MANCHESTER UNITED - OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB | Fotka.com

MANCHESTER UNITED - OD KOŁYSKI AŻ PO GRÓB

- Moim marzeniem jest powrót do Premier League - zdradził Portugalczyk w wywiadzie dla "The Times". Gazeta donosi również, że Portugalczyk marzy o przejęciu Manchesteru United po odejściu na emeryturę sir Aleksa Fergusona. 

Obecnie menedżer pracuje już drugi sezon w Interze Mediolan. Jednakże, Mourinho nie zamierza zostać na dłużej we Włoszech, ponieważ w tym kraju nie może wprowadzić w życie wielu swoich pomysłów.

- W każdym klubie, w którym pracowałem chciałem coś stworzyć - przyznał szkoleniowiec. - Oczywiście, nie można ode mnie oczekiwać, że będę pracował w jednym klubie tak długo jak sir Alex. Z drugiej strony, jestem gotowy na kolejny etap w mojej karierze. Lubię pracować w różnych warunkach.

- W Porto chciałem wygrywać, ponieważ dzięki temu zamierzałem zasłużyć na zatrudnienie w zagranicznym klubie. Z kolei, w Chelsea pragnąłem przejść do historii, ponieważ ta drużyna nie zdobyła mistrzostwa od ponad pół wieku. Jednakże, zawsze byłem świadomy, że na Stamford Bridge brakowało stabilności, która jest typowa dla innych angielskich drużyn.

- Z drugiej strony, nie liczyłem na zbyt wiele. Wiedziałem jakim człowiekiem jest Roman Abramowicz oraz czego można było się spodziewać po osobach z jego najbliższego otoczenia. Byłem świadomy, że nie będę tam pracował przez 10 lat. Moim zadaniem było danie im tego czego pragnęli, czyli sukcesów. Cały czas wiedziałem, że kiedyś odejdę, ponieważ zbyt wiele rzeczy nie zależało ode mnie.

- Następnie podjąłem pracę we Włoszech. Ten kraj jest ojczyzną taktyki, miejscem gdzie dominuje catenaccio oraz defensywny futbol. Moim celem było zdobycie mistrzostwa w trzeciej lidze. Dodatkową motywacją był fakt, że zagraniczni trenerzy nie odnosili zbyt wielu sukcesów we Włoszech.

- Kocham Inter i chciałbym zrobić wiele, żeby klub w przyszłości też odnosił sukcesy. Już teraz staram się to robić, ponieważ nie jestem samolubnym trenerem. Myślę o tym, ponieważ chcę zmienić system szkolenia młodzieży oraz odmłodzić pierwszą drużynę. Jednakże, Włochy nie są dobrym miejscem do wprowadzania takich zmian. Pod tym względem idealna jest Anglia. Co więcej, osobiście uwielbiam angielską piłkę nożną - zakończył Mourinho.

Jose Mourinho chciałby podjąć pracę w Manchesterze United, ponieważ uważa, że Old Trafford jest idealnym miejscem dla niego. Portugalczyk ma również nadzieję, że po odejściu na emeryturę sir Alex Ferguson poleci go władzom "Czerwonych Diabłów".

Lubisz to?
Zgadzam się :) NIE dla Mourinho w MU !!!
16 listopada 2009
konto usunięte
Mourinho United nie jest dla Ciebie :p
15 listopada 2009

United We Are! United We Stand!

 

Każda drużyna ewoluuje; każda przechodzi większe lub mniejsze zmiany. Czasem zmiany te przychodzą naturalnie i nie wzniecają większej dyskusji, innym razem są czymś powodowane i stają się podstawą do sporów i kłótni, a czasem nawet popychają ludzi do snucia czarnych wizji przyszłości. Nie omija to także Manchesteru United, który po kilku dość stabilnych sezonach, przechodzi rewolucję zarówno kadrową, jak i taktyczną. Wielu twierdzi, że United bez Ronaldo i Teveza nie będzie w stanie obronić tytułu i utrzymać miejsca na szczycie piłkarskiej drabiny. Czyżby? Patrząc wstecz, zobaczymy, że Czerwone Diabły podobne "rewolucje" przechodziły już nie raz i zawsze wychodziły z nich obronną ręką i czerpały korzyści, choć czasem nie natychmiast.

