MANCHESTER UNITED - OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB | Fotka.com

MANCHESTER UNITED - OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB

 

To była naprawdę emocjonująca 10 kolejka Premier League !!! Dzięki potknięcie Czerwonych Diabłów na pozycję lidera wskoczyło Chelsea. Podopieczni sir Alexa Fergusona znajdują się tuż za The Blues

 

Chelsea Londyn w spotkaniu 10. kolejki Premier League podejmowała na Stamford Bridge Blackburn Rovers. Gospodarze byli zdecydowanym faworytem spotkania i udowodnili swoją wyższość nad rywalem aplikując mu 5 goli.


Strzelony w końcówce gol przez Glenna Whelana dał Stoke City nieoczekiwane zwycięstwo nad faworyzowanym Tottenhamem Hotspur (1:0). "Koguty" po porażce straciły trzecie miejsce w tabeli na rzećż Arsenalu Londyn.


W meczu, który mógł wstrząsnąć dołem tabeli, padł bezbramkowy remis. Trzeci od końca Hull City podzielił się punktami z ostatnim Portsmouth.


Manchester City zremisowało z Fulham 2:2. Dla Citizens był to trzeci kolejny mecz zakończony remisem, co sprawiło, że podopieczni Marka Hughesa stracili okazję by wyprzedzić Tottenham i wskoczyć na trzecią pozycję w tabeli. Cottagers natomiast nie przegrali trzeciego kolejnego spotkania i mogą być zadowoleni z punktu.


Dużo emocji było w Londynie. Arsene Wenger po pierwszych 45 minutach na pewno nie spodziewał się, iż wyjedzie z Boleyn Ground bez kompletu punktów. Spotkanie na Upton Park rozpoczęło się od natarcia Arsenalu. Bramce Roberta Greena zagrażał m.in. holenderski snajper Robin van Persie. Po emocjonującej drugie części spotkania, West Ham zremisował z Arsenalem 2:2.


W hicie Premier League Liverpool FC pokonał na własnym stadionie Manchester United 2:0. Obie drużyny kończyły mecz w dziesiątkę. Bramki dla podopiecznych Rafela Beniteza zdobyli Fernando Torres w 65. minucie i David Ngog już w doliczonym czasie gry. Czerwone kartki zobaczyli natomiast Nemanja Vidić, dla którego był to już trzeci z rzędu mecz z "The Reds", podczas którego wyleciał z boiska i Javier Mascherano.

 

Wyniki 10. kolejki Premiership

 

Tottenham - Stoke 0:1
Bramki: - Whelan 86'

 

Burnley - Wigan 1:3
Bramki: Fletcher 4'; - Rodallega 11', Rodallega 51', Boyce 76'


Birmingham - Sunderland 2:1

Bramki: Ridgewell 38', McFadden 48'; - Dann 82' (karny)

 

Chelsea - Blackburn 5:0

Bramki: Givet 20' (sam.), Lampard 48', Essien 52', Lampard 59' (karny), Drogba 64'

Hull - Portsmouth 0:0

Wolves - Aston Villa 1:1

Bramki: Ebanks-Blake 83' (karny); - Agbonlahor 79'

Liverpool - Manchester United 2:0

Bramki: Torres 65', N'gog 90'

West Ham - Arsenal Londyn 2:2
Bramki: Cole 74', Diamanti 80' (karny); - Van Persie 16', Gallas 37'

 

Bolton - Everton 3:2
Bramki: Lee 16', Cahill 27', Klasnic 86'; - Saha 32' Fellaini 55'

 

Manchester City - Fulham 2:2

Bramki: Lescott 54', Petrov 60'; - Duff 62', Dempsey 68'

 

 

lp. drużyna m. z. r. p. bramki pkt.
1. Chelsea Londyn (P) 10 8 0 2 24:8 24
2. Manchester United (M) 10 7 1 2 21:11 22
3. Arsenal Londyn 9 6 1 2 29:13 19
4. Tottenham Hotspur 10 6 1 3 21:14 19
5. Liverpool FC 10 6 0 4 24:13 18
6. Manchester City 9 5 3 1 18:11 18
7. Aston Villa B. 9 5 2 2 13:8 17
8. Sunderland AFC 10 5 1 4 18:15 16
9. Stoke City 10 4 3 3 9:11 15
10. Wigan Athletic 10 4 1 5 12:17 13
11. Burnley FC (b)
10 4 0 6 10:22 12
12. Bolton Wanderers 9 3 2 4 14:15 11
13. Fulham Londyn 9 3 2 4 10:12 11
14. Everton FC 9 3 2 4 12:15 11
15. Birmingham City (b)
10 3 1 6 8:12 10
16. Blackburn Rovers 9 3 1 5 11:22 10
17. Wolverhampton Wanderers (b)
10 2 3 5 9:16 9
18. Hull City 10 2 2 6 8:22 8
19. West Ham United 9 1 3 5 11:15 6
20. Portsmouth FC 10 1 1 8 5:15 4

 

Lubisz to?

 

Dziennikarze "Sky Sports" i "Manchester Evening News" ocenili grę piłkarzy Manchesteru United w przegranym 0:2 meczu z Liverpoolem. Najlepiej wypadł Edwin van der Sar. Natomiast najsłabiej wypadło aż 5 piłkarzy.

Zdaniem "Sky Sports", najlepszym piłkarzem na boisku był Edwin van der Sar, który otrzymał 7 "oczek" w dziesięciostopniowej skali. Na tle drużyny wyróżnieni zostali także Patrice Evra, Wayne Rooney oraz Michael Carrick, którzy otrzymali "szóstkę". Najsłabiej natomiast wypadł Nemanja Vidić, którego postawę oceniono na 4.

Według lokalnej gazety z Manchesteru, najlepszymi piłkarzami na boisku byli Edwin van der Sar, Patrice Evra oraz Nemanja Vidić, którzy otrzymali otrzymali siedem "oczek". Najniższe oceny otrzymali Antonio Valencia, Michael Carrick, Ryan Giggs, Dymitar Berbatow, Nani oraz Michael Owen, których oceniono na 5. Warto jednak zaznaczyć, że dwaj ostatni piłkarze pojawili się na boisku dopiero w 74. minucie spotkania.

Oceny - "Sky": Van der Sar 7 - O'Shea 5, Ferdinand 5, Vidić 4, Evra 6 - Valencia 5, Scholes 5 (Nani 5), Carrick 6, Giggs 5 - Rooney 6, Berbatow 5 (Owen 5).

Oceny - "MEN": Van der Sar 7 - O'Shea 6, Ferdinand 6, Vidić 7, Evra 7 - Valencia 5, Scholes 6 (Nani 5), Carrick 5, Giggs 5 - Rooney 6, Berbatow 5 (Owen 5).

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
Jedna porażka tragedii nie czyni. A noty ciut za słabe.
31 października 2009
konto usunięte
Owen dużo nie pograł więc nie ma co się dziwić... Valencia? No kurcze trafił w poprzeczkę :/ Gdyby bramka była wyższa to był by gol :p Vidić - ten to był dobry :D co z tego, że dostał czerwoną kartkę, wymiatał na boisku :) Wazza słabo...
25 października 2009

FC Liverpool pokonał Manchester United 2:0 w meczu na szczycie angielskiej Premier League. Tym samym po 10 kolejkach liderem jest londyńska Chelsea, która w sobotę rozgromiła Blackburn 5:0.


W 65. minucie po prostopadłym podaniu od Benayouna w sytuacji sam na sam z Van Der Sarem znalazł się Fernando Torres. Hiszpański napastnik nie zmarnował okazji i Liverpool wyszedł na prowadzenie.

"The Reds" dobili "Czerwone Diabły" w doliczonym czasie gry, kiedy to wyprowadzili kontratak skutecznie zakończony przez Davida Ngoga.

Obie drużyny kończyły mecz w dziesiątkę. W 90. minucie drugą żółtą kartką ukarany został Vidić. Kilkadziesiąt sekund później jego los podzielił piłkarz Liverpoolu, Mascherano.

Liverpool - Manchester United 2:0
Bramki: Fernando Torres 65, David Ngog 90+6
czerwone kartki: Nemanja Vidić 90 (Manchester), Javier Mascherano 90 (Liverpool)

Lubisz to?
Odegramy się na Anfield :)
31 października 2009
konto usunięte
Naniego mogl wpuscic a nie ;/ Valencia mloda dupka =nowy talencik :calusek: :mrgreen: spokojnie zastapi Ronaldo xD
26 października 2009
konto usunięte
Ja sie wkurwiłam dosłownie!! Dopiero co o 21 net mi naprawili!! :( Meczu nie oglądałam no nerwy miałam niezłe!!!! :( ale powtórkę postaram się obejżeć... ale to nie to samo :( I TAK WAS KOCHAMY :*
25 października 2009

Trener Manchesteru United sir Alex Ferguson znalazł sposób na pokonanie Liverpoolu w niedzielnym hicie Premier League. - Vidić jest receptą na "The Reds" - uważa "Fergie".


- To wojownik, który nie boi się wyzwań, a tym właśnie jest spotkanie z Liverpoolem. Vidić lubi zagrać agresywnie, nie unika długich podań, jest szybki, a to klucz do sukcesu w tym meczu - dodał szkoleniowiec "Czerwonych Diabłów".


Ferguson przyznał również, nie przejmuje się porażką 1:4 w zeszłym sezonie. - Nie odwołuję tego, co się stało, tylko wyciągam wnioski, bo po to są właśnie porażki, żeby się z nich uczyć - zakończył trener.

 

Man Utd walczy o odzyskanie pozycji lidera utraconej po wczorajszym zwycięstwie Chelsea Londyn. Jednak pod zdecydowanie większą presją są "The Reds". Przegrali cztery ostatnie mecze z rzędu i jeśli nie pokonają mistrzów Anglii, to na dobre utoną w środku tabeli, a atmosfera wokół Rafaela Beniteza i całej drużyny mocno się zagęści.

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
No i jakoś Vidic tą bronią nie był :/
31 października 2009
konto usunięte
Skład na mecz :D Van der Sar - O'Shea, Ferdinand, Vidić, Evra - Valencia, Scholes, Carrick, Giggs - Rooney, Berbatow. Ławka rezerwowych: Foster, Neville, Fabio, Evans, Anderson, Nani, Owen. Nie gramy w osłabieniu jak to miało byćjahuuu :D
25 października 2009

 

Gole zdobywają napastnicy, triumfy zapewnia obrona a Manchester United ma tylko szczęście - takim zdaniem można za jednym "zamachem" określić opinie całego mnóstwa fanów angielskich drużyn w Polsce. Nie mówię o wszystkich, ale o tych, których wyraźnie boli fakt, iż Czerwone Diabły po raz kolejny są liderem Premiership. Trochę to żałosne, trochę śmieszne, jednak jak w każdym pomówieniu i tutaj mamy ziarnko prawdy. Zastanówmy się nad tym głęboko, może z małym przymrużeniem oka...

Punkty: 22, gole zdobyte: 21 (średnia na mecz: 2,33), gole stracone: 9 (średnia na mecz: 1). Oto bilans mistrzów Anglii po 9. ligowych kolejkach. 22 punkty na 27 możliwych do zdobycia wystarczają by objąć przodownictwo w tabeli wyprzedzając po ostatniej kolejce londyńską Chelsea. Red Devils zanotowali w tym sezonie tylko jedną, dość sensacyjną porażkę z beniaminkiem Burnley. Nie był to rewelacyjny spektakl okraszony dużą ilością akcji podbramkowych. Nie rozdrabniając się - Manchester wyraźnie nie trafił z formą na ogromnie zmotywowane Burnley, które na swoim stadionie czuje się w tym sezonie niezwykle pewnie. 0:1 ujmę, owszem, przynosi ale możemy się poszczycić tym, że gol dla rywali nie padł po wrzucaniu przez naszych kibiców ciekawych artefaktów na płytę boiska. Wtedy dopiero byłby wstyd.

 

Do tego dochodzi jeden remis - z Sunderlandem. Ten spektakl na Old Trafford istotnie możemy nazwać spektaklem - 4 gole, mnóstwo sytuacji z obu stron, rewelacyjna postawa Bena Fostera, czy też gol w ostatnich sekundach zdobyty przez Antona Ferdinanda. Nie, to wcale nie było trafienie na 2:2 jeno na 2:2 (widać różnicę, prawda?). Oto bowiem rodzony brat Rio usiłując zablokować strzał rozpaczy Evry skierował futbolówkę do własnej bramki. Zdarza się - przynajmniej udało nam się uciułać remis. Nieważne jest to, że Berbatow zdobył najpiękniejszą bramkę w swojej karierze w Teatrze Marzeń, niczym jest zawalenie przez Fostera przy trafieniu Jonesa - MU znowu strzeliło w końcówce, czyli to oni mają cholernego fuksa!


Anton nie jest jedynym nieborakiem występującym w roli świętego Mikołaja. Przedtem zdarzyło się to Abou Diaby'emu. Pokrótce - nie mogliśmy strzelić gola Arsenalowi który prowadził na Old Trafford 1:0, ale Almunia, Bóg jeden wie po co, sfaulował Rooneya w polu karnym, ten wykorzystał jedenastkę i zrobiło się 1:1. Później Diaby okazał się największym darczyńcą w historii spotkań United z Kanonierami (pomijając zestawy upominkowe Bartheza). Ryan Giggs wrzucił piłkę z rzutu wolnego w pole karne Arsenalu a tam, stojący sobie z boczku Abou spanikował i pięknym uderzeniem głową pokonał własnego bramkarza. 2:1 i tak już do końca. I znowu mamy fuksa. Ano, mamy. Bo gdyby nie dwa idiotyczne błędy Almunii i Diaby'ego oraz strzał w poprzeczkę Van Persiego i kapitalna (tym razem na serio!) parada Fostera po jego kolejnym uderzeniu mogłoby być z Diabełkami krucho. Tym razem punkt dla antagonistów Fergusona i jego świty.


Trolle internetowe występujące na rozmaitych portalach informacyjnych uwielbiają wspominać sytuację z derbów miasta Manchesteru, gdzie United podejmowali w Teatrze Marzeń City. 1:0, 1:1, 2:1, 2:2, 3:2. 3:3, 4:3. Tak to wyglądało. I dla tych wszystkich jegomości toczących pianę z ust z powodu wyniku, mecz powinien zakończyć się rezultatem 3:3 kilka chwil po drugim golu Bellamy'ego. Dlaczego? Ano dlatego, że dający nam zwycięstwo strzał Owena został oddany, gdy na tablicy świetlnej widniała następująca minuta: 95.28, choć doliczone zostały tylko 4.


Szkoda tylko, że okazywanie radości przez walijskiego napastnika The Citizens oraz zejście Andersona i pojawienie się na boisku Michaela Carricka trwało akurat tyle, że arbiter miał prawo przedłużyć tę bitwę. To był mądry argument, więc czas na mniej efektowny - z całym szacunkiem, ale City miało tyle samo czasu co United by zdobyć decydującego gola, czyż nie? A może Mark Hughes po starej znajomości zakazał swoim podopiecznym dalszego strzelania? Nie wspominając o tym, że przy rezultacie 2:2 United miażdżyli sąsiadów totalnie i tylko ICH szczęście sprawiło, że nie zostali zmieceni z powierzchni ziemi...

 

No i ostatni mecz Manchesteru United - z Boltonem Wanderers u siebie. Wygraliśmy 2:1 (zatem ledwo, ledwo!) i to... po kolejnym golu samobójczym! Nikt przecież nie kazał Zatowi Knightowi próbowania wybijania piłki wewnętrznymi stronami obu ud, ale co z tego? To był jeden wielki fuks. Po raz kolejny nicością okazały się ostre naboje lecące na bramkę Jaaskelainena i to, że tylko jego wielkie umiejętności uratowały Kłusaki przed wywiezieniem z OT przynajmniej sześciobramkowego bagażu goli. Faktem jednak jest to, iż po pięknej akcji Gary?ego Neville?a i Patrice?a Evry padł gol dla Boltonu. Od tego momentu goście wyraźnie przeważali i na pewno zasłużyli co najmniej na jeden punkt! Niestety, tym razem nie było fergitajmu, bo przecie MU wygrywało, więc mecz zakończył się niemal przed czasem. Rażąca niesprawiedliwość i kolejny pokaz futbolu fartownego.

 

Co jeszcze usłyszymy, jeśli, nie daj Boże, mistrzowie Anglii po raz kolejny staną na szczycie? Że w pierwszej kolejce ktoś z nadnaturalnymi zdolnościami manipulował piłką, tak, że po odbiciu od słupka wróciła pod nogi Wazzy? Że gol Wayne'a z City był spowodowany nagłym atakiem przerostu prostaty Givena przez co Anglik zdołał wpakować mu piłkę do bramki między rozchylonymi z bólu nogami? Że bramkarz Wigan, Chris Kirkland miał za dużą czapeczkę zakrywającą mu oczy w kryzysowych sytuacjach przez co wpuścił aż pięć goli? Że w ostatniej sekundzie meczu z Arsenalem, w akcji z nie uznanym golem Van Persiego Gallas nie był na spalonym, bo wystawała mu tylko głowa, która i tak do niczego nie jest mu potrzebna? Nie wiem, ale już nie mogę się doczekać.

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
Piłka nożna to przecież gra fuksów, więc o czym my tu mówimy :D
31 października 2009
konto usunięte
Heh dzięki Ewcia :) Staram się no :p
25 października 2009
konto usunięte
Kasia Ty to zawsze coś mądrego palniesz aż miło posłuchać :) Blog suuuperancki! :)
25 października 2009

Podczas jutrzejszego meczu z Liverpoolem Michael Owen na pewno będzie w centrum uwagi. Sir Alex Ferguson liczy, że jego podopieczny jest w stanie przechylić szalę zwycięstwa na korzyść United.

29-letni napastnik wraca na Anfield Road jako zawodnik największego
rywala "The Reds", dla których strzelił 158 bramek. Niegdyś bohater The Kop, dzisiaj największy wróg.

Jego transfer na Old Trafford był zaskoczeniem dla wielu, ale Owen wkrótce odwdzięczył się bramkami
, m.in. zwycięską w derbach z Manchesterem City.

Liverpool nie może przegrać kolejnego meczu, ale jeszcze bardziej gorzką pigułką do przełknięcia może być bramka Owena.

"Tego by mu nigdy nie zapomnieli" - powiedział Ferguson. "Nie wiem czy zapisałby się trafieniem w historii futbolu
, ale na pewno nikt tego nie zapomni."

"Owen dopiero zaczyna tutaj swoją karierę. Jest z nami dopiero kilka miesięcy, a liczę na zdecydowanie więcej."

"Myślę, że jest w stanie tego dokonać. Pokazuje, że jest wspaniałym profesjonalistą. Prowadzi się właściwie, nie ma z nim żadnych problemów."

Póki co Owen może liczyć jedynie na wejścia z ławek rezerwowych. Jednak wobec niepewnej sytuacji Wayne'a Rooneya być może zobaczymy go w wyjściowej 11-stce.

"Myślę, że po wejściu na boisko w meczu z CSKA Moskwa pokazał się z dobrej strony, parę razy sprawił problemy obronie przeciwnika."

"Nie ma nikogo lepszego od niego w grze w linii z obrońcami, rzadko łapany jest na spalonym. To doświadczenie, ale również talent."

"Michael może strzelać różne gole w meczach na najwyższym poziomie" - dodał Ferguson.

"Wiedzieliśmy o tym, ale teraz tego dowiódł. Jego CV jest imponujące, więc myślę, że każdy klub na świecie chętnie miałby go w swoich szeregach."

"Problemem była mała liczba występów w ostatnich 2-3 latach głównie z powodu kontuzji i to zniechęciło wiele klubów."

"Rozmawiałem na jego temat z różnymi ludźmi, m.in. Nicky Buttem, który nakłaniał mnie do sprowadzenia Owena. Miał wiele dobrego do powiedzenia o nim."

"Myślę, że to była dobra rada i od razu poszedłem z tym do zarządu."

Lubisz to?
Gdyby strzelił to dopiero zaczęłyby się gwizdy.
31 października 2009
konto usunięte
Bramki niestety nie strzelił... Do tego SAF miał go wystawić od samego początku :/
25 października 2009

- Najbliższy mecz z Liverpoolem nie rozstrzygnie jeszcze losów rywalizacji o mistrzostwo Anglii - przyznał Gary Neville. - Prawy obrońca dodał również, wynik dzisiejszego spotkania jest wielką niewiadomą.

- Pojedynek z Liverpoolem zawsze jest wielkim wydarzeniem, a samo spotkanie jest bardzo emocjonujące. Co więcej, wynik tego meczu za każdym razem jest sprawą otwartą - uważa kapitan Manchesteru United. - Mamy nadzieję, że zagramy najlepiej jak potrafimy, ponieważ jeżeli chcesz odnieść zwycięstwo w takim pojedynku, to zawsze musisz grać na maksimum możliwości. Zachowanie czystego konta w spotkaniu z CSKA było bardzo ważne - zwłaszcza przed dzisiejszym meczem. Jesteśmy zadowoleni z naszej gry w defensywie w tamtym spotkaniu.

- Fakt, że Liverpool przegrał u siebie z Olympique Lyonem, a my wygraliśmy w Moskwie nie ma najmniejszego znaczenia. Musimy pamiętać, że zagramy na wyjeździe przed ich kibicami. Zawsze ciężko gra się na Anfield. Musimy zrobić wszystko, żeby pokazać pełnię naszych umiejętności.

- Z drugiej strony, jeszcze jest za wcześnie, żeby rozmawiać o wyeliminowaniu Liverpoolu z wyścigu o mistrzostwo Anglii, ponieważ za nami jest dopiero 9 kolejek Premier League. Każda drużyna z "Wielkiej Czwórki" jest w stanie wygrać pod rząd 6 czy też 7 meczów i tym samym powrócić do walki o tytuł. Musimy myśleć tylko o naszych występach. I to właśnie staramy się robić - zakończył Neville.

Lubisz to?
Dokładnie Kasiu. Ta porażka nie przekreśla szans MU na mistrzostwo :)
31 października 2009
konto usunięte
Tak jest :D Najważniejszy będzie z Chelsea :D Już wkrótce :D I znowu doza emocji :D
25 października 2009

 

Michael Owen ma szansę występu w podstawowym składzie - wypowiedział się na piątkowej konferencji prasowej sir Alex Ferguson.

Wciąż nie wiadomo, czy Szkot będzie miał do dyspozycji Wayne'a Rooneya, który z powodu urazu opuścił również środową potyczkę z CSKA Moskwa.

- Po wejściu na boisko z CSKA świetnie sobie radził - komplementuje Owena Ferguson. - Jego poruszanie się po boisku sprawiało rywalom sporo problemów. Byłem zadowolony z jego wkładu w mecz, mimo że było to zaledwie trzydzieści minut.

- W Liverpoolu Michael przeżył kilka świetnych lat, więc ciężko powiedzieć o ewentualnym przyjęciu na Anfield. Zaledwie kilku zawodników w historii grało dla obu zespołów. Paul Ince po transferze do Liverpoolu oczywiście nie mógł liczyć na miłe powitanie i być może to samo czekać na Michaela. Nie sądzę, żeby mu to przeszkadzało.

Paula Ince'a w składzie United zastąpił Nicky Butt, który kilka ostatnich sezonów spędził razem z Michaelem z Newcastle United. Jak się okazuje, doświadczony Anglik zachęcał sir Alexa Fergusona do sprowadzenia Owena na Old Trafford.

- Rekord strzelecki Michaela pokazuje, że jest w stanie strzelać w dosłownie każdym szczeblu rozgrywek - dodaje. - Patrząc na jego statystyki, myślę, że każdy klub na świecie chciałby go mieć. Problemem była jednak ilość spotkań podczas ostatnich lat i właśnie ten czynnik zniechęcał potencjalnych nabywców.

- Rozmawiałem o Owenie z kilkoma osobami, w tym z Nickym Buttem, który wręcz mnie zmusił do podpisania z nim kontraktu. Nicky powiedział wiele świetnych rzeczy o Michaelu a ja je spokojnie rozważyłem, to były dobre rady. Teraz mogę powiedzieć, że był to dobry ruch z naszej strony. Widząc Michaela widzę świetne przemieszczanie się w okolicy bramek rywala a nie sądzę, żeby na świecie był lepszy piłkarz w tym elemencie gry.

- Bardzo rzadko daje się łapać na spalonym, co jest świetne. To oczywiście doświadczenie, jednak również wrodzony talent, aby biegać wzdłuż linii, odpowiednio oszacować oraz wykonać ruch do piłki. Nikt go w tym nie przebije. Jego bramka przeciwko City nie zostanie nigdy zapomniana. Oczywiście z miejsca nie został wpisany do naszej historii, ale tego gola fani długo będą wspominać. Dopiero co przecież z nami zaczął grać, chłopak przebywa tutaj ledwie kilka miesięcy. Mam nadzieję, że spędzi z nami jeszcze wiele czasu - zakończył.

 

AKTYWNOŚĆ - 185 MIEJSCE

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
konto usunięte
masz strzelic Gosciu bramke ;]
24 października 2009
konto usunięte
Jeee!!!! Ale świetnie!! Będzie miał motywacje! Oj będzie się jutro działo! :>
24 października 2009
konto usunięte
oby zagrał i strzelił gola ;D
24 października 2009

Dziś swoje 24. urodziny obchodzi gwiazda Manchesteru United Wayne Rooney! Z okazji jego święta składamy mu najserdeczniejsze życzenia.

Anglik urodził się 24 października 1985 roku w Liverpoolu. W wieku 10 lat zaczął uczęszczać na treningi lokalnego Evertonu. W 2002 roku mając 16 lat i 360 dni zadebiutował w drużynie "The Toffees" w meczu z Arsenalem. Zdobył wówczas przepiękną bramkę w doliczonym czasie gry, która dała zwycięstwo Evertonowi, a Wayne'a zapisała w karty historii jako najmłodszego strzelca Premier League! Obecnie rekord należy do Jamesa Vaughana.

Bardzo dobre występy w składzie Evertonu zaowocowały powołaniem Rooneya do reprezentacji
Anglii. Miał wówczas 17 lat i 111 dni, a jego występ przeciwko Australii uczynił go najmłodszym piłkarzem, który kiedykolwiek zagrał w koszulce "Synów Albionu". Obecnym rekordzistą jest Theo Walcott.

Przyszła kolej na Euro 2004, gdzie był jedną z najjaśniejszych gwiazd turnieju. Zdobył cztery bramki oraz dwie asysty. Wyczyn ten uplasował go na drugim miejscu w klasyfikacji strzeleckiej. Ustąpił jedynie Milanowi Barošowi. Udane zawody zakłóciła jednak kontuzja Wayne'a, która wyeliminowała go z gry na miesiąc.

Wkrótce nastolatkiem zaczęły poważnie interesować się Newcastle United i Manchester United. Gdy wydawało się, iż Anglik dołączy do drużyny "Srok", podpisał kontrakt z Czerwonymi Diabłami, które zapłaciły za niego aż 27 milionów funtów.

W barwach United zadebiutował 28 września w meczu przeciwko Fenerbahçe. Zdobył wówczas hat-tricka i asystę! O lepszym debiucie nie mógł nawet marzyć!

Anglik w Manchesterze początkowo występował na pozycji cofniętego napastnika, tuż za plecami Ruuda van Nistelrooya. W swoim pierwszym sezonie na Old Trafford został wybrany Najlepszym Młodym Zawodnikiem sezonu 2004/2005, a swoje pierwsze trofeum zgarnął w 2006 roku. Było to zwycięstwo w Pucharze Ligi
.

Wayne ciągle zachwycał swoimi występami w koszulce z diabłem na piersi, jednak gdy pojechał na Mundial w Niemczech, nie zdobył ani jednego gola, a turniej zakończył czerwoną kartką w spotkaniu z Portugalią oraz szumną "kłótnią" ze swoim przyjacielem
z United Cristiano Ronaldo.

W sezonie 2006/2007 rozegrał 55 spotkań i zdobył 23 gole. Wygrał również Premier League, jednak jego zespół odpadł w półfinale Ligi Mistrzów.

Na podniesienie Pucharu Mistrzów nie musiał jednak długo czekać, bo już rok później wygrał finał z Chelsea na moskiewskich Łużnikach. Dodatkowo zdobył drugi z rzędu tytuł Mistrzów Premier League oraz 18 bramek.

W ostatnim sezonie ciężko pracował na boisku, aby Cristiano Ronaldo mógł zdobywać bramki. Praca Wayne'a została nagrodzona trzecim z rzędu zwycięstwie w lidze oraz dojściem do finału Ligi Mistrzów, gdzie Czerwone Diabły musiałby uznać wyższość hiszpańskiej Barcelony.

Z okazji jego święta życzymy mu samych sukcesów w barwach Manchesteru United oraz pociechy z dziecka, które już dziś ma przyjść na świat.

 

STO LAT !!! ]:->

 

Lubisz to?
konto usunięte
bedzie taki wynik Liverpool 2 - 4 Manchester United Sto Lat
24 października 2009
konto usunięte
Niech żyje nam !!!! :*
24 października 2009
konto usunięte
No i to na pewno przyniesie szczęście Czerwonym Diabłom :D Kurde on jest młodszy ode mnie o rok :p
24 października 2009

 

W niedzielę czeka nas pierwsza bitwa o Anglię w tym sezonie. Na Anfield Road osłabiony kontuzjami i będący w głębokim kryzysie Liverpool podejmie Manchester United, który wygrał 10 z 11 ostatnich meczów. Początek spotkania o godzinie 15:00.

Przed tym meczem najwięcej mówi się o tych, których może zabraknąć. Rafa Benitez czeka na wyniki ostatnich testów Fernando Torresa, Glena Johnsona i Stevena Gerrarda. Dwaj pierwsi są coraz bliżej wyleczenia urazów i raczej zagrają, natomiast występ kapitana "The Reds" jest raczej niepewny.

Sir Alex Ferguson nie ma większych powodów do zmartwień. Patrice Evra i Ryan Giggs będą gotowi na to spotkanie, podczas gdy Wayne Rooney może rozpocząć spotkanie na ławce rezerwowych po kontuzji łydki. Anglik zapewnia jednak, że chce zrobić wszystko, by móc zagrać. Występ Darrena Fletchera stoi pod znakiem zapytania.


Składy:

 

Liverpool: Reina, Cavalieri, Johnson, Darby, Agger, Carrragher, Škrtel, Degen, Insúa, Aurélio, Benayoun, Gerrard, Mascherano, Lucas, Spearing, Plessis, El Zahar, Kuyt, Babel, Torres, Woronin, N'Gog

Manchester United: van der Sar, Foster, Kuszczak, Neville, Rafael, Brown, Ferdinand, Vidić, Evans, O'Shea, Evra, Fábio, Valencia, Fletcher, Carrick, Scholes, Anderson, Giggs, Nani, Rooney, Berbatow, Owen

 

FAKTY MECZOWE

Będzie to 178. spotkanie obu zespołów w historii. United wygrali
68 spotkań, a 59 przegrali. 50-krotnie padł remis. Bilans bramkowy wynosi 245-227. Jeśli chodzi o spotkania ligowe, doszło do nich 152 razy. 58-krotnie górą były Diabły, a 51-krotnie "The Reds". W 43 meczach padł remis. Bilans bramkowy wynosi 211:198.

Na to spotkanie nie będzie można wnosić osławionych już piłek plażowych. Do zestawu dołączony jest ręcznik - być może niedługo Liverpool będzie musiał go rzucić w geście poddania. Porażka z United oznaczałaby najgorszą serię od 56 lat!

W zeszłym sezonie "The Reds" walczyli do końca i postawili United pod ścianą wygrywając 4:1 na Old Trafford. Teraz jednak mogą odpaść z walki o mistrzostwo już po 2 miesiącach, bowiem w przypadku porażki będą mieć 10 punktów straty.

W zeszłą sobotę Sunderland wygrał z Liverpoolem 1:0 po golu Darrena Benta. Piłka obiła się od piłki
plażowej z logo Liverpoolu wrzuconej na boisko przez kibica "The Reds" i całkowicie zmyliła José Reinę.

Wkrótce po tym wydarzeniu wszystkie takie piłki zostały wykupione z oficjalnego sklepu internetowego Liverpoolu. Przedstawiciele klubu podejrzewają o to kibiców Czerwonych Diabłów udających się na spotkanie na Anfield Road. Zostaną jednak przeszukani przed wejściem na stadion.

Manchester United przyjeżdża w bardzo dobrym nastroju, nie przegrawszy 11 ostatnich meczów we wszystkich rozgrywkach. Tymczasem Liverpool przegrał ostatnie 4 mecze i ma nieciekawą sytuację w grupie Ligi Mistrzów oraz w Premier League. Na Anfield Road może nie zagrają Gerrard i Torres, ale bez nich w składzie "The Reds" wygrali spotkanie z United w zeszłym sezonie.

Czerwone Diabły wygrały 5 i zremisowały jedno z 7 ostatnich spotkań ligowych na Anfield Road. Mają również najlepszy bilans meczów z Liverpoolem: 18 zwycięstw i 61 punktów zdobytych w Premier League.

Liverpool pokonał United dwukrotnie w zeszłym sezonie po raz pierwszy od 7 lat. Wygrana 4:1 na Old Trafford była najcięższą porażką United u siebie od Nowego Roku w 1992 roku.

FAKTY DOTYCZĄCE KLUBÓW

Liverpool


Cztery porażki z rzędu to największy kryzys klubu od ponad 22 lat! Minęło również ponad pół wieku od czasu 5 porażek z rzędu. Wówczas "The Reds" zostali pokonani przez Bolton Wanderers, Newcastle United, Preston North End, Wolverhampton Wanderers i Tottenham Hotspur. Sezon zakończyli na ostatnim miejscu i spadli z ligi.

Porażka oznaczałaby również, że przegrali połowę wszystkich meczów ligowych w tym sezonie - ostatni raz taka sytuacja miała u nich miejsce w 1993 roku.

Liverpool może się jednak pocieszać tym, że strzelił 15 bramek w meczach na Anfield Road - więcej u siebie zdobył jedynie Arsenal.

Manchester United

Czerwone Diabły wygrały 10 z 11 ostatnich meczów we wszystkich rozgrywkach. Ich jedyna porażka w tym sezonie miała miejsce na Turf Moor w Burnley (0:1).

United nie wygrali 4 ostatnich wyjazdowych spotkań z zespołami z Wielkiej Czwórki. Ostatni raz komplet punktów przywieźli z... Anfield Road w grudniu 2007 roku.

Zespół Sir Alexa Fergusona jako jedyny nie stracił jeszcze bramki ze stałego fragmentu gry w lidze.

FAKTY DOTYCZĄCE PIŁKARZY

Liverpool


Najlepszym strzelcem we wszystkich rozgrywkach jest Fernando Torres, który zaliczył już 8 trafień w tym sezonie. Wszystkie zdobył w lidze.

Tym samym Hiszpan prowadzi również w klasyfikacji strzelców Premier League razem z Darrenem Bentem z Sunderlandu.

Manchester United

Najlepszym strzelcem klubu jest Wayne Rooney, który zaliczył już 7 trafień. Zdobył on również 6 ligowych bramek, co czyni go najlepszym strzelcem klubu.

Ryana Giggsa dzieli jedno trafienie od 100. bramki ligowej w karierze. Paul Scholes potrzebuje dwóch goli, by móc cieszyć się identycznym osiągnięciem.

Michael Carrick może zaliczyć 100. występ ligowy w barwach klubu. Patrice Evra i Dymitr Berbatow mogą po raz 100. znaleźć się w wyjściowej 11-stce w meczu Premier League w swej karierze.

 

Lubisz to?
konto usunięte
Po prostu jesteśmy skazani na sukces :> :* Andi zadziora :*
24 października 2009
konto usunięte
Czerwone Diabły wygrały 5 i zremisowały jedno z 7 ostatnich spotkań ligowych na Anfield Road. Mają również najlepszy bilans meczów z Liverpoolem: 18 zwycięstw i 61 punktów zdobytych w Premier League :D No musimy wygrać kurcze blade :p
24 października 2009
Mecz sezonu. I tak wygrają Czerwone Diabły :)
24 października 2009
1 373 374 375 376 377 412