był wyczerpany do cna. Nabiegałem co mogłem poza tym na czas i miejsce bo pierwsza trójka z czasami lepszymi niż moja życiówka obecna na 10km. Po wszystkim tylko czekam na nagradzanie. Wszystko zaczyna się planowo po 15:00 a to z racji że Goście musza być na wydarzeniu w dogodnym momencie, dzięki temu na Imprezie wszystko dobrze jest. Nagradzanie zaczyna się od biegu na 1609m, mila lądowa. kategoria OPEN i wiekowe 57 lat, 8-11 lat i 12-15 lat, czy jakoś tak dla chłopców i dziewczyn puchary. Potem 10km kategorie OPEN i Wiekowe Kobiet i Mężczyzn od 16-19, poprzez kolejne 10 letnie do 60+, poza tym klasyfikacje Powiatowa i dla Najstarszych pana i pani na 10km i 21km tez będą ale tak samo jak na losowanie to na to nie czekam tylko zaraz po nagrodzeniu mojej kategorii wiekowej wraca na dworzec pkp zdążyć na pociąg do Poznania, pucha na szczęście mieści się w plecaku. Tyle jeszcze że Hymnowy Refren został odśpiewany przed samą dekoracja dopiero.

Ja0306
Posty: 239 (po ~5405 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 1
Ja0306
  12 November 2019

06.Podróż z Kołobrzegu do Poznania i pobyt w Poznaniu przed Biegiem. Po kolejnym posiłku w barze który odwiedziłem jako pierwszy zajadam się dość szybko by dalej wyrobić się na pociąg który już w międzyczasie został podstawiony na peron ale odjazd dopiero 16:20, wszystko zgrane w czasie i dalej jazda, a picie czekoladowe wybrałem z automatu i no jazda, pociąg jednak jedzie długo, po jakimś czasie jest Białogard, potem Szczecinek, dalej i to znacznie Później jest Piła, nie wiem dlaczego on tak długo jedzie do tej Piły i Poznania. Stacje radiowe odbierały jako tako dobrze za Kołobrzegiem, rejon Kołobrzesko-Koszaliński i Białogard, Łobez który to odbierał najlepiej, nie wiem czy ten pociąg między Szczecinkiem a Piła jechał wydłużoną trasą na około lub tak od samego Białogardu, pociąg dociera po 21:20 na Poznań Główny i dalej pora tylko kupić se coś zjeść, wypić i bilet dobowy na 4 strefy zamiast na 1 skoro tylko 3zł i koszta dające znacznie więcej ale nie wiem ile z tego wykorzystam. No i najpierw zamiast jechać tramwajem na zachód to ruszam zobaczyć co w Multikinie 51 i dalej na Półwiejskiej ale najpierw seans, do wyboru o tak późnej porze był tylko 1, Joker, nic już innego dziś nie było. Naczekałem się trochę na kupowanie biletu i dokupiłem picie, spore nawet. No i na film. Oglądając film wniosek jeden że jak człowiek jest źle traktowany, dokuczają mu a sam no jest chory z powodu jak miał, śmiech zamiast łez czy śmiech przez łzy i maniakalny czy tez nawet jakby miał inne zaburzenie to z powodu nieszanowania wchodzi na drogę zemsty i no tutaj akcja filmu taka że uzyskuje wsparcie społeczne i powoduje anarchię w mieście. Człowiek sam z powodu tego ze jest nieostrożny i najpierw słabeuszem a potem uzbrojony to traci swoje czasowe zatrudnienia. Poza tym wniosek dalszy Nie warto narzekać na to że płaci się i dzieli swoimi pieniędzmi z innymi, nie warto doprowadzać do cięć wydawania by nie doprowadzić do tragedii. Po tym filmie ruszam na Półwiejską i odwiedzanie kebab barów mnie nie interesuje, odwiedzam tylko dwie całodobowo czynne żabki i jem sushi 10zł-20zł i coś tam jeszcze, rogale okazjonalne za 8zł. Dalej jak już nie ma co to wybieram się na autobusowe wycieczki, linie 2xx, to na Zajezdnię przy Miłostowie na przebudowaną pętle, to na Rondo Kaponiera i 251 do Plewisk a dalej po pieszym powrocie na Junikowo kolejne 251 na Rondo Kaponiera i dalej jeszcze 242 na Lotnisko i jeszcze z powrotem, co do ostatniego kursu nie było wszystko jasne czy on jeździ czy nie, 159 dopiero za 40-60 minut. Dobrze że tutaj linie dzienne autobusowe mają numery jak w Warszawie. Poza tym nie raz w okolicy Ronda Kaponiera i Grunwaldzkiej jakieś radiowozy policyjne. No i nic, dalej po wycieczce 242 pobyt na dworcu i dalej na czas po 05:40 wyruszam by odwiedzić biuro zawodów a już tak leniwy że zamiast przejść wszystko na pieszo to chce mi się podjechać tramwajem, na szczęście będą zaraz dwa składy 15 linii jadące zapewne z zajezdni bo poza trasą podstawową sporo. No i to wszystko zanim zacznie się część o samym Biegu Niepodległości w Poznaniu. 07.Poznański Bieg Niepodległości Pakiet odbieram jak przybywam w momencie kiedy wolontariusze, jakieś 15 minut przed 06:00 i czekam na otwarcie tej samej co zawsze hali na biuro zawodów i depozyt. Po tym no nie ma co, zastanawiam się jak wszystko przepakować po biegu wczoraj i udaje się a puchar i kurtka poza plecakiem na razie. ja ruszam zobaczyć czy jest jakieś 5km o 09:00 w Parku Cytadela, nie robiąc nic poza spacerem i czekaniem, bez żadnej ćwiczeniówki. Po zobaczeniu że na terenie Parku Cytadela nie dzieje się nic jak w sobotę to wychłodziłem się tylko i wracam, nawet bym się czymś rozgrzał z degustacji ale takowej nie ma, trochę się ogrzewam poprzez bezczynne siedzenie w kabinie toi toi przez kilka minut, poza tym nie ma kolejek i braków wyposażenia, tak wszystkiego dużo. Udaje się na swoją strefę startową i no jak jestem to jeszcze porządkuje wydruk z kodami parkrun który dziś był bezużyteczny, ostatecznie będę biegł z tym jak z rulonem. W międzyczasie zapowiadają gości honorowych wśród biegaczy mających na swoich Biegowych CV Medale Mistrzostw Polski,Europy i Świata z naszego kraju pochodzących i tutaj obecnych by uczcić biegowo Niepodległość, odbywają się Mistrzostwa Polski Kobiet na 10km i Zawodniczki Najważniejsze i Znane ze zdobytych Trofeów w Polsce, w Europie, na Świecie. No i moment na odśpiewanie refrenu hymnu i jednej zwrotki i start Pierwszej z Siedmiu Fal jak Siedem Powstań które tutaj zostanie zapewne tradycją, startują strefy A B C a teraz A a za 3 minuty B, chyba tak zrobili bo wystartowali tylko zawodnicy strefy A. Ja z racji swego stanu, tego jak konkurencja tutaj biega szybko oraz swojego obowiązku dotarcia na pociąg o 13:25 spinam się raczej nie za bardzo ale tam ile wyjdzie, po prostu biec, czuje się tutaj znowu zbyt napełniony tym co zjadłem, mimo że było to przed rankiem, heh. No biegnę i doganiam zawodników i tak do 5km, po tym korzystam z toi toi i dalej po tej krótkiej niedogodności kolejnych mam do powyprzedzania, trasa biegu pozmieniana od 3km do 7km jakoś tak, tutaj trochę poza tym że meta i start niewiele przesunięte. No i kończę bez szwanku, nawet jak to 003815 i takie tam to tutaj liczył się tylko medal który jeszcze daleko dalej dawany za metą, tak samo rogal marciński, biegnę dalej po to a już dalej po zjedzeniu rogala, dalej bieg po depozyt a medal myślałem że będzie grubszy, ale ok, ważne że srebrny. Docieram szybko do depozytu, nie mam na wszystko czasu, nawet na rozmowę z kimś napotkanym, szkoda trochę ale trudno. No i z wszystkim się mieszczę w czasie na tyle by mieć spokój a nie pośpiech po wyjściu z terenu biura zawodów, nic nie zapomniałem, wszystko mam tak jak przybyłem do biura rano wcześnie. Tyle z ciekawych wieści na mecie jak jeszcze biegłem to słyszałem że Klasyfikację Kobiet wygrała Anna Gosk. O tym kto wygrał z Panów itd wszystko w wynikach. Dobra, wszystko ok a po okolicy pełno uczestników co już ukończyli bieg w strojach jeszcze z biegu oraz z medalami.Dobrze ze nikt na mnie nie polował by mnie zatrzymać i wydać, obawy raczej bez sensu, ale do 07.12 włącznie mam obawy mimo ze z planem dalej będę swoje robił, heh.... Ciesze się że mam czerwoną czapkę teraz do pary z białą i mam medal 4 do kolekcji Medali Niepodległości Poznania. Jako Ja0306 Uważam Niepodległość za ważną. Jak będę zdrowy i nie będę miał żadnych blokad to startuję tutaj dalej w kolejnych edycjach, każdy 11.11 08.Powrót do Domu po biegu. Dotarłem szybko na dworzec pkp i mając jeszcze mnóstwo czasu zakupiłem se prowiant i coś jeszcze czekoladowego wypiję i ruszam na peron, pociąg jedzie ponad 4 godziny bo ma trasę przez Gniezno, Inowrocław i dalej w stronę Kłodawy i Kutna zaliczając jakiś Piotrków Kujawski i Babiak, nie wiem co tam takiego jest że tam staje ale to od czasu zaczęcia remontu linii na Poznań jest, poza tym po remoncie połączenie Warszawy z Inowrocławiem i Gnieznem nadal jest potrzebne zapewne. W trakcie podróży nic specjalnego nie robię poza posiłkiem i odpoczynkiem, zmęczenie jest i trzeba relaksu, w Warszawie namieszane mam z tym odjazdem autobusów z Dw.Centralnego, to jedno 501 mi zwiewa bo zmyliło mnie to że 519 podjechał niewielki kawałek a nie na trasę, ech! Dalej jeszcze se coś kupuje, zwiewa mi 522 i wsiadam w kolejne 519 i nim jadę, postój 2 minuty od czasu przybycia, uff. Al.jerozolimskie zablokowane bo są jakieś marsze i demonstracje czy pikniki, czy co tam jeszcze. Autobus jedzie przez T.Chałubińskiego i do GUS i Metra Politechnika, tak samo 131, 503 i 116 na objazdach. Wszystko dalej spoko na Dolnej, przesiadka w 166, bo 503 miało przerwę między kursami i dalej do Teligi i Szybko w 179, dalej to już chciałem jeszcze też w kinie coś zobaczyć ale z powodu długiego czekania i nie za wiele ciekawego to zrezygnowałem i powróciłem do domu. Nareszcie pora też zjeść sporo a i opisać wydarzenia, ale najpierw tylko trzy części o Imprezach Biegowych, reszta z rana we Wtorek. No i tak się stało. To tyle. Kolejne wpisy z Treningu Doczepy związanej z Biegiem Mikołajkowym za zeszłoroczny ciąg zdarzeń. Powtarzam Treningowo to co było od 06.05 do 07.06. Zostają zmienione Hasztagi na inne oraz dalej zbieram czytelników do strony o swym bieganiu. THE END THIS WPIS Ja0306 Biega. Ku Realizacji Celów-strona imienna

Ja0306
Posty: 239 (po ~5405 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 1
Ja0306
  16 November 2019

16.11.2019 Sobota dla ParkRUN wycieczki i Filmów

Po dotarciu po północy z roboty i zdążeniu w 30 minut czy mniej do przystanku Centrum Onkologii na N34, niewiele spóźnione ale byłem i kilka minut nawet poczekałem, no ok.
Wyspać się do 05:30 i wyruszyć by dotrzeć i zobaczyć ParkRUN w Grodzisku Mazowieckim, 50# mam już uzbierane ale do 100# chcę dozbierać i to zaczynam. Po pobudce szybko byle coś wspomnieć na necie i ruszam do Metra Imielin i na Dworzec w Centrum tym transportem, wszystko dobrze gdyby nie próba kupienia musu owocowego zamiast którego dostawałem sok, dobra, jak ktoś nie słyszy wypowiedzi pierwszej spokojnej to następna musi być wykrzyczana i koniec. W przypadku dalszego wahania się sklepikarki, odszedłem kupić gdzie indziej co innego a mus kupię sobie jeszcze później gdzieś dalej.

Dodatek dalszy tylko taki że pociąg jadący z Ostrołęki do Grodziska Mazowieckiego, nie wiem dlaczego nie do Skierniewic, ma opóźnienie z 5-10 minut, ale dobra tam.
Docierając do grodziska Mazowieckiego zobaczę jak to miasto wygląda bo dawno nie byłem tutaj.

W mieście linie autobusowe nie tak jak kiedyś 5 a teraz 10 i różne warianty, wszystkie podjeżdżają dwukierunkowo pod dworzec PKP, dalej w parku który jest ogrodzony ustawiona wystawa historii jak działał i działa samorząd Powiatu Grodzisk Mazowiecki, poza tym ścieżki rowerowe i światła 2x chyba. Idąc dalej i patrząc na mapę z netu na ParRUN dotarłem w miejsce odpowiednie, jakieś Stawy Walczewskiego, tutaj na szczęście był toi toi i zadbane wszystko i bez braków, no to mam się gdzie przebrać a ParkRUN będzie biegowy a nie spacerowy. Dalej już tylko czekam na ekipę z ParkRUN by zatrzymać swój depozyt.

Trasa jak się okazuje to 5 pętli po kilometr i poza tym że ludzie się zbierają, powstaje jakieś wspólne foto i za raz start. Zaczynam spokojnie i dalej jednak trochę walczę o pozycję ale nie jestem w pierwszej trójce open tego biegu jak mi się wydawało ale 5 open.
Międzyczasy pokonania pętli: 04:39/km 04:29/km 04:14/km 04:17/km 04:16/km, całość 002155 lub 002200
Po wszystkim na trasie nowej i wytłumaczonej przed biegiem choć nie wszystko rozumiałem, patrzyłem jak biegną inni by się nie pomylić. Po biegu, Herbata, ćwiczenia i wracam do stroju zwykłego.
Pozostaje czekać do 12:00 bo bilet na ta godzinę wykupiony,czas zajmuje kolejnymi zakupami spożywczymi w Grodzisku Mazowieckim, nic nadzwyczajnego ale jeden sok dawtony jest jakiego jeszcze nie widziałem a smak jego to burakowo-marchwiowo-pomarańczony a nie tylko same burakowo-jabłkowe jak poprzednio.

No tylko doczekać się pociagu i tez zniknie nuda zwana pzeglądaniem radioodbioru a co odbiera z porannego tropo a co odbiera stale. Wracam wreszcie i tylko do PKP Włochy myśląc jak dobrze będzie jechać 189 i 504 czy 136 i zajrzeć do Multikina na coś ciekawego, jednak ta dalsza podróż to kłopoty bo mimo ze jestem przed czasem pierwszego kursu i nie widziałem by mi coś zwiało to w przypadku 189, 136, 504 czeka się tak jakby nie istniał jeden kurs z rozkładu jazdy. Wracam na obiad a potem dopiero biorę się za kino i tez bilet na dojazd pkp na 07.12

Smaczny Obiad, dwudaniowy z zupy soczewicowo-krupnikowej chyba ze tak to nazwę wedle składu. Pulpety w sosie i makaron penne z pesto. Nie samo pieczywo choć różne z cukierni i piekarni po drodze w grodzisku.

Dalej dopiero docierając do Multikina zastanawiam się co wybrać i na szczęście było z 5 filmów ciekawych do wyboru, sprawdzane i na Ursynowie i w Śródmieściu, no to obejrzeć warto najpierw Midway i dalej.... Ukrytą Grę. Nie będę opisywał ale zaskakujące wyczyny Bohaterów w filmie pierwszym i szokujące wyczyny nieznośnego zwalczania się nawzajem stron robiły wrażenie.
Jest jeszcze co oglądać ale nie będę się wydatkami już zbytnio rozbuchał. Najnowsze Premiery z 15.11 i planowane na 22.11 czy nawet 06.12 są zachęcające. Mimo że większość to odpada ze 100% zawartości do wyboru.

To tyle, DO Jutra. Uff. Zaskakuje jak to dwa różne multipleksy tej samej nawy a w innych miejscach mają zupełnie inne ceny, myślisz ze starczy bo tanio wszędzie a jednak nie i ledwo starcza na niewielki minus, do zniesienia, uff za co dziękuję! Koszt filmu drugiego.
Inne miejsce, inna cena, tak samo jak z ceną biletu w automacie i w osobowej kasie. 48,30zł a 54,90zł, ooo.

THE END THIS WPIS
Ja0306 Biega. Ku Realizacji Celów-strona imienna.

Ja0306
Posty: 239 (po ~5405 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 1
Ja0306
  25 November 2019

23.11.2019-24.11.2019 Trailowy Weekend i inne zabawy Pobudka w Sobotę 04:00 i jaki ziąb sam wiem, od razu po pobudce ubieram się w ciuchy biegowe i na nie nakładam odzież zwykłą, uniknę zbyt zimnego i uciążliwego przebierania się, nie mam czasu na nic, ruszam od razu do autobusu i trochę spaceruję jakbym szedł do 148, no a czekam na N34, jednak najpierw pojawia się 148, 04:39 a potem spóźnione N34, dlaczego o tej porze jest spóxnione to nie wiem. Dwójka pasażerów przystanek za tym co wsiadałem z N34 próbowała przesiąść się na 148 na Lotnisko ale się nie udało, zachęcam do wsiadania, podjechaliby dalej do Galerii Mokotów i dalej 189 i czymś jeszcze na Lotnisko, jednak trwa zamieszanie, wsiadać czy nie wsiadać a kierowca mówi im tylko że jedzie w prawo zamiast pomóc, heh a następne 148 za 30 minut, oni no musieli dalej czekać w tym zimnie, heh, beznadzieja.... 04:40 w Sobotę przy Centrum Onkologii. Dalej już nic nadzwyczajnie ważnego się nie dzieje, N34 dojeżdżam do pętli i teraz dopiero zakupy czegoś na śniadanie, sushi, jakiś sok i coś chyba jeszcze... Pociąg jest 05:50, nie tak jak było na wyjazd 05.10 na ParkRUN, zwiad trasy i food trucky na 05.10, zobaczymy jak po 15.12, no i dalej jazda, wyraźnie da się odczuć moje niewyspanie się jeszcze, hhe, poza tym wreszcie od momentu mijania stacji Nowy Dwó Mazowiecki zacząłem czytać Październikowe wydanie przewodnika W Podróż, doczytałem do końca do momentu za Ostródą, drogą tez urozmaicał kot co często miauczał, nie spodziewałem się że będzie przewożony całą trasę z Warszawy do Olsztyna, poza tym szkoda że nie ma urządzenia które tłumaczyłoby zakodowane mówienie tego kota bo miauczał sporo a przetłumaczone na nasz język przez translator byłoby to dobre, to samo też można by zastosować wobec miejskich ptaków, psów, gryzoni domowych itd. Jestem w Olsztynie, tak samo zimno jak w Warszawie, idę tylko najkrótszą drogą i spokojna do miejsca zawodów. Opłaciłem 6 biegów cyklu to uczestniczę w 6. No nad jeziorem te same tablice o florze i faunie oraz samym jeziorze ze względu na parametry. Docieram i no, w sumie zwyczajnie, już nawet nie wiedziałem czy cokolwiek biegowego będzie odpowiednio sycące o Bieganiu w Sobotę a nie o samych przejazdach InterCity czy tam TLK. Na miejscu no czekam se do 10:00 ze wszystkim na przygotowanie do Biegu, jest jeszcze czas i uzupełniam swoje śniadanie, rogal i dwa zdrowe warzywne soki dające czuć w sobie ostry smak, to dla wigoru na sam bieg. Rogal też jak 26.10, hym. Przed biegiem rozgrzewka z ta samą prowadząca od fitness co w poprzednim biegu, namiotów jakby mniej ale to nie edycja otwarcia cyklu. No jedynie książki ciekawią, każda za 10zł w zestawach po 4, 3 różne zestawy ale jedna czy dwie książki się powtarzają w dwóćh zestawach, trochę szkoda, to jedynie to mnie interesuje ale mam jeszcze czas by kupić wszystko za 120zł, poczekam. Testowanie butów jak zwykle mnie nie interesuje, biegam w swoich na trening i start jednocześnie ale różne do różnych nawierzchni. No i Start, zaczynam, też obsada się po zmieniała, trochę inna i obfitsza, znów po rekordzie frekwencji z 26.10, kolejny rekord frekwencji dziś i na biegach dzieci i na biegu dorosłych, to dobra wiadomość. Dobrze że nie ma limitu choć ścieżki mają ograniczoną szerokość i to nie przeszkadzają mi w biegu ale 4 betonowe słupy moglibyście usuwać przy kładce na czas biegu! Nie wiem co tam jest dalej jak biegnie więcej ludzi na 22-30 minut, ciekawe ... Dobra, teraz szybki 1km ale dopiero rozpędzam się i wyprzedzam ludzi od 1km do 4km a dalej trzymam pozycję, próbuję dogonić każdego widocznego ale już na ostatnim kilometrze do mety ktoś biegnie tak szybko że nie zdołałem a trudno tam. Nie wiem czy na trasie od 1km do 3km ktoś mnie wyprzedził i pokonał ale raczej nie, znów ja tylko wyprzedzałem mijanych szybkich i też tego samego biegacza z Barczewa B2B, no to ok, tyle na dziś, po wszystkim ćwiczenia i się przebieram oraz biorę sobie herbatę a kubek pusty zostawiam pod kubkiem innym, biorę jeszcze jeden zestaw wafli kukurydzianych i spadam, co do ilości powtórzeń ćwiczeń to przed biegiem po 17x a po biegu po 5x i tym razem mimo ukończenia biegu 12s wolniej to z tym wszystkim po biegu co trzeba narobić to zdążam do Stacji Olsztyn Zachodni o 10 minut wcześniej niż 26.10. ok to zadanie motywacyjne wykonane. Tylko szkoda ze czas gorszy bo chciałem złamać 18 minut na tej trasie. Zobaczymy co dalej w ogóle będzie 28.12 i w Styczniu, może dołączyć powinienem ParkRUN Olsztyn do zbierania do 100# swoich ale nie wiem czy czasu nie za mało, może lepiej nie z powodu lokalizacji owego biegu. Na dzisiejszym biegu zainteresowanie budzi rywalizacja kobiet, najszybsze 3 pomiędzy 18:30 a 18:55. No dobra, ja dotarłem szybko na Olsztyn Zachodni i z racji że pociąg nie jest 12:00 a to tylko wymysł dla pośpiechu, czekając do 13:50 znajduje czas na opisywanie w zeszycie i no nic więcej a na dworcu jedna kłótliwa rodzina gdzie dziecko coś chce a rodzice ze zniechęcenia i zdenerwowania rozwijają co jakiś czas nerwowo atmosferę, heh, po jakimś czasie odchodzą. Reszta tylko kupuje bilety na przedczas i ktoś omawia swoje obowiązki i podróż pkp. W sumie spoko już dalej. No ja tam poza spacerem do chyba najbilższego przystanku na płd sobie łażę i patrzę na to co na mapach. Nic tam. No to po tym jak pociąg do Krakowa 13:23 przez Warszawę i pociąg do Szczecina 13:40 sobie pojechały to pojawia się pociąg który trasę miałby normalną gdyby zaczynał w Olsztynie a dodatek przez całe Mazury i na Podlasie do Białegostoku udziwnia to że jedzie on do Wrocławia. To już teraz gdy to w net wpisuje to myślę że lepiej jakby przewóz Białystok-Olsztyn dostał pociąg jadący dalej na Szczecin a nie ten z Olsztyna na Wrocław, nie byłoby to wtedy dziwne aż tak. 10 minut różnicy tylko. Wcześniej. Wsiadam i jadę a w pociągu dojazdowym z Warszawy o czym nie wspomniałem było Listopadowe wydanie w Podróż i tez se wziąłem i czytam teraz do czasu aż pociąg dojedzie do Inowrocławia. Poprzednie z motywem Kosmosu a kolejne z Motywem Głosu. No, nic się nie działo poza dziwnie zastanawiającym momentem jak było sprawdzane czy mam ważny bilet, może to dokładne czytanie a nie szybkość oznakowania biletu tak poszła ale dobra, już myślałem że sprawdzająca chce dać mi więcej czasu. Pocieram po 17:30 na Poznań i teraz tylko załatwiam co trzeba na bieżąco, bilet dobowy, jakieś coś na posiłek i dalej do Multikina 51 ale tutaj albo czasowo nie wyrabiam się na odpowiedni tramwaj albo na dany moment nie ma nic ciekawego, odwiedziłem i Multikino 51 i Multikino Malta. Obiekt Stary Browar nie wiem gdzie jest i nieważne to dla mnie. Czas w większości poświęcam na przejazdy tramwajowe i z rzadka dalej autobusowe, odwiedzam Pl.Wielkopolski myśląc że to tutaj jest Jarmark Bożonarodzeniowy ale dalej odwiedzam Pl.Wolności a tutaj jest wszystko, informację znalazłem na profilu Katarzyny Leśniewskiej i sam chciałem uczestniczyć, no tutaj wszystko jest od zeszłego weekendu chyba, tutaj z 2-3 atrakcje jak z wesołego miasteczka i nawet sporo straganów, ok ale z tego co wybrać to tylko spośród wyrobów z litwy, z podlasia, z gór to wybieram tylko full pajdę ze smalcem i dodatkami warzywnymi, świetne, dalej jeszcze grzane czerwone wino, jedna porcja, szklany kufel 200m z okazjonalnymi ozdobami kaucjowany na 15zł, ok, dobra, wypijam i zwracam, dalej ruszam już tylko pojeździć se autobusami, no jak na tę noc, nie krążę po półwiejskiej a tylko tyle i czas na wycieczki to liniami 240, 232, czymś tam jeszcze i na dworzec pkp, tylko jeden chrapiący i plujący bezdomny zakłóca spokój a to jak ktoś śpi i nic nie robi to nieważne, poza tym w czasie podróży też autobusami czy tramwajami jeździła bezdomna kobieta i z kulawą nogą o lasce, ale nie wiedząca gdzie się z kimś chciała udać i gadatliwa nawet. Ktoś inny jej pomógł wysiąść ale no od każdego kto bezdomny śmierdzi, heh, trudne to ale trzeba to znosić, tym bardziej jak ktoś chce i to bardzo im pomagać bo ta pomoc jest potrzebna. 24.11.2019 Po nocnych przejazdach autobusowych na Kaczą, Szwajcarską i hmm, gdzieś indziej niż w nocy z 10.11 na 11.11 ruszam na Dębiec, najpierw do Półwiejskiej by wsiąść w 27 lub 9, bo 27 zrobili na weekend z 2 i 7 z powodu remontu gwarancyjnego torowiska na Ogrody,na H.Dąbrowskiego. Tylko raz przy Dworcu Zachodnim PKP Poznań Główny coś się działo bo obecna policja i straż pożarna. Linia 10 od razu mi zwiewała od Mostu Dworcowego jak jechałem linią, chyba 12... dojechałem na Półwiejską i przesiadka po 5 minutach w 27 i na Dębiec, tutaj już chyba 3 czy 4 raz usypiam gdy pojazd dociera do pętli, nie będę wyspany jedną noc ale trudno, dam se z tym na tak niewiele czasu radę. Z Dębca z powodu czasu długiego czekania na 651 to wybrałem się na spacer przez prawie cały Luboń, prosto szosą 430, no i w porę podszedłęm na przystanek gdy było tylko 5 minut do przyjazdu 651, dobrze że tego nie przegapiłem bo byłaby to katastrofa dla mnie. 602, 603 czy 610 były nieważne, spacer przez wieś Łęczyca i Puszczykowo to za wiele. Docieram do ronda przy Kościelnej i tutaj sobie organizuję czas przed biegiem, biuro dopiero 09:30 a nie 09:00 czy 08:00. Start 12:00 a nie 11:00. Biegi Dzieci od 10:15, dobra, trochę zakupów na śniadanie znowu, w drodze były zjadane pistacje, dalej jakieś słodycze i soku orzeźwiające. Przed biegiem wszystko ok, no i tak samo jak w Olsztynie się przebieram, zdjęcie warstw i tyle, postanawiam biec w stroju długim, mimo wszystko. Przed biegiem tylko znalazłem jeszcze czas na spacer prosto nad samą rzekę Wartę, po tym z powrotem, ciekawy widok samej rzeki i otoczenia. Wracam i przygotowuje się na start. Jedyne czego się obawiam to stan kondycyjny mojej lewej strony, dłoń, stopa, łydka a nawet biodro, jak nadwyrężone sygnalizują ból promieniujący chwilowy, heh, dobra, nie wiem co mnie spotka kiedy jeszcze ale póki mogę to biegam sprawnie i ryzykuję, najgorsze co może być to zostanie kaleką po jakimś wypadku, heh, ale oby nie. Poza tym dzisiaj nie wiem jak rywale będą szybcy ale biegnę szybko, na czas. Start 12:00 i zaczynamy z terenu ośrodka CAS Centrum Animacji Sportu jak zawsze na biegu po ciacho było. Biegnę i na pierwszej pętli małej 2km dodanej w zeszłym roku by zamiast 8km czy 8,2km albo 8,5km było 10km. Wszystko ok a ja wywalczam sobie pozycję 2 jak się okazuje, nie wiedziałem czy jestem 2 czy 3 czy który, mimo wszystko gnam na czas i się nie zatrzymuję, nawet jak po 5km czy po 4km zaczynam czuć że mam kłopoty trawienne atakujące, nie zatrzymam się i gnam, nie daj się a ... No ale ok, mimo obaw o widoki i zapach to tylko 10km crossu a nie bieg 24 godzinny w mieście, w zabudowie na małej pętli, heh. Biegnę mimo wszystko całą drugą pętle i dalej za meta od razu postanawiam że skorzystam z prysznica, pomieszczenie na to widziałem w bazie zawodów. No i jestem 2 OPEN, nie wiedziałem jak daleko jest 3 zawodnik itd, czy ktoś mnie dogoni czy nie, otóż ukończyłem w czasie 003604. Jestem drugi, z Zawodnikiem Pierwszym na mecie nie miałbym nigdy szans wygrać ale patrząc na wyniki to bliżej z odstępem czasu mi to czasu 003535 niż 003715 co nabiegał 3 zawodnik, a 4 i 5 za min tylko po 20s dalej. ooo! Ciesze się że jestem na mecie, ukończyłem i od razu chcę skorzystać z prysznica ale z racji tylko wypożyczenia użytkowania nie ma do niego dostępu i nie ma tam tez wody, heh, kurde żesz to ja muszę sobie jakoś poradzić z tym, niestety z zaniedbania nie wziąłem ze sobą swego depozytu a tylko oddałem tam czapkę i rękawiczki, heh i gdy zobaczyłem co się stało to majtki i spodnie do bieganie wywalam do śmieci, po tym jak siebie oczyściłem, na szczęście papieru toaletowego wystarczająco dużo dla mnie i dalej jeszcze innych ale oni muszą sobie poczekać, mimo zapobiegania 2-3 razy posiedzenia przed biegiem to podczas biegu stało się to ech czego nie znoszę! Nikt nie chciał mi przynieść depozytu bym od razu go dostał do toalety, heh, kurde, no to musiałem coś wykombinować z kurtką i coś zrobić, dalej ktoś dopiero na numer startowy odebrał i dał mi depozyt, uff, chociaż teraz przynajmniej bym tak dziwnie ni łaził za wiele, heh. A tez po biegu spotykam Znajomą którą też spotkałem rok temu po Biegu tutaj, spotkałem nad Strzeszynkiem w zeszłym roku i przed Recordową Dziesiątką Maniacką dawniej. Ok a to dobrze tak spotkać kogoś. No a ciekawe czy mają facebooka to dodałbym do znajomych lub proponuję odszukać mnie, warto dodać do znajomych. No a pani nabiegała czas lepszy niż w zeszłym roku ale 4 w kategorii wiekowej a z początku myślałem że 4 w OPEN i 1 w Kategorii Wiekowej, no jak po dekoracji która 13:30 a nie 13:00, może i tak dobrze ze względu na to co mnie dotknęło podczas wyścigu ECH! No śpieszę się na autobus 13:45 a potem pociąg mam 17:45.

Ja0306
Posty: 239 (po ~5405 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 1
Ja0306
  25 November 2019

No chwila rozmyślania czy czekać na podwózkę samochodem ze znajomą i jej Ojcem czy nie, ale oni po nagradzaniu Kategorii Wiekowych dopiero jadą i chyba jeszcze z kimś, no to nie jednak nie zmieniam planów i się śpieszę.

No to dekoracja OPEN Pań i Panów i chwila porozmawiania ze zwycięzcą o tym czy wczoraj biegł ale nie bo nie miałoby to sensu, ok. No to ja cieszę się że impreza była i zamierzam być za rok na 7 Biegu Po Ciacho. A poza tym dobrze że jestem 2 w OPEN a nie 3 jak w dwóch zeszłych edycjach. 3 lata temu byłem pierwszy, wcześniej tez tam 2 i raz 5. 2014=5, 2015=2, 2016=1, 2017=3, 2018=3, 2019=2.
No a już dobrze że się skapnąłem bo miałem tylko 5 minut do przyjazdu autobusu i dotarcia na przystanek, to szybko uciekam i już, autobus tez spóźniony 2-3 minuty. Docieram do Dębca a dalej no tam zamiast do tramwaju to do 149 i na Górczyn przejażdżka, dalej już tramwajem 5, pierwszy podstawiony i pierwszy odjeżdża a nie długi postój. Docieram do Dworca Zachodniego PKP Poznań Główny i tylko patrzyłem jak to Głogowska pnie się pofałdowana z górę od pętli Górczyn do Rynku Łazarskiego.
No a dalej tylko ciąg dalszy pisania historii weekendu w zeszycie i jeszcze skoro jest czas to przejażdżka po mieście, no a patrząc na to ze gdybym musiał na 20:30 dotrzeć do pracy dziś to po 15:30 jest Express InterCIty, znacznie drożej ale gdyby to było kiedyś potrzebne to przyda się. 18;15 w Warszawie i na 20:30 bym się wyrobił mając ze sobą swoje rzeczy. teraz jednak czekam spokojnie do 17:45, tam ten przejazd sobie 12 i 5 do Ronda Starołęka płd. Powrót i tyle, tam, nic ciekawego i sam spokój po drodze. ostatnia godzina czy 45 minut to tylko patrzenie co robi ochrona w galerii i szukanie darmowej toalety. Powrót pociągiem po 17:45 mija przyjemnie, nic nie czytam a słucham se radia po trochę tego a tamtego bo taki zasięg i jakoś sygnału a poza tym krzyżówki.
Sam spokój choć tez moje niewyspanie daje się we znaki albo taka jazda mnie nie raz usypia. Docieram do Warszawy i powrót autobusami, nie ma nic do wyboru, pojawia się 519, dalej jazda do Dolnej, 503 mi zwiało i kurcze to jeszcze na widoku próby wsiadania, gdybym miał kamień to rzuciłbym w autobus 503 za to że mi uciekł, nie miałem nic, dobra, wsiadłem ponownie w 519 i podjechałem do Św.Bonifacego a tam już dalej 189 i 185 do domu, tak by nie chłodzić się na przystankach a podjechać se bo być może kolejne 503 będzie na Ursynów, ale nie. 185 przybywa punktualnie, miało być w tym samym momencie 148 ale nie przyjechało jeszcze, spóźnia się jak zwykle i to chyba na całej trasie. Dalej tylko do przystanku Pileckiego i szybko do domu, mam zielone ale zamiast po przejściu to przebiegam przez skrzyżowanie na skos po najkrótszej linii, trochę powolnej jazdy i żółtych z czerwonymi dalej świateł miałem dosyć! No to do domu na 22:20 i pora się rozpakować, coś na necie jeszcze wpisać i spać, całość o weekendzie w poniedziałek rano a trzeba jeszcze kupić se kolejne spodnie do biegania, majtki, zegarek elektroniczny dodatkowy może też, do pracy by mi odmierzał czas. No dobra, pobudka po 06:50 i ze skurczem a poza tym po jednym śnie który dotyczył tego co w Toruniu, ciekawe dlaczego to mi się przyśniło? Przynajmniej tak zapamiętałem sen.

THE END THIS WPIS.
Ja0306 Biega. Ku Realizacji Celów-strona imienna.

No teraz najciekawsze co mnie spotka 07.12, będę ale czy się obawiać czy nie? Nie znoszę i Nienawidzę tego co mnie spotkało w zeszłorocznej edycji i patrzę co jakiś czas na listę startową, na razie do chyba poprzedniego tygodnia nie miałem obaw o nic, jedno wiem. Ma być Moje Bardzo Szybkie Bieganie! Zmieniono już godziny startu, zgranie startów na 4,3km i 10km oraz umiejscowienie trasy. Dodam jeszcze że na Imprezie Jarmark był ktoś w stroju Elwisa Presleya i rozdawał ulotki o Sylwestrze w Poznaniu, może po Biegu w Brzozie Bydgoskiej się wybiorę?

Ja0306
Posty: 239 (po ~5405 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 1
Ja0306
  8 December 2019

GOTOWE 100% o 07.12.2019
WYNIKI
http://www.maratonczykpomiarczasu.pl/vi-bieg-mikołajkowy-poznań-2019-wyniki-online#1_6DACC3

07.12.2019 Rewanżacja za edycje 2018 rozpoczęta!

DOTARCIE do Poznania
Wyruszam około 20:30, ubrany we wszystko co do biegania i do spaceru dla siebie, docieram do przystanku gdzie zaczynam podróż i tym razem, zaraz pojawia się ukochana linia 503 i jadę teraz do Centrum, słucham sobie radia, gazety nieprzeczytane co wziąłem ze sobą będę czytać później, tak czas sobie leci a przy Torze Stegny widzę że będzie zaraz 519, no to do Dolnej i szybka przesiadka. No na szczęście 519 nie przegnało 503 i nawet trochę czasu trzeba było se poczekać, dalej tylko do Centrum i pora porozmieniać stówy co mam, budżet 290zł.
No w sumie wszystko idzie dalej dobrze ale jednak perony Dworca Centralnego wychłodzone że ech, nie lubię tego. Czekam na pociąg swój, część trasy Warszawa Wschodnia-Świnoujście jak zazwyczaj Warszawa-Poznań, zajmuję swoje miejsce i czytam gazety oraz próbuję czytać bo usypiam, a dobra tam, droga to nic tam specjalnego, do Kutna jechał ktoś jeszcze siedząc obok, albo jechał do Inowrocławia.
Docieram do poznania i co z tego że nigdy lub bardzo rzadko korzystam z noclegu, radzę sobie jakoś tam bez tego.

Przed Biegiem w Poznaniu.
Bilet dobowy strefy A oraz coś jeszcze ale no też czas czytania gazet i senność dalej, trzeba się czymś ogrzać jak czekoladą mocną. No i dalej nic, do 05:00 pewnie.
Po tym wszystkim trochę wycieczki autobusowo-tramwajowej.
159 na Bukowską, potem 177 na Junikowo a na dworzu pada deszcz, poza tym tutaj stają jakieś prywatne autokary i te w kierunku Duszniki wlkp oraz Buk, Nowy Tomyśl.
Na chodniku leży jakieś rozpaćkane gówno przed którym jakaś kobieta informowała gdy je mijałem, no dobra tam, pada deszcz i kałuża pomoże to zmyć, dalej już niczym się nie przejmuję, widzę tylko jeszcze jakąś wzajemnie zasmuconą parę co się wspiera tuleniem się podczas siedzenia na przystanku. 177 przybyło i na Junikowo a potem przesiadka w Tramwaj 1 i tez od Pętli do Pętli a potem 18 na Dworzec PKP i chwila dłuższa by odpocząć gdzie cieplej choć mimo siedzenia na łąwce jak przed przejażdżką tak i po to czuję że grzeje a chłód zza drzwi cały czas otwartych chłodzi, to nie jest przyjemne heh a tak Nie Znoszę Zimna, czy to Majowego -->05.05 i 12.05<-- czy to Listopadowego, Grudniowego. 10.11-11.11 23.11-24.11 07.12. Mimo to walczyłem o to by się przełamać.
Ciepłe pieczywo i z bogatym farszem oraz nie wiem czemu sushi z lodówki kupiłem dodatkowo, chyb przyzwyczajenie choć zimnego nie powinienem brać a suche i ciepłe lub obojętne termicznie. Dobra, dalej ruszam kolejny raz już planowo 18 o ile o jeden kurs się nie spóźniłem. Natomiast owy kurs ma opóźnienie z 5 minut. Martwi czy zdążę na 195 punktualnie, nie na kurs 07:06 a jak się okazuje teraz będzie 08:36, a nie 08:06, ok, jeszcze jest czas by się dalej nagrzać kolejną gorącą czekoladą ze sklepu na stacji benzynowej. Za niedługo razem 182 i 195 przyjadą. Patrzyłem na rozkład jazdy 195, kurs następny po 08:36 jest 10:07. No ok, bo gdyby utrata tego kursu lub spóźnienie to albo znowu spacer do Biura Zawodów przez rejon Jeziora Rusałka i dalej Zielonym Szlakiem o ile czasowo bym się wyrobił albo już straciłbym wszystko na Bieganie dzisiaj! Doczekanie się jeszcze na właściwe 195 i dotarcie do biura zawodów na około 09:00 jest ok.

IMPREZA BIEGOWA Bieg Mikołajkowy Poznań Strzeszynek.
Docieram na miejsce, 195 tak jak i część uczestników.
Na miejscu przy Jeziorze już sporo innych uczestników. Jest tez sporo ubranych nie tylko w czapki ale tez bardziej jak mikołaje lub elfy.
Po zeszłorocznej edycji Bieg na 4,3km oraz 10km zmieniły godziny aktywności oraz 10km zupełnie zmieniło trasę.
No a tutaj przed biegiem ogłaszanie o tym że słodycze dla dzieci z Wągrowca nadal są zbiegane od 04.12, uzbierano kilogram lub kilka kilogramów, poza tym no nic, tutaj na szczęście nie pada ciągły deszcz a tylko skapuje z drzew czasem, chmury ciemne ale nic pogodowo poza tym, chłodzi trochę ale ubiorem jestem gotowy od wyjścia z domu.

Nie wiem jak szybkość uczestników, starty na 4,3km oraz na 10km są rozdzielone i każdy ma kilka fal, wszystkich biegnie 2000 lub ponad. Dobra, ja w międzyczasie przygotowałem się na bieg odbierając podstawowy pakiet oraz dodatkowo wziąłem se w nagłym momencie kubek, nikt nie reagował i schowałem go od razu nawet nad tym się nie zastanawiając co dalej, ok. No i pełna gotowość organizmu na bieg by sam nie zaatakował mnie od środka ani nie ucierpiał samym ruchem na trasie.

Start 10:30 a nie 10:00 i no od razu Cel to Gnać Jak Najszybciej! Nie wiem jak obsada ale na początku 1km czy 1,5km się to ustawia i zobaczymy jak dalej bo do pokonania jeszcze sporo ale walka wyścigowa trwa!
Słychać dalej do 1km jak zapowiadają starty kolejnych fal biegu, co 2 minuty.
Trasa to po wyruszeniu ze zwyczajnego startu bieg w stronę zalesienia i dalej w lewo na uliczkę do Ulicy Koszalińskiej i zaraz z ukosa przecięcia i dalej trylinka i progi spowalniające, dopiero znacznie dalej przełaj, błoto, kałuże i wąsko, biegnę szybko i dalej znów kawałek trylinki i przejazd kolejowy dwutorowy niestrzeżony, pewnie godzina dostosowana do braku ruchu pociągów kiedy trwa bieg. Dalej biegnę, na trasie kilometry wszystkie, dalej pokonywanie starego bruku, kocie łby, kałuże, błoto i wąskość, no na szczęście wszystko pokonuje i mijam bezpiecznie, mimo ze dwóch minimalnych poślizgów, ok, szybko dalej i dalej, myślę i kontynuuje tylko to, cały czas ok, nie wiem ile za mną jest 3 rywal ale dawać z siebie wszystko, trasa pętli to miks odcinków z trylinką, brukiem kocich łbów, błota i kałuż, poza tym na początek pętli 2 to przebieg bocznymi odcinkami sąsiedniej drogi, dzięki temu nie ma zatłoczenia z zawodnikami przez cały czas, choć odcinkowo, część zachodnia od przejazdu kolejowego do zakrętu w prawo jest wspólna, a nie jeszcze dłużej, no i po wschodnim wspólnym kawałku znów trasa drugiej pętli droga sąsiednią i tak do mety, na koniec zastanawiałem się jak nad krańcem, wbieg kontra trasa 4,3km ale jednak nie, przed metą jest dość spory zawijas.
No i gnam dalej a potem się dołącza do wbiegających na metę zawodników z dystansu 4,3km.
Po biegu chwila by porobić ćwiczenia, odpocząć i się przebrać, no ale podczas przebierania się mam przyjść na dekorację, wobec czego biorę za sobą wszystko i część pozostawiam w pobliżu mety, zaraz nagradzanie, pierwsze trójki OPEN na 4,3km na 10km z Biegaczy i na 4,3km z Nordic Walking a poza tym przydałoby się może dodać Nordic Walking na 10km? Nagradzanie Pań i Panów a dalej Drużyn Najlepszych. Później Biegi Dzieci, wszystko jeszcze ze 2 godziny, ja po dekoracji, ubieram się do końca i sprawdzam co w podarunkach, poduszka, dwie kawy, coś chyba jeszcze, poza tym puchar za 2 miejsce i medal-to zwyczajnie dla wszystkich medale.

No i dalej pora znikać a w kolejkach do depozytu i po posiłek nie czekałem, depozyt wziąłem se szybciej poza kolejka bo było miejsce przy stanowiskach a na posiłek postanowiłem nie czekać, posiłek zjem se później, strój ubłocony a jeden tylko na weekend a fundusze no patrząc na koszta biletów i wpisowego na niedzielę to na spożywkę zostałoby mi tylko 10zł czy 20zł, i to bez biletó MPK Kraków, hmm, eee, no to tak ryzykować nie będę, ruszam na Pl.Wolności. Poznań. Warszawa i Poznań ważniejsze od okolicy Krakowa. Na Biegi Dzieci i coś tam jeszcze nie czekam. Nic nagłego psującego mi plan mnie nie spotkało, ok. Dobra to zamierzam być dalej co roku ale jeszcze nie wygrałem w OPEN ani 1 razu z 10, Drugie Miejsce jest dobre ale no ile zdrowia i kondycji mi starczy to będę trenował by biegać jeszcze szybciej! to do chyba 05.12.2020 a poza tym od Treningu czysto biegowego miesiąc przerwy do 07.01.2020, do Planu 50 tygodni T50.

Pobiegowy Pobyt w Poznaniu.
Zapakowane 100% nagród do plecaka, jeszcze wszystko się mieści i tak obładowany ruszam dalej.
Biegowa dekoracja zakończona, ubrany znów na grubo idę gdzieś w stronę wschodnią, dochodzę jakoś przez wzniesienie po drodze korzeniastej przed widokiem jeziora lub jezior lokalnych i dalej przy Ogrodzeniu Ogrodów Działkowych docieram do ulicy Krajenieckiej, tutaj nawet można coś kupić no i ok, napoić się, ide dalej i zgodnie z tablicą osiedlową skręcam w Rzeszowską, nie Dobrzyńską, do rejonu pętli, za niedługo będzie 160, później 146, na 195 nie ma co czekać, za długo.

160 jazda od pętli do pętli i dalej zastanawiam się czym, korzystam z biletu dobowego A dalej, no 151 wybieram i nie na Dworzec Główny jeszcze, nie ryzykuje z wypadem na Kraków i Piekary bo nie starczyłoby na bilety MPK i na spożywkę po tym co ma być na bilety IC/TLK. Dojeżdżam 151 do przystanku Solna, choć może miałbym wysiąść przystanek wcześniej ale dobra tam, Plac Wolności jest na pewno niedaleko stąd. Trafiam na Rynek Starego Miasta i patrzę co tutaj się dzieje, jakaś impreza, chyba za jakiś czas ma być konkurs rzeźbienia w bryłach lodowych. No poza tym chodzę wkoło po rynku i patrzę na budki z ozdobami dekoracyjnymi oraz spożywka, w sumie prawie co chwila budka z grzanym winem, minimalnie cokolwiek innego jak budka z bakaliami, chałwami o różnym farszu i a krówkami o różnym smaku, biorę tylko kawał chałwy pistacjowej i ulotkę o firmie. Kosztuję też raz grzanego czerwonego wina 200ml a trudno zacząć bo opary podrażniają mi układ oddechowy ale popijać zaczynam łykami, uff, takie 5 minut czy 10 minut. To ze grzeje to wystarczy. Dalej skoro tutaj mało to ruszam na Plac Wolności, za chwilę znajduję po widoku Diabelskiego Młyna.

No i tutaj to samo co poprzednio, kosztuje pierogów z kapusta i grzybami, mały wybór ale dobra, poza tym, mięso, pajdy ze smalcem i grzane wino i inne trunki, tak samo jak w weekend 23-24 listopada. Kosztuje czym jest ten GZIK, Pyra z Gzikiem.
Jest to jogurt czy śmietana ze szczypiorkiem, polana na ziemniaku, poza tym był żurek w chlebie, fajnie ale nie korzystałem, zjadam gzika i no rozsmarowuje się przy gryzieniu a ziemniak gorący że och! Dalej znów jeszcze 200ml Grzanego Czerwonego Wina, moja anty-alkoholowość minimalnie zmalała ale no nie będę pił byle czego gorzkiego czy słonego. No to biorę tym razem szklany kufel ze sobą, tak samo kaucja 15zł ale tym razem nie zwracam jak dwa tygodnie temu, wsiadam jeszcze pijąc grzańca do tramwaju linii 5 i jadę na dworzec PKP. Kufel zaraz pusty chowam do plecaka, cenny, okazjonalny dar, ozdoby świątecznego obrazka z jarmarku. Docieram na dworzec PKP zachód i pora kupić bilet, no zwykły na TLK/IC nie przepłacam na Expresy. Jeszcze sporo czasu i sobie to tutaj czekam a to jeszcze przejażdżka na Ogrody, dalej do Głogowskiej okolice Łazarza i powrót, tez tak wygodnie 18, 7, 11, takie tam z nudów jak zwykle od dawna podróżowanie sobie. teraz już tylko czekam na pociąg TLK.

Powrót do domu.
No i na dworzec dociera pociąg z Gorzowa Wielkopolskiego do Białegostoku. Dobrze że tutaj jedzie przez Konin, Kutno, Warszawę i Małkinię a nie przez Toruń, Olsztyn, Ełk, hehe, tamten to z Wrocławia. haha. Odcinek Olsztyn-Białystok powinien mieć kurs do i ze Szczecina a nie z Wrocławia i do Wrocławia na Olsztyn.
No dobra, wracam sobie i słucham radia tego co najsilniej odbiera, poza tym podsypiam se od Wrześni do Koła a dalej nie patrzę na stacje, myślałem że jak dotarł do stacji jednej to KONIN ale to było już Koło, no a stacja ładna po przebudowie trasy i poza tym dobrze odbierało Konińskie 99,6 MHz co mnie zmyliło. Dalej było odwrotnie, myślałem ze jest stację dalej niż jest, a to tak gdy mija, Kutno i Łowicz mi się zdawało inaczej, a Sochaczew jeszcze dalej. No dobra, dalej tylko 3 stacje w warszawie ale oby nie zapomnieć się z tym co w pociągu odłożone bo ciepło, wyrabiam się na czas ale dalej już trawienie mi dokucza od kilku godzin i to nawet średnio-intensywnie, heh... Wracam kombinując, zamiast poczekać po prostu na 504, a to zwiewa mi niezauważone 501, za to 131 stoi za długo i włączony silnik znów myli że kurs zaraz odjedzie, heh! Wsiadam w 525, do Marszałkowskiej i dalej za niedługo 35, jak Numerologiczna 35 oraz jak doładowania Orange które wymaga sms-ami operator, choć czasami nie mają 35zł a 30zł i wtedy rezygnuje. 35 jadę sobie prawie do pętli i czytam jeszcze nieskończoną w tym czytaniu gazetę. Dalej znów kłopoty z powrotem, na 192 trzeba czekać długo, 709 tez do wyczekania a dalej już lepiej, przesiadka w 504 się udaje i jeszcze przed 23:00 wizyta na sushi, hehe w sklepie, to droższe trochę i wracam do domu. Pora się rozpakować i spać. Uff.
To teraz czas odpoczywać przed Weekendem Biegu Zająca i Biegu Termy Mszczonów.

THE END THIS WPIS
Ja0306 Biega. Ku Realziacji Celów-strona imienna.

Ja0306
Posty: 239 (po ~5405 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 1
Ja0306
  14 December 2019

14.12.2019 Na 52 ParkRUN i na 9 Bieg Zająca.

Dzisiaj po północy idę se do domu, zadania zakończone, czas minął danego dnia wczoraj, idę i wyrabiam się do przystanku Centrum Onkologii i czekam sobie na N34 jeszcze 5-6 minut zamiast 2-3, odpoczynek, trasa z ignorowaniem tego co światło wyświetla, stale marsz do przodu. trochę odpoczynku i do domu, jakiś posiłek i wysypiam się no to do 06:00 czy 06:30 a pobudka nagła i już konieczna następuje 07:36 i od razu przygotowany wcześniej, ruszam do 185, wszystko czasowo się dobrze układa, ostatni dobry kurs by zdążyć na ParkRUN Warszawa Żoliborz i się na Bieg przygotować jakoś tak trochę.
Jest to mój 52 ParkRUN a nie 53 bo 30.11 straciłem czas na dotarcie i bycie w lokalizacji FIKCYJNEGO ParkRUN Jabłonna! Fake to i koniec!

185 jedzie zwyczajnie ale okazuje się że nadal omija Powsińską od Stegien do Sielc. Poza tym najpierw powolna jazda z powodu tego co światła pokazują a potem szybsza na dobre tempo, jednak za Karową znów powolnie, ech. Docieram na czas do okolicy Centrum Olimpijskiego.
Idę do parku i tam po najkrótszej trasie do miejsca gdzie zaczyna się i kończy wedle informacji z mapy ParkRUN Warszawa Żoliborz. W Parku Kępa Potocka już jacyś biegacze są aktywni. No i za jakieś około 5 minut przed 09:00 zbiera się ekipa, na szczęście było się gdzie przebrać choć toaleta pozostawia trochę do życzenia.
Ubierałem się szybko, tylko na krótki strój z powodu małej ilości czasu na to i jakiś zestaw ćwiczeń.
Zimno trochę czuć ale wytrzymam, poza tym nie pada nic.
Powitania, prezentacja trasy dobrze określona i zdjęcie przed biegiem.

Ruszamy a mimo ze są jacyś ścigacze to ja nie przejmuje się tym, ja ParkRUNy tylko zbieram do ukończenia, teraz 100x i tylko ukończenia a Moc Szybkości zostawiam se na Bieg Zająca. No a najszybszy jest biegacz z którym była Rywalizacja w Puszczykowie. Teraz to nic tam, nie wiem jak obsada na Bieg Zająca się szykuje jeszcze.
Zaczynam i jest jako tako ok, ale wiatr wyziębia od strony południowej, to ze się rozgrzewam poczułem dopiero na 4km trasy, heh, ale dobra, zaraz dalej herbata słodka i przebieram się zanim ktokolwiek zajmie toi toi, a niecierpliwość innych olewam, mam się tylko przebrać i tak działam a dalej ruszam na kolejny Bieg.

Najprostszą trasą do Barszczewskiej, patrzę jak wygląda ulica z kocimi łbami wybrukowana i dalej przez osiedle gdzie jakieś małe sklepy usługi są co je pewnie tylko tutejsi mieszkańcy znają, a teraz to chodnikiem a to po trawniku gdy trzeba minąć jakiś remont docieram na Os.Potok, obawiałem się ze trochę trzeba będzie się nakombinować przed samą trasą S8 ale nie, droga wygodna jest krótka.
Patrzę na rozkład jazdy i 186 było niedawno, 518 za kilka dłuższych minut, pierwsze jest 156, a wcześniej zwiał jakiś bus 12-metrowy ale nie wiem co to za linia była, nieważne. 156 jadę do Żerania FSO jeden przystanek i idę do pętli, gdzie będzie 736, no ale nie zwiał a jeszcze sporo czasu z 40 minut. Pora dokupić to co trzeba i połazić se w pobliżu i z powrotem jednak, nic tam specjalnego bo na zwiedzanie Hipermarketu nie mam czasu.

Jakaś ekipa tez jedzie na Bieg Zająca i na ten wspólny dla niepełnosprawnych i opiekunów na 2km a z racji odległości od przystanków miejsca biegu no nawet kombinować chcą z wysadzeniem przez kierowcę w określonym miejscu. heh, denne, lepiej sztywno trzymać się przystanków, czy to we wsi Józefów gmina Nieporęt czy przystanki w Legionowie. jadę dalej i przy Bruszewskiej dodatkowe kasowanie biletu na przejazd. Hmm, a dalej spacer od przystanku w Józefowie jeszcze do Biura zawodów a droga długa jednak ale jest to ścieżka rowerowa i chodnik tutaj w gminie Jabłonna ze znakami promocji gminy, nie jest to tak jak rok temu dzika droga przełajowa i wąska pośród drzew.

Na Biegu Zająca jestem po 11:00 a już nie jem nic od zakupów na Żeraniu, poza tym nie miałem czasu na nic na posiłek od wyjścia z domu do momentu dotarcia na Żerań.
Patrze na punkty gastronomiczne na biegu i no jedno burito w wersji ostrej zachęca ale to po biegu na pewno.
Teraz tylko przygotować się a już biegi najmłodszych odbył się oraz wystartował i trwa bieg charytatywny 2km.
Ja czekam na start na 5km i no nie wiem jak będzie z obsadą a sam biegnę no i zaczynam czuć kontuzję z lewą łydką, heh, dokucza, zaryzykuję a to jeszcze masażem wyreguluję, zobaczymy co dalej, zobaczymy jak z pokonaniem trasy, wykonuje ćwiczenia i przebiegam kawałek trasy 5km, jest ok, jakoś to pokonam. Cel to Szybkie Pokonanie trasy by zmieścić się w pierwszej trójce open 5km jak się w ogóle uda.

Start zamiast być wedle opisu podzielony na 5km najpierw a za 5 minut 10km i potem kolejne 5 minut później 5km Nordic Walking to dla biegów jest wspólny.
Dzisiaj Biegaczy zaszczyciła Mistrzyni Patrycja Berezowska, Wygrywająca Dystanse Ultra, Bieg 24-Godzinny i Bad Water USA. No to wszystko co nowego jest na tej fajnej, pozytywnej imprezie. Poprzednie uczestnictwo moje, 21.09.2019 i 15.12.2018-poczytaj też.

No i START a ja pędzę za ekipą która ruszyła szybko na samym początku, nie wiem który jestem w stawce a biegacze i prowadzący rowerzyści mieszają mi się w jedną ekipę wyścigu w biegu o podium. Nie wiem kto na 5km a kto na 10km biegnie, myślałem że numery to wskazują, białe i żółte, jednak gonitwa idzie nadzwyczajnie dobrze do rozwidlenia, bez wypadków wyprzedzam wszystkich do lidera i myślę że on biegnie na 5km a tutaj się okazuje że on biegnie na 10km, ja jako pierwszy jestem na 5km, to pędzę jak najszybciej zdołam do mety, bez zagrożenia pozycji.
trasa taka sama na 5km jak w zeszłym roku w grudniu. No ok, pędzę i do samej mety zaraz za rowerzystą, na mecie jako że napęd był do pełni tchu to czułem jak działa szybki bieg na odtruwanie się z tego zanieczyszczonego powietrza, poza tym szybkie bieganie odtruwa układ pokarmowy i wspiera rozwój wydajności krwiobiegu, no tez o ile wiesz co spożywasz!

Na mecie znowu pierwszy jak rok temu i czas 25s lepszy, trasa dokładnie ta sama. Dalej wraca odczucie jak jest nadwyrężona lewa łydka, stopa i tez czuję to w ramionach, heh, to drobne i dam se z tym radę. Dalej jutro Walka Wyścigowa o Zwycięstwo Swoje! Pogoda jest przyjazna, nie ma zimy jak w zeszłym roku, jest jesiennie.
Dalej się rozluźniam ćwiczeniami w ruchu i pora się znów przebrać i coś zjeść, zupa dyniowa, burito, napój po biegu. Na a wszystko co dobre zjadam, nawet kromki chleba.

nadchodzi dekoracja a to tych co zwyciężyli w konkursach na facebooku organizowanych przez Ekipą Zarządzającą Biegiem Zająca. Dalej tez Nagradzani Najszybsi Ludzi z Pan i panów, Najlepsze Trójki na 5km, 10km i Kategorie wiekowe Pań i Panów po kolei. Dalej tylko nagrodzenie rowerem tez za konkurs na facebooku i zdjęcie z największą ilością polubień, wcześniej nawet było za wiersz oraz za motto nagradzanie, poza tym wyróżnienie wszystkich co ukończyli 3 biegi 30.03 21.09 14.12 w Triadzie Zająca 2019. To chyba wszystko.
Obiecuje se start w Grudniu 2020 na 10km w tej lokalizacji.

Koniec to wracam bo mam 25 minut na powrotny autobus, po drodze nadkładam se z tego by się nie zanudzić drogi o jeden przystanek dalej i nawet gnam do niego z 300m gdy mam tylko 4 minuty a nie wiem jak długa jest ta spora odległość, ech, ryzykowałem trochę zamiast czekać 10-15 minut. Dalej wszystko ok, wracać jak najkrótsza trasą autobusową, teraz już po 15:40 ciemno się robi a ja senny, ale przytomny. Tam dalej tylko 518 i kombinowanie 116, plus normalnie 503 na Imielin i 185 by powrócić do domu wygodnie. Nic nie kupię już i nie chce bo wszystko wydane do końca na spożywkę na Biegu Zająca.
Pora się przygotować na jutro by wszystko sobie czasowo i komunikacyjnie połączyć oraz coś jeszcze się najeść i wypocząć. Potrzebna mi Regeneracja Kontuzji!

THE END THIS WPIS
Ja0306 Biega. Ku Realizacji Celów-Strona Imienna.
Rozmiar S is the best
Niech Działą Moc Czerwonej Energii Marsa!

Ja0306
Posty: 239 (po ~5405 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 1
Ja0306
  16 December 2019

15.12.2019 Niedziela dla Biegu Świątecznego Mszczonów Ponownie
16.12.2018 i 15.12.2019, dobra zrobione w Grudniu 2020 czas na Zmiany wyboru.

Za 8 Miesięcy będzie zapewne kolejna edycja Półmaratonu Radzymin, Bieg 1920, Dzień 100-lecia od Wygranej Walki z Bolszewikami, zapisy już zapewne będą uruchomione jak ostatnio w styczniu, Zachęcam, Wszystkich Zapiszcie się, Wystartujcie i Ukończcie ten Półmaraton i oby nigdy się dystans nie zmienił, w tym roku 100-lat od Bitwy a za rok 30 edycja Półmaratonu! www.bieg1920.pl

Dobrze, zaczynamy od dniu pisać.
Wyspanie się z przerwami od 20:00 do 04:00 i po tam posiedzeniu na necie krótko i jakimś śniadaniu wyruszam, ubrany jak na zimną noc, jest tylko 3,5 stopnia na plusie jak idę i docieram do przystanku Stryjeńskich, po drodze nic nie kupię bo nieczynne. Spotykam kolesia który gdzieś pobłądził i pyta o to gdzie jechać do trasy 189, ja słuchałem radia na 106,8 MHz ale co usłyszałem odpowiadałem, ów osobnik poszedł za mną bo też mówiłem że potrzebuję 189 na Okęcie więc będę tam chciał dotrzeć ale czasowo nic nie było odpowiednio wcześnie, ani 504, ani 192 czy dalej 136, 148, 185, nie wiem za ile czasu, rozkładu 136 dodatkowo w ogóle nie było, w końcu nadjeżdża 503, moja ukochana, jadę do Doliny Służewieckiej i ów koleś tez, nadal zdezorientowany, niecierpliwy ale czekamy na 189, tam po drodze to co wyświetlało światło było ignorowane, czy czerwone czy zielone, pusto i tak więc liczy się tylko zdążenie na autobus, ten będzie za kilka minut.

Dalej już przejazd trwa do pętli tramwajowej Okęcie 189 i 7, koleś pojechał dalej w stronę Starych Włoch i Ursusa a miałem zdążyć na kurs 06:30 który jest według e-podróżnika ale okazuje się że tam rozkład jazdy dnia powszedniego był wymieszany z weekendowym jako codzienny, wobec tego 30 minut dłużej czekania a jest wychładzający wiatr. Na stacji benzynowej chcę coś kupić ale tylko za równą kwotę w gotówce albo kartą, 50zł wobec tego nie mam jak rozmienić i tak dwa razy po jakimś odstępie czasu. Ech! Jedyny taki przypadek na tyle czasu przed tym i po tym, ja Zawsze korzystam z Gotówki. W busie dopiero rozmienione ma 50zł i ok, uff.
Wydatki spożywcze są ważne. No tam, nudząco raczej przez Gminę Raszyn prosto i dalej przy S8, drogami bocznymi, slalomem docieranie do Mszczonowa trwa a ja se odpoczywam i podsypiam.

Docieram do Mszczonowa i kojarzę z zeszłego roku co i jak. Wszystko się ogarnia, później tez zjawiają się inni biegacze i Nordicowcy. No nie znam zawodników, nie wiem jak pójdzie bieg i czy może zmieszczę się w pierwszej trójce Open czy nie? No tam tylko pora jeszcze coś najeść się i napoić i przed biegiem ponad godzinę, dwie odpocząć od jedzenia i picia i samo główne przygotowanie w ostatniej godzinie na Szybki Wyścig. Wszystko by było ciepło, ostatnio po 11.11 zimna jakoś nie lubię bardziej niż je znoszę. No w sumie nic tam specjalnego, do 11:00 przygotowania a potem w tym samym miejscu z biura zawodów do miejsca Startu i pobliża miejsca Mety oraz trasa to te same dwie pętle tylko pogoda znacznie lepsza.

O tym że mam od Znajomego wspominane jak bieganie w Sochaczewie i okolicy wygląda na Sportowo jest interesujące ale nie mam na wszystko czasu, na to co zbyt kosztowne gdzieś daleko też-wpisowe czy tez na zbyt częste starty i na chaotycznie dobranych dystansach nie mam motywacji, wolę swój progres i ład, no ale zastanowie się co i jak będzie. Zaraz start jednak wspólny biegaczy na 2,5km 5km i nordic walking 5km niestety nie rozdzielany co tam 5 minut jak wcześniej wykazywał program, ech! Startujemy razem i początek do za pierwszym zakrętem w prawo jest ciasny i dalej dopiero szybko, zawsze biegnę tak by nikogo nie potrącić.

No i spoko, trwa wyścig, na razie nie wiem kto na 2,5km a kto na 5km i tak rywalizacja trwa i no nawet chwilami walczę o 3-4-5 miejsce ale ostatecznie jeszcze jeden biegacz mnie pokonuje na drugiej pętli i kończę tak jak w zeszłym roku 6 w open ale też pierwszy w Kategorii M30-M39, wszyscy którzy mnie pokonali byli z dwudziestolatków. Czas na Mecie 001722, no o 21s lepiej niż rok temu. Zaraz oddanie czipa i ogrzewająca, słodka herbata, potem ćwiczenia i powrót do biura zawodów ale jak wczoraj i dziś przed biegiem i po mam obolały lewy achilles, ech! No to albo masaże i regeneracja nadwyrężenia albo katastrofa strat biegowego życia.
No ale szukam źródła i jest ono w lewej stopie, pięta i palce, poza tym obolałe części też promieniują bólem, heh, tak niewielkie odczucia. Działam dalej i muszę odpocząć absolutnie od Biegania do Soboty, wobec tego Biegowych Śród nie ma, tylko spokojne ParkRUNy i Wyścigi Warszawa i Olsztyn do Końca Marca. 5km tylko!
Z powodu czasu i skomunikowania w Brzozie Bydgoskiej na 31.12 nie startuję, szkoda ale dam se z tym spokój.

Po biegu czekam na dekorację, wszystko na szybko, 13:39 mam według rozkładów kurs powrotny. Nagradzanie zaczyna się 12:45 i najpierw kategorie wiekowe dwie chłopaków i dziewcząt na biegu 2,5km a jeszcze tez chyba młodszych na mniejszych dystansach o ile się nie pomyliłem... dalej kategorie OPEN 5km panie i Panowie a dalej Nordic Walking, Mieszkańcy Gminy Mszczonów i Kategorie Wiekowe Pań a dalej Panów na 5km, no czasowo się wyrabia dobrze.
Na losowanie nie zostaję, tylko jeden telewizor do wylosowania a nie dodaję swego numeru mimo że wszystkich co jakiś czas spiker zachęca. Szkoda ze nie popytałem o powrót kogoś z biegaczy tak jak rok temu to zrobiłem.
Wracam na przystanek przy rynku, 5 minut drogi lub 4 i czekam na kurs 13:39 weekendowy z tego co tam wypisane.

Czekałem do 14:05 i NIC! Durne to i wkurzające, a zrobiłbym mieczem krzywdę komuś kto błędnie informuje i nie dba o to lub nie realizuje kursu! Trzymam go w domu schowanego jednak i nie ruszam nigdzie.
Czas dalej pozostaje czekać do 15:00 i coś se kupuję i zjadam oraz wypijam. Sikać nawet mi się chce ale z tym se poczekam do powrotu w warszawie. Po 15:00 wszystko idzie dobrze, bilet 10zł jak poprzednio a nie 8,50zł jak z danych e-podróżnika. No i dalej wszystko bez obaw i zaskoczeń mimo że przy CH Janki chwilowy zator był przy zjeździe tylko. Dalej ruch spory ale żadnego korka nie ma i wygodnie wszystko trwa do Okęcia a dalej nie ma czasu, niecierpliwość i konieczność zdążenia na wszystko trwa, a to na autobus który jednak za późno odjeżdża, a to gonienie ruszającej linii 7 a piesi zamiast pędzić to se spokojnie idą, ech! Ja biegnę i dalej tym tramwajem do Hynka i dalej 189, i 504, wszystko dogodnie przyjeżdżało i stres tylko by się wstrzymać z potrzebą do powrotu na Natolin. No a z czasu gdzie 80 minut stracone w Mszczonowie to jest jeszcze 15 minut na przepakowanie się i coś by ochłonąć na chwilę i zaraz do roboty na to co ważne. Po drodze tylko sushi z żabki za 15zł i gorący krem czekoladowy i tak do końca prawie 10 godzin które dobrze upłynęły, no ale nadal trzeba regenerować nadwyrężonego achillesa i palce lewej stopy jak i piętę.
Dalej jak wracam do domu po 04:40 to wysypiam się do 10:30.

THE END THIS WPIS
Ja0306 Biega. Ku Realizacji Celów-strona imienna.
To do 21.12 a muszę tam sprawdzić listę startową.

Dyskusja na ten temat została zakończona lub też od 30 dni nikt nie brał udziału w dyskusji w tym wątku.