 

Dyscyplina i lojalność!

 

Kiedy Alex Ferguson ściągnął do Manchesteru Erica Cantonę, wielu pukało się w czoło. Sławny ze swojej dyscypliny, a raczej jej braku, Francuz miał być brakującym ogniwem w zespole Czerwonych Diabłów, którym był napastnik. Komentatorzy chętnie krytykowali ruch Fergusona, a w samym Cantonie widzieli nieposłusznego zawadiakę, który prędzej wpędzi United w kłopoty, niż pomoże drużynie osiągać sukcesy. Ferguson dowiódł, że byli w błędzie. Nawet po sławnym incydencie, w którym Eric znokautował kibica Crystal Palace, wrócił i jego gol zapewnił pierwszą w historii podwójną koronę United w 1994 roku. Dla Fergusona była to druga podwójna korona, po pierwsze zdobytej jeszcze w lidze szkockiej z zespołem z Aberdeen.

 

Gruntowna przebudowa!

 

"Nidy niczego nie wygrasz z dziećmi"

 

Tymi słowami Hansen (były szkocki piłkarz, obecnie komentator sportowy) skomentował posunięcie Sir Alexa Fergusona z 1995 roku, kiedy zastąpił on większość swojego doświadczonego składu młodymi i rządnymi krwi i sukcesów piłkarzami. Paul Ince przeniósł sie do Włoch i wzmocnił zespół Interu za 7.5 miliona; jak się do tej pory wydawało, nieśmiertelny napastnik United - Mark Hughes został sprzedany do Chelsea za kwotę 1.5 miliona, a Andrei Kanchelskis przeprowadził się do Evertonu. Ze strony krytykowanego po sezonie 1994-1995 Fergusona (w którym United nie zdołał wywalczyć żadnego z ważnych trofeów, przegrywając tytuł przez remis z West Hamem) był to bardzo ryzykowny krok. Fala krytyki zmieniła się w wodospad. Jednak krytycy posunięcia Fergusona, na czele z Hansenem, nie mogli być w większym błędzie. Doświadczone legendy klubu manager zastąpił młodzieżą, w skład której wchodzili Gary Neville, Phil Neville, David Beckham, Paul Scholes i Nicky Butt. Wszyscy odpłacili trenerowi za zaufanie, stając się kluczowymi postaciami w późniejszych sukcesach klubu. Już w 1996 roku United przewodził tabeli od marca i zakończył sezon na szczycie, dodatkowo wygrywając z Liverpoolem puchar kraju (dzięki golowi Cantony).

 

Arsenal zbiera wszystko!

 

Kiedy w sezonie 1997?98 młody zespół Arsenalu zdołał wydrzeć mistrzostwo Anglii, wielu wróżyło, że miejsce United to najwyżej to z "wice-" przed słowem ''mistrz''. I znów Czerwone Diabły, na czele ze swoim szkockim managerem udowodnili im, jak bardzo się mylili. Już rok później - w sezonie 1998-99, Manchester United wygrywa potrójną koronę, zdobywając mistrzostwo Anglii, puchar kraju i wygrywając Ligę Mistrzów. Rok 1999 udowodnił, że Alex Ferguson nie jest tym, który pierwszy składa broń, a za zasługi dla brytyjskiej piłki, został mu nadany tytuł szlachecki. United zdominował ligę angielską i ich pozycja wydawała się niezagrożona.

 

But niezgody!

 

Po przegranym meczu z Arsenalem, Alex Ferguson rozwścieczony postawą swoich graczy, kopnął but, który uderzył w twarz Davida Beckhama. Skrzydłowy reprezentacji Anglii wielokrotnie narażał się trenerowi, szczególnie swoimi zobowiązaniami spoza boiska, które uniemożliwiały mu pełne zaangażowanie w sprawy drużyny. Wypadek z butem był tylko kroplą, która przelała czarę goryczy. Mimo, że Beckham skończył sezon w barwach United, głośno mówiono już o konflikcie obu panów. Wiele osób, w tym nawet bukmacherzy, obstawiało, że to Ferguson opuści Old Trafford, a legenda Manchesteru - David Beckham pozostanie w składzie. Tak się jednak nie stało i w 2003 roku skrzydłowy Manchesteru przeprowadza się do Madrytu, żeby zasilić skład tamtejszego Realu. Na głowę Fergusona spada fala krytyki, a Manchesterowi wróżona jest czarna przyszłość. Znów pomyłka!

 

Wzloty i upadki!

 

Jak każdy trener, także Ferguson nie jest nieomylny. Po udanym transferze Rio Ferdinanda z Leeds United w 2002 roku (za rekordową wówczas kwotę 24 milionów funtów), przyszły transfery chybione. Ściągnięci na sezon 2003-2004 Eric Djemba-Djemba i José Kléberson rozczarowali i nie spełnili pokładanych w nich oczekiwań. Zaczęto również spekulować, czy ściągnięty ze Sportingu dziewiętnastolatek Cristiano Ronaldo nie podzieli ich losu. Bez napastnika (van Nistelrooy spędził większość sezonu na leczeniu kontuzji), i bez Beckhama, klub zakończył zmagania na trzecim miejscu. Brak napastnika był na tyle widoczny, że Sir Alex postanowił wypełnić tę lukę obiecującym młodzikiem z Evertonu - Wayne Rooneyem. Wraz z sezonem 2004-05, zespół znów odmłodniał, ale skończył zmagania po raz kolejny na trzecim miejscu, co nie umknęło uwadze krytyków, którzy zaczęli powątpiewać w umiejętności trenerskie Fergusona.

 

Jednak drużyna powoli zaczynała funkcjonować. Ronaldo i Rooney zaczynają odgrywać wiodącą rolę. Wraz z resztą "młodzieży Fergusona", jak i z samym trenerem, tworzą zgrany, rozumiejący się kolektyw, na który zdaje się czekać świetlana przyszłość. Dodatkowo, skład wzmocniony zostaje niepozornymi, ale, jak się później okazuje, bardzo ważnymi Serbem Nemanja Vidićem i Francuzem Patricem Evrą. Przeskakując rzucane im pod nogi kłody (Keane i Nistelrooy odchodzą z klubu w 2005 roku, a opaskę kapitana przejmuje Gary Neville), United kończą ligę na drugim miejscu za samotnie uciekającą Chelsea, która po gruntownych zmianach okazała się być niedościgniona w sezonie. Czerwone Diabły jednak nie pozwalają o sobie zapomnieć i mimo porażki w Lidze Mistrzów, wygrywają puchar kraju jakby chcąc przypomnieć, że wciąż są czołową drużyną w Anglii.

 

Rok 2006 okazał się przełomowym w Manchesterze. Układanka Fergusona zaczęła działać nienagannie i klub wrócił na tron, zdobywając swoje pierwsze od sezonu 2002-03 mistrzostwo kraju. Jak się później okazało, Manchester United stał się doskonale złożoną machiną, która tryumfuje w lidze także rok i dwa lata później, wygrywając po drodze również Ligę Mistrzów UEFA.

 

Nasz mętalność się nie zmienia!

 

Wielu piłkarzy United już odnosiło się do odejścia Ronaldo i rzekomego upadku wielkiego Manchesteru. Szczególnie głośno brzmią te plotki w ostatnich czasach, po porażkach Man Utd po bezbarwnym występie przeciw Liverpoolowi na Anfield, a także po przegranym 0:1 meczu przeciwko Chelsea. Serbski obrońca, Nemanja Vidić, skwitował tę sytuację następująco:

 

"Nasz mentalnośćsię nie zmienia po tych kilku spotkaniach.Doskonale wiemy co możemy wygrać w tym roku.Oczywiście to będzzie trudne, ale mamy świetny skład. Mamy szeroką kadrę, co nam pomaga w odnoszeniu sukcesów."

 

Odszczekasz te słowa!

 

Po zapewnieniach, że bez Ronaldo United wciąż może wygrywać i mierzy w tytuł mistrza Anglii, a także zamierza walczyć w Lidze Mistrzów, wygłaszanych między innymi przez Evrę, Vidića, Ferdinanda, Fletchera czy Rooneya, głos w sprawie zabrał także najbardziej doświadczony w drużynie osiemnastokrotnych mistrzów Anglii - Ryan Giggs. Walijczyk był świadkiem odchodzenia z Old Trafford takich graczy, jak Eric Cantona, David Beckham, Roy Keane czy Ruud Van Nistelrooy, i jest pewien, że United będzie odnosił sukcesy także bez Cristiano Ronaldo.

 

"Klub nie będzie stał w miejscu, ponieważ pewni gracze odeszli. Będziemy ewoluować pod okiem managera i wciąż walczyć o najwyższe trofea. Ludzie robią wokół tego dużo większy ambaras poza klubem, niż rzeczywisty panujący wewnątrz. Oczywiście, Cristiano to gracz światowej klasy i będzie nam go brakowało, ale ileż to już razy różni gracze opuszczali United, a my byliśmy przekreślani, by za chwilę udowodnić, jak bardzo krytycy się mylili. Widziałem graczy przychodzących i odchodzących, ale determinacja i żądza sukcesów wciąż trwa. Nie próbujcie niedoceniać managera. Przez lata nauczyłem się, że on zawsze zdaje się mieć na wszystko odpowiedzi"

 

Czy to wreszcie skończy spekulacje na temat przyszłości United po odejściu Ronaldo? Zapewne nie, ale czy powinniśmy się tym aż tak martwić. Odpowiedź jest taka sama. Historia pokazuje, że United to wiele więcej, niż tylko zbiór jednostek, i mimo wielu perturbacji, przyjść i odejść wielkich graczy, drużyna utrzymuje się na szczycie już kilkanaście lat, a manager potrafi załatać każdą powstałą dziurę.

 

Oczywiście, można dywagować i snuć domysły, co będzie. To prawo każdego kibica. Tylko jeśli już komuś wierzyć, to chyba przede wszystkim historii i tym, którzy są z tym klubem związani najdłużej. Manchester United wciąż jest najlepszym klubem na świecie i śmiało można stawiać pieniądze na to, że ci, którzy w to wątpią i krytykują decyzję klubu i managera o wypuszczeniu Ronaldo do Hiszpanii, niebawem odszczekają te słowa.

Lubisz to?
No w końcu Cantona to najlepsza "7" jaką miało MU :)
16 listopada 2009
konto usunięte
teraz to można się śmiać z krytyków transferu Erica Cantony, Ci którzy pukali się wtedy w czoło mieli chyba niezłego kaca moralnego, gdy Eric pokazał swój geniusz w Manchesterze United :D
15 listopada 2009

 

- Jestem dumny, że mogłem wystąpić w roli kapitana reprezentacji Anglii - powiedział Wayne Rooney po towarzyskim spotkaniu z Brazylią w Katarze. Drużyna prowadzona przez Fabio Capello uległa 0:1 ekipie Canarinhos.

Z powodu kontuzji w meczu rozegranym w Katarze nie mógł wystąpić kapitan reprezentacji John Terry. Oprócz niego urazy odniosło jeszcze kilku innych doświadczonych zawodników, dlatego Fabio Capello postanowił przekazać kapitańską opaskę Rooneyowi.

Napastnik Manchesteru United zagrał w swoim stylu, a więc z pełnym zaangażowaniem, jednak nie był w stanie zapobiec porażce, grających w mocno rezerwowym składzie, Lwów Albionu. Jedynego gola spotkania po strzale głową zdobył Nilmar. Po spotkaniu Rooney przyznał, że Anglię stać na o wiele lepsze występy i zaznaczył, że jest dumny z zaszczytu jakim jest dla niego rola kapitana.

- Wyprowadzenie drużyny na boisko było dla mnie szczególną chwilą, to coś z czego jestem naprawdę dumny - przyznał Rooney. - Gdy jest się dzieckiem marzy się o byciu kapitanem reprezentacji, jednak ma się przeświadczenie, że nigdy do tego nie dojdzie. Dzisiejszego wieczoru to się jednak stało i rozpiera mnie duma. Moja rodzina zapewne czuje to samo.

- Szkoda, że nie zagraliśmy dobrego spotkania. Stać nas na dużo więcej. Pierwsza połowa była dość wyrównana, ale w drugiej Brazylijczycy już przeważali i zasłużyli na zwycięstwo. Pod koniec meczu wyglądaliśmy na zmęczonych. Nie zagraliśmy źle, ale na pewno możemy spisać się lepiej.

Mimo porażki tymczasowy kapitan angielskiej kadry patrzy w przyszłość z optymizmem. Rooney twierdzi, że jego reprezentacja mogłaby pokonać Brazylię, gdyby wystąpiła w optymalnym składzie, a także, że z drużyn, z którymi mierzyli się podopieczni Fabio Capello, dużo więcej kłopotów sprawiła im Hiszpania.

- Czy jesteśmy w stanie pokonać Brazylię w najsilniejszym składzie ? Myślę, że tak. Canarinhos grali w jednym z silniejszych zestawień, brakowało im jednego, może dwóch zawodników. U nas nie było około dziewięciu czy dziesięciu. Przy takiej absencji tworzy się przeszkoda bardzo trudna do pokonania.

- Nie wiem czy Brazylia to najtrudniejszy rywal na arenie międzynarodowej. Myślę, że Hiszpanie są lepsi. Wprawdzie nie grałem przeciwko nim w ostatnim meczu, ale oglądałem tamto spotkanie. Byli lepsi od Brazylijczyków i stworzyli więcej okazji do zdobycia gola.

 

AKTYWNOŚĆ - 139 MIEJSCE (+ 7)

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
Wiadomo :) Szkoda, że nie udało mu się w "debiucie" odnieść zwycięstwa.
16 listopada 2009
konto usunięte
A my jesteśmy dumni z tego, że mamy w United takiego piłkarza :)
15 listopada 2009

 

Old Trafford świętuje swoje setne urodziny. W związku z tym oficjalna strona klubu rusza z serią stu wspaniałych momentów w historii stadionu. Tym razem czeka nas finał FA Cup pomiędzy Bradford City a Newcastle United !!!

Historia: Broniące tytułu Newcastle United zmierzyło się z Bradford City. Jeszcze przed powstaniem Wembley włodarze Angielskiej Federacji zdecydowali, że spotkanie pomiędzy obiema drużynami zostanie rozegrane na stadionie Crystal Palace, jednak bezbramkowy remis sprawił, iż konieczna była dogrywka. Nowym obiektem wybrane zostało Old Trafford, gdzie już czekało 58 000 zagorzałych fanów.

Okazja: Kapitan Bradford Jimmy Speirs po piętnastu minutach wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Co ciekawe, wielu fanów czekało jeszcze na zewnątrz w kolejce, aby wejść na stadion. Nie padło już więcej bramek, zatem Bradford City mogło świętować swój pierwszy poważny sukces (i jak się okazało, ostatni - przyp. red.). Jimmy Speirs miał przyjemność podnieść odnowione trofeum rozgrywek FA, po tym jak za modernizację pucharu zabrała się jubilerska firma Messrs Fattorini and Sons.

Następstwa: Old Trafford tak zaimponowało włodarzom Angielskiej Federacji, że Manchester United został poproszony o zorganizowanie kolejnego finału cztery lata później.

26 kwietnia, 1911
Bradford City 1 (Speirs)
Newcastle United 0
Frekwencja: 58 000

Bradford City: Mark Mellors, Robert Campbell, David Taylor, George Robinson, Bob Torrance, Jimmy McDonald, Peter Logan, Jimmy Speirs, Frank O'Rourke, Archie Devine, