MANCHESTER UNITED - OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB | Fotka.com

MANCHESTER UNITED - OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB

 

Fani Manchesteru United planują założyć maski Erica Cantony, chcąc tym samym wyśmiać swych rywali z Liverpoolu podczas niedzielnego meczu Premier League na Anfield.

Pomysł wniesienia na stadion także dmuchanych piłek plażowych, będących nawiązaniem do bramki zdobytej w poprzedniej kolejce przez Sunderland, przy której to asystował balon, został storpedowany przez klub z Anfield, który obstaje przy tym, że tego rodzaju przedmioty zostaną skonfiskowane.


 

W związku z tym, 3.5 tysiąca kibiców United, którzy wybierają się na mecz, chcą zadręczyć rywali z Merseyside przy pomocy masek Cantony, stanowiących odpowiedź na prowokacyjny baner, wywieszony na The Kop w trakcie zakończonego remisem 3-3 meczu między tymi drużynami w 1994 roku.


Kończąc sezon wcześniej swe 26-letnie oczekiwanie na ligowy tytuł, piłkarze United udali się wówczas na Anfield z ośmioma tytułami mistrzowskimi na koncie - będąc wciąż o 10 w tyle za rekordem wszechczasów Liverpoolu - 18. mistrzostwami.


Baner Liverpoolczyków głosił: "Au Revoir Cantona i Man United?wróćcie, kiedy wygracie 18!"


Po zdobyciu w poprzednim sezonie 18. tytułu, fani United namawiają siebie nawzajem do tego, by przed niedzielnym spotkaniem zaopatrzyć się w maski Cantony.


Liverpool FC potwierdził jednak, że kibice przyjezdni zostaną przeszukani przed wejściem na stadion, celem zapobieżenia wniesieniu zabronionych, dmuchanych przedmiotów na teren obiektu.


Jak powiedział rzecznik prasowy klubu: "Wszelkie dmuchane przedmioty będą konfiskowane w czasie przeszukania, bez względu na to czy będzie ono miało miejsce przed obiektem czy już na jego terenie".

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
konto usunięte
Oni są najlepsi po prostu! :* No tzn MY! :*
24 października 2009
Bardzo dobry pomysł i brawo dla kibiców za pamięc :)
24 października 2009
konto usunięte
ciekawe czy tak bedzie :D stadion z cantona
24 października 2009

Tempus fugit, i to szybko. Wydaje się, że to nadal początek, że hucznie ogłaszany jeszcze przed startem sezon 09/10 angielskiej Premier League dopiero się rozkręca. Można ulec złudzeniu, iż to, co widzimy w meczach, statystykach i tabelach o niczym nie świadczy. A jednak w poniedziałek spotkanie pomiędzy Fulham i Hull zakończyło dziewiątą kolejkę. 36 dzielone przez 9 daje 4. Co to oznacza? Nie mniej, nie więcej poza tym, że ćwierć sezonu już za nami. Czas na wyciągnięcie (oby nie pochopnych) wniosków, pierwsze podsumowania i zabawy w jasnowidza.


Do tzw. Wielkiej Czwórki coraz głośniej począł pukać Manchester City, a i inne kluby znudziły się dominacją kwartetu magnatów. Po niecałych 25% spotkań widzimy już, ile przedsezonowych obietnic się ziszcza. Zobaczmy więc, co na podstawie 9 (lub mniej jak w np. w przypadku AFC) meczów można powiedzieć o kilku najciekawszych aktorach widowiska.

 

MANCHESTER UNITED - lepiej niż zwykle :)

 

 

Czerwone Diabły po raz trzeci z rzędu bronią tytuł najlepszej drużyny w Anglii. Dotychczas przyzwyczaili nas do tego, iż początek sezonu nie wychodzi im najlepiej. Według przewidywań wielu "mędrców" piłkarskiego światka United bez Ronaldo i Teveza mieli podtrzymać ten trend i już na starcie stracić wiele punktów do rywali. Tak się nie stało i pomimo głupiej wpadki z Burnley oraz straty punktów z Sunderlandem (jednym z dotychczasowych objawień) liderujemy wyprzedzając londyńską Chelsea mając na rozkładzie Arsenal i rywali zza miedzy. Świetnie spisuje się Giggs i Fletcher, w ataku rozstrzelał się Rooney, który obecnie zwalnia trochu snajperskie tempo, nieco gorzej formacja defensywna z rezerwowym bramkarzem na czele. Na szczęście do gry wrócił Edwin Van Der Sar, po rocznej przerwie w meczu MU wystąpi Owen Hargreaves, zatem dziury zostają załatane i znów posiadamy szeroką ławkę, która jest niezmiernie ważna w rywalizacji na dłuższym dystansie. Wszystko idzie dobrze i, choć droga stroma i śliska, znajdujemy się na dobrej drodze do tytułu mistrza.

 

CHELSEA LONDYN - tego można się było spodziewać

 

Zdziwiłbym się, gdyby było inaczej. Chelsea po raz kolejny jest najpoważniejszym obok Manchesteru United kandydatem do mistrzowskiej korony. Widać, że Carlo Ancelotti poukładał zespół jak należy i może być dumny z wyników swoich podopiecznych. Po sześciu zwycięskich meczach z rzędu przyszedł czas na straty. Kryzysik przyszedł w spotkaniu z Wigan, w którym m. in. dzięki czerwonej kartce Petra Cecha ponieśli niespodziewaną porażkę 3:1. Następnie po ważnym zwycięstwie w szlagierowym meczu przeciwko Liverpoolowi w The Blues polegli w równie ciężkim meczu z nierówno grającą, ale zawsze groźną, szczególnie u siebie, Aston Villą. Pomimo wpadek jest to drużyna, która odnalazła solidność i pewność w grze. Do meczu z United nie powinno się wydarzyć nic, co sprawiłoby, że losy tego meczu nie decydowałyby o obsadzie fotelu lidera. Swoje zdanie z sierpnia podtrzymuję: Chelsea będzie naszym najgroźniejszym przeciwnikiem w walce o pierwsze miejsce w lidze.

 

ARSENAL LONDYN - efektywnośćponad wszystko

 

 

Coś jest w obiegowej opinii, iż to Kanonierzy grają najbardziej widowiskową piłkę w Anglii. Drużyna z Emiratem Stadium w ciągu ośmiu meczów zaaplikowała przeciwnikom 27 bramek, co daje średnią ok. 3,5 strzelonego gola na mecz. Wspaniałe wyniki przeciwko Evertonowi, Portsmouth i Blackburn są w pewnym stopniu przesłaniane przez słabe wyniki w spotkaniach z klubami z tej samej części tabeli, co Arsenal. Kanonierom wybitnie nie idzie gra z drużynami z Manchesteru: najpierw porażka 4:2 z City (w którą spory wkład miał były snajper The guners - Adebayor), a następnie uznanie wyższości United dzięki m. in. kunsztowi strzeleckiemu Diabiego. Niepowodzenia te, zakładając zwycięstwo w zaległym meczu, plasują AFC na drugiej pozycji, gdyż mają zdecydowanie lepszy stosunek bramek niż Chelsea. Arsene Wegner buduje kolejną młodą drużynę, jednak w tym wypadku wiek powoduje więcej pozytywnych niż złych skutków. Co więcej, jednym z najważniejszych obecnie zawodników jest genialne posunięcie transferowe trenera londyńczyków - Thomas Vermaelen - który z pozycji obrońcy zdążył strzelić już 4 bramki! Objawieniem sezonu można nazwać też Alexandre'a Songa, czyli zawodnika, bez którego pomoc The Gunners prezentowałaby się zdecydowanie słabiej - wystarczy oglądnąć jego asystę z ostatniego spotkania przeciwko Birmingham. Bardzo optymistyczny początek daje podstawy do postawienia tezy mówiącej, że Arsenal będzie się liczył w walce o najważniejsze lokaty, ale powinni odpaść z głównej rywalizacji w końcówce sezonu.

 

FC LIVERPOOL - powrót do tradycji ;)

 

Po poprzednim sezonie ("w którym to United nie byli lepsi, po prostu mieli tylko więcej punktów" - kto to powiedział? :P) niektórzy spodziewali się, iż Liverpool pójdzie za ciosem. Ale The Reds zdążyli nas przyzwyczaić do tego, iż jeden wyskok na kilka lat nie oznacza trwałej poprawy. Innymi słowy, wszystko wskazuje na to, iż Scouserzy kultywują tradycję odpadania z walki o mistrzowski tytuł już w okolicach Świąt Bożego Narodzenia. Liverpool zdążył już przegrać prawie połowę spotkań, co daje im na chwilę obecną lokatę nr 8, m. in. za Sunderlandem. Obecnie LFC ciągną tragiczną serię 4 przegranych meczów z rzędu, co powoduje przypuszczenia, że mogą mieć ogromne problemy z wyjściem ze swojej grupy w Champions League. Znów widać, w jakim stopniu dyspozycja drużyny uzależniona jest od Stevena Gerrarda i Fernando Torresa, którzy dziwnym zrządzeniem losu w jednym momencie doznali kontuzji. Poza tym, pojawiają się głosy krytyki dotyczące Rafy Beniteza. I jeszcze ten balon... Cóż więcej można napisać? Gdzieś po meczu z Manchesterem The Reds odzyskają chociaż część formy i zażegna kryzys, jednak piłkarze z The Reds na dłuższą metę nie dadzą rady dotrzymać kroku poprzedniej trójce, tym bardziej, że na ich dotychczasową lokatę chrapkę ma...

 

MANCHESTER CITY - tworzenie z sensem :p

 

W lecie klub z niebieskiej części Manchesteru zgodnie z przewidywaniami zrobił spore zakupy. I wbrew wcześniejszym przypuszczeniom Mark Hughes buduje drużynę z pomysłem. Nie popełnia błędów kolejnych trenerów Realu Madryt i oprócz kompletowania super-ataku inwestuje w pomoc oraz defensywę. Multum rywalizujących o miejsce w składzie napastników daje The Citizens potężną siłę rażenia umożliwiającą ustrzelenie Arsenalowi czterech bramek. W obronie świetnie radzi sobie nowy kapitan drużyny Kolo Toure oraz ściągnięty z Evertonu Joleon Lescott. A jak skład ma się do wyników? Piąta pozycja - przy zaległym spotkaniu - i rekord 5-2-1 (jedyna porażka to derby z United!) to wyniki, jakie zapowiadali zarówno sportowcy, jak i fani City. Dalsza część sezonu w wykonaniu niebieskich wydaje się być bardzo ciekawa, albowiem przy lekkim spuszczeniu z tonu Liverpoolu rysuje się realna szansa na zagoszczenie w pierwszej czwórce otwierającej furtkę do gry w Lidze Mistrzów. Jednak czy drużynę z City of Manchester Stadium stać na to? Różnie może być. Team znajduje się w fazie budowy, a zgranie i doświadczenie to arcyważny atut w lidze angielskiej. Osobiście, jestem zaskoczony in plus dyspozycja The Citizens; podopieczni Marka Hughesa przekonali mnie, iż są zdolni już w tym sezonie walczyć o wysokie (lecz nie najwyższe) cele. Ostateczne miejsce należące do przedziału <4,6> wydaje się najbardziej prawdopodobnym wariantem rozwoju sytuacji.

 

TOTTENHAM - do n* razy sztuka :)

 

Koguty od dawna zapowiadają walkę o coś więcej niż miejsce premiowane grą w Lidze Europejskiej. Mimo niezłego składu i niemałego budżetu ostatnie parę lat nie był wybitnie udanych. Wystarczy spojrzeć na sezon poprzedni, kiedy to do momentu zwolnienia Juande Ramosa Tottenham okupował dno tabeli. Na dzień dzisiejszy londyńska drużyna okazuje się sporym objawieniem od samego początku okupując miejsca w czołówce. Do pełni szczęścia brakuje im tylko punktów z najlepszymi - United i Chelsea, choć w pierwszej kolejce postawili wysoko poprzeczkę Liverpoolowi i niespodziewanie ograli Scouserów 2:1. Koguty prezentują się szczególnie pozytywnie w ataku: Defoe, Crouch, Keane, a także świetny skrzydłowy Lennon to niejako gwarancja skuteczności. Pytanie brzmi: jak długo Koguty zdołają utrzymać tę formę i jak głęboki będzie dołek formy (albowiem kiedyś taki nastąpić musi)? Dla mnie Tottenham to wielka niewiadoma. Szczerze mówiąc nie miałbym nic przeciwko, aby udało im się grać na wysokim poziomie przez dłuższy czas, ale pokonanie w swojej strefie Manchesteru City oraz Aston Villi do łatwych zadań nie należy. Mimo wszystko, typuję miejsce gwarantujące Ligę Europejską.

 

PORTSMOUTH - what the hell is going on? :D

 

The Pompeys od paru lat kończyli rozgrywki w okolicach środka tabeli zdobywając opinię drużyny, z którą nikomu nie gra się ani łatwo, ani przyjemnie. W międzyczasie zdobyli Puchar Anglii eliminując po drodze Manchester United. Drużynę tą typowano do walki o utrzymanie, lecz aż takiej mizerii mało kto się spodziewał. Piłkarze z Fratton Park wyśrubowali niechlubny rekord ilości przegranych w lidze meczów z rzędu z czterech do siedmiu. Złą passę przerwało zwycięstwo z Wolves dające światełko w tunelu, wkrótce przesłonięte przez zespół Tottenhamu Hotspur. Czego skutkiem jest fatalna passa The Pompeys? Na pewno na słabiutkie wyniki złożyło się wiele czynników, w tym niekorzystne okno transferowe, w którym Portsmouth stracili wielu ważnych zawodników nie sprowadzając wartościowych zamienników na wszystkie opuszczone pozycje na boisku. Nie wydaje mi się, aby przesądzanie o końcowym spadku drużyny z południa Anglii. Prawdopodobieństwo ich relegacji, w mojej opinii, oscyluje wokół 50%.


Czas na podsumowanie. Do końca sezonu pozostało na szczęście strasznie dużo i jeszcze trochę czasu. Większość proroctw opartych na dotychczasowych wynikach zapewne weźmie w łeb, ale to dobrze - czym byłby sport, a zwłaszcza piłka nożna, gdyby wszystko dało się przepowiedzieć już na początku rozgrywek. Z drugiej strony, wydarzenia, które miały miejsce w ciągu pierwszych dziewięciu kolejek ustawiają kolejność w tabeli, która z biegiem czasu będzie coraz trudniejsza do zmian. Najważniejsze, że przed nami jeszcze 27 meczów ligowych, zmagania w angielskich i europejskich pucharach. O widowiskowość i poziom rozgrywek martwić się nie trzeba ? o to zadbają piłkarze.

Lubisz to?
konto usunięte
Sezon czerwony i Diabelski :*
24 października 2009
konto usunięte
w tym sezonie zdobędziemy wszystko co tylko się da :p
24 października 2009
Świetny blog. Zgadzam się ze wszystkim, ale i tak sezon będzie czerwony :)
24 października 2009

Paul Scholes przed niedzielnym szlagierem w Premiership przyznaje, że kiepska forma Liverpoolu może tylko zmotywować piłkarzy "The Reds".

Liverpool tak słabego początku sezonu nie miał od 22 lat. Zespół Rafaela Beniteza w obecnych rozgrywkach
przegrał już cztery ligowe spotkania. Jutro "The Reds" zmierzą się z Manchesterem United, który jest niepokonany od 19 sierpnia.

- Przechodzą teraz trudny okres, ale mecz z nami potraktują jako szansę na odwrócenie złej karty - mówi Scholes w rozmowie z oficjalną stroną internetową Manchesteru United.

- Mecze Manchesteru United z Liverpoolem zawsze są wielkie i trudne, szczególnie te na Anfield Road przed ich kibicami. Liverpool to dobry zespół i niewiele drużyn osiąga na ich boisku korzystny rezultat - dodaje Scholes, który wystąpił w 26 meczach przeciwko Liverpoolowi.

- W ostatnich latach spisywaliśmy się tam całkiem nieźle. W ostatnim sezonie przegraliśmy, ale poza tym wyjeżdżaliśmy stamtąd wygrywając. Mamy nadzieję, że i w niedzielę osiągniemy dobry wynik
. Jeśli skoncentrujemy się na grze, to możemy osiągnąć właściwy rezultat - kończy pomocnik United.

Lubisz to?
konto usunięte
No łatwo nie będzie, ale... im trudniej tym lepiej! ]:->
24 października 2009
Będzie arcyciekawy mecz :) Do przodu United !!!
24 października 2009
konto usunięte
Jest wtym troche prawdy... Liverpool zrobi wszystko żeby nie przegrać kolejny raz... będą na pewno bardzo zmotywowani i rządni zwycięstwa. Mam nadzieję, że Diabły im pokażą, gdzie jest piekło i jak ono wygląda :D :p
24 października 2009

 

Już w niedzielę na Anfield Road lokalny Liverpool podejmie Manchester United. Spotkanie to odbędzie się w ramach 10. kolejki Premier League.

Czerwone Diabły zajmują obecnie pierwszą lokatę w tabeli, a piłkarze
Rafy Beniteza muszą zadowolić się ósmym miejscem pomimo, iż na początku sezonu zapowiadali wielkąwalkę o tytuł.

Poniżej przedstawiamy Wam kilka przedmeczowych statystyk:

1. Pozycja w tabeli
United: 1
Liverpool: 8

2. Punkty (łącznie)
United: 22
Liverpool: 15

3. Strzelone bramki (łącznie)
United: 21
Liverpool: 22

4. Stracone bramki (łącznie)
United: 9
Liverpool: 13

5. Średnia punktowa na mecz (łącznie)
United: 2,44
Liverpool: 1,67

6. Średnia zdobywanych bramek
na mecz (łącznie)
United: 2,33
Liverpool: 2,44

7. Średnia bramek traconych na mecz (łącznie)
United: 1
Liverpool: 1,44

8. Punkty (u siebie)
United: 13
Liverpool: 9

9. Strzelone bramki (u siebie)
United: 11
Liverpool: 15

10. Stracone bramki (u siebie)
United: 7
Liverpool: 4

11. Średnia punktowa na mecz (u siebie)
United: 2,6
Liverpool: 2,25

12. Średnia bramek zdobytych (u siebie)
United: 2,2
Liverpool: 3,75

13. Średnia bramek straconych (u siebie)
United: 1,4
Liverpool: 1

14. Punkty (na wyjeździe
)
United: 9
Liverpool: 6

15. Bramki zdobyte (na wyjeździe)
United: 10
Liverpool: 7

16. Bramki stracone (na wyjeździe)
United: 2
Liverpool: 9

17. Średnia punktowa (na wyjeździe)
United: 2,25
Liverpool: 1,2

18. Średnia bramek zdobytych (na wyjeździe)
United: 2,5
Liverpool: 1,4

19. Średnia bramek straconych (na wyjeździe)
United: 0,5
Liverpool: 1,8

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
konto usunięte
hehe wiemy Łukasz, wiemy :D
24 października 2009
Wyczerpujące statystyki - to co lubię :)
24 października 2009

 

Wayne Rooney jest zdesperowany by zagrać w niedzielnym meczu  z Liverpoolem. Anglik boryka się jednak z kontuzją łydki i nie wiadomo, czy dojdzie do siebie przed spotkaniem na Anfield. Niepewny jest też występ Darrena Fletchera.

Rooney z powodu kontuzji opuścił mecze z Boltonem Wanderers i CSKA Moskwa. Podobnie ma się sprawa z Fletcherem, który leczył uraz stopy.

- Jeśli chodzi o kontuzje, to nie mam klarownego obrazu. Wciąż mam wątpliwości odnośnie Rooneya i Fletchera - mówi sir Alex Ferguson.

Zdrowie Anglika i Szkota leży teraz w rękach klubowych lekarzy. Sir Alex Ferguson nie wątpi, że zawodnicy zrobią wszystko, aby wystąpić w ligowym klasyku.

- Rooney jest zawsze zdesperowany, by grać w każdym meczu. Ten chłopak ma już taką naturę ? twierdzi Ferguson.

- Oczywiście chęć gry nie może przesłonić prawdziwego obrazu. Zobaczymy jak spisze się na treningu w sobotę. Jeśli będzie trenował, to będziemy mogli powiedzieć coś więcej.

Sir Alex Ferguson nie ma natomiast wątpliwości co do stanu zdrowia Ryana Giggsa i Patrice'a Evry. Wykluczony jest natomiast występ Park Ji-sunga.

- Patrice jest zdrowy, tak samo jak Giggs. Ji-sung niestety nie zagra. Poza tym każdy zawodnik z środowego meczu może grać - przyznaje Ferguson.

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
Mamy silny skład, damy radę bez nich :)
24 października 2009
konto usunięte
Owena do pierwszego składu niech da :D na bank strzeli bramkę :D Szkoda, szkoda ale i bez nich damy radę :)
23 października 2009
konto usunięte
Kurcze szkoda wielka szkoda!!!! ;(
23 października 2009

Niedzielnym zwycięstwem nad Manchesterem United Liverpool może ponownie włączyć się do walki o tytuł mistrzów Anglii - uważa Rafael Benitez. "The Reds" do prowadzących "Czerwonych Diabłów" tracą obecnie siedem punktów, okupując siódmą pozycję w tabeli Premier League.

Wszystko wskazuje na to, że Liverpool do pojedynku z Manchesterem United przystąpi bez swojego kapitana Stevena Gerrarda, a pod znakiem zapytania wciąż stoi występ Fernando Torresa. Nie zagrają na pewno: Albert Riera i Martin Kelly, a do składu powraca Glen Johnson.

- Sytuacja obydwu piłkarzy jest podobna - mówił o Torresie i Gerradzie menedżer "The Reds". - Fernando dziś trenował, jest objęty indywidualnym programem. Steven nie brał udziału w zajęciach. Jest zbyt wcześnie, by osądzić czy wystąpią w meczu. Przez weekend przeprowadzimy konsultacje ze sztabem szkoleniowym, a decyzje odnośnie gry podejmiemy w ostatniej chwili.

- Jestem przekonany, że nasz skład jest lepszy, niż powszczechnie się sądzi. Kiedy trzech, czterech czy pięciu piłkarzy, którzy normalnie grają w podstawowym składzie, zmaga się z kontuzjami, nie można powiedzieć, że pozostała kadra jest niewystarczająco dobra. Jestem pewny, że jeśli tych czterech czy pięciu graczy zabralibyśmy z United, Chelsea czy Arsenalu, trudno byłoby im wygrywać spotkania.

- Możemy skorzystać z faktu, że w zeszłym sezonie pokonaliśmy United. Graliśmy naprawdę dobrze i to bez dwóch istotnych graczy, Gerrarda i Torresa. Tak więc, jeśli teraz znajdziemy się w podobnej sytuacji, jesteśmy w stanie stanąć na wysokości zadania.

Benitez dodał, że nie obawia się utraty stanowiska w związku z ostatnimi, fatalnymi wynikami "The Reds". Hiszpana zapytano także o to, czy, jego zdaniem, w grze "Czerwonych Diabłów" odczuwalna jest nieobecność Cristiano Ronaldo. - To dobra drużyna, składająca się z wielu dobrych piłkarzy, nie tylko jednego - mówił Hiszpan. - To będzie dla nas trudny test, ale tak jest przecież zawsze.

Lubisz to?
"Jestem pewny, że jeśli tych czterech czy pięciu graczy zabralibyśmy z United, Chelsea czy Arsenalu, trudno byłoby im wygrywać spotkania." - ale chrzani :D
24 października 2009
konto usunięte
Tak chce zachować zimną krew xD
23 października 2009
konto usunięte
to tylko pozory Ewuś ;) pewnie i tak wszytko w nim buzuje :p
23 października 2009

Już w najbliższą niedzielę Manchester United zmierzy się na wyjeździe z odwiecznym rywalem, Liverpoolem. - Ten pojedynek nie jest dla nas najważniejszy - przyznał Rio Ferdinand.

- Wszyscy wiedzą, że pomiędzy oboma klubami jest wielka rywalizacja - zaczął Anglik. - Taką samą sytuację możemy zaobserwować w przypadku derbów czy też spotkań w FA Cup. Z drugiej strony, nie możemy zapominać, że forma zespołu może ulegać znacznym wahaniom. Chodzi o to, że zwycięstwo odnosi ta drużyna, która w danym dniu lepiej się zaprezentuje. I właśnie to staramy się robić.

Śrdkowy obrońca uważa również, że najbliższe spotkanie nie rozstrzygnie rywalizacji o mistrzostwo Anglii, ponieważ do końca sezonu zostało jeszcze wiele meczów do rozegrania. Jakkolwiek, w przypadku wygranej Manchester United będzie miał już 10 punktów przewagi nad jednym z głównych rywali do tytułu.

- To jest po prostu jedno z wielu spotkań w tych rozgrywkach. Chcemy wygrać jak najwięcej meczów. Najbliższy pojedynek jest po prostu kolejną przeszkodą w tym sezonie - zakończył Ferdinand.

Lubisz to?
Wygra MU, a Liverpool praktycznie straci szanse na mistrza.
24 października 2009
konto usunięte
To są zawsze nerwy presja itd. ale my jesteśmy mistrzami w takich meczach !! :> ah już się doczekac nie mogę!!
23 października 2009
konto usunięte
Powodzenia ! Macie wygrac :p
23 października 2009

Rezerwy Manchesteru United gładko rozprawiły się z drużyną Blackburn Rovers, wygrywając 3:0 na Moss Lane. Gole dla "Czerwonych Diabłów" zdobyli: Magnus Eikrem, Febian Brandy i Zoran Tosić. Swój kolejny mecz rozegrał Gabriel Obertan.

Dość szybko zdobyta bramka ustawiła całe spotkanie. Już w 18. minucie gry norweski pomocnik zdobył swojego czwartego gola w sezonie, pięknie uderzając piłkę z rzutu wolnego z okolic 18. metra od bramki strzeżonej przez Jacoba Keane'a. Choć gospodarze praktycznie zdominowali całe spotkanie, drugi gol padł dopiero pod koniec meczu, dzięki trafieniu Febiana Brandy'ego, któremu piłkę z rzutu rożnego dograł Zoran Tosić.

Ten ostatni postawił kropkę nad i już w doliczonym czasie gry. Była 91. minuta, gdy serbski skrzydłowy zdecydował się na uderzenie z ponad 20 metrów od bramki Blackburn.

Goście prawie w ogóle nie potrafili zagrozić bramce "Czerwonych Diabłów" bronionej przez Bena Amosa, za to ekipa Manchesteru co rusz nękała jego vis a vis. Kolejny dobry występ zanotował Gabriel Obertan, który ponownie imponował szybkością, bardzo dobrymi rajdami, a także przykuwającą oko techniką. Jeszcze w pierwszej połowie świetnie wystawił piłkę Matty'emu Jamesowi, ale reprezentantowi Anglii do lat 20 nie udało się trafić w światło bramki.

W 23. minucie okazję do podwyższenia na 2:0 miał Joshua King, przejmując podanie od wspomnianego Obertana, ale, podobnie jak Jones, nie udało mu się skierować piłki między słupki bramki. Chwilę później Jacob Keane został zmuszony do interwencji po strzale Sama Hewsona, a kolejny nieprecyzyjny strzał oddał Zoran Tosić. Podopieczni Ole Gunnara Solskjaera jeszcze przed przerwą kompletnie zepchnęli rywali do defensywy i to w takim stopniu, że zespół Rovers nie stworzył ani jednej, klarownej sytuacji do zdobycia gola.

Nie inaczej było w drugiej połowie meczu, w której ponownie Matt James i Zoran Tosić, a także rezerwowy Corry Evans, minimalnie chybili po niezłych okazjach. Pecha miał również świetnie spisujący się na środku obrony Oliver Gill, który nie wykorzystał dwóch idealnych okazji z małej odległości.

W 82. minucie Febian Brandy, który zastąpił Kinga, pokonał golkipera Blackburn, zdobywając swoją trzecią bramkę w trzecim występie dla rezerw. I choć "Czerwone Diabły" były pewne zwycięstwa, wciąż atakowały. Swoją drugą okazję na gola miał znów Evans, ale tym razem górą znów był Keane. Dopiero kilka minut później Tosić wykorzystał błąd w defensywie piłkarzy Blackburn. Serb uderzył po ziemi, tuż przy słupku, ustalając wynik na 3:0 dla gospodarzy, którzy dzięki temu zwycięstwu powrócili na fotel lidera Premier Reserve League.

Manchester United 3 - 0 Blackburn Rovers
Bramki:
Eikrem 18', Brandy 82', Tosić 90'.

Man Utd: Amos - R. Brown, De Laet, Gill, Dudgeon - Eikrem (Norwood), Hewson (C. Evans), James - Obertan, King (Brandy)

Lubisz to?
Jak pierwszy zespół tak rezerwy grają wyśmienicie :)
24 października 2009

 

Międzynarodowa firma IMG zaproponowała klubom występującym w Premier League ujednolicenie reklam na wszystkich 20 stadionach. Nowe rozwiązanie jest korzystne finansowo dla wszystkich zespołów oprócz Manchesteru United. 

Światowy gigant w dziedzinie marketingu zaproponował klubom z Premier League umowę, według której na każdym z 20 stadionów będą prezentowane takie same reklamy. Podobny model stosuje UEFA, ponieważ na każdym meczu w Lidze Mistrzów eksponowane są banery 4 sponsorów: Sony, Forda, MasterCarda i Heinekena. Dzięki zastąpieniu reklam lokalnych firm kluby z ligi angielskiej mają zarobić rocznie 40 milionów funtów.

Takie rozwiązanie będzie korzystne dla 19 klubów Premier League, które co rok zarabiają w sumie 10 milionów funtów. Jednakże, dla Manchesteru United umowa z IMG nie będzie dobra, ponieważ mistrz Anglii zarabia 18 milionów funtów za reklamy umieszczone na Old Trafford. Wobec tego "Czerwone Diabły" postanowiły nie przystępować do tego porozumienia.

Jakkolwiek, Manchester United zgodził się na to, żeby pozostałe kluby Premier League mogły podpisać umowę z IMG.

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
No i bardzo dobrze zrobili :)
24 października 2009

 

Liverpool do meczu z Manchesterem United, być może najważniejszym w tym sezonie, przystąpi bez swojego kapitana, Stevena Gerrarda - donosi dzisiejszy "The Times". Do gry powinni być za to zdolni: Fernando Torres i Glen Johnson. Obaj borykali się ostatnio z bólami w pachwinie.

Rafa Benitez, poza Gerrardem, prawdopodobnie nie będzie mógł skorzystać także z usług hiszpańskiego skrzydłowego Alberta Riery, mającego problemy ze ścięgnami. Z gry wykluczony jest ponadto Martin Kelly, który we wtorkowym spotkaniu Ligi Mistrzów z Olympique Lyon nabawił się kontuzji kostki.

Nie należy się także spodziewać, by na murawie pojawił się letni nabytek "The Reds", Alberto Aquilani. Sprowadzony z Romy za 20 milionów funtów pomocnik w środę po raz pierwszy od ponad pół roku wybiegł na boisko w pojedynku rezerw Liverpoolu. Zagrał przez kwadrans, a kontuzjowane jeszcze w ubiegłym sezonie kolano nie dało mu o sobie znać. Włoch musi jednak jeszcze popracować nad ogólną kondycją fizyczną.

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
I tak wygra United :)
24 października 2009
konto usunięte
zapowiada się bardzo emocjonujący mecz :D
23 października 2009
1 374 375 376 377 378 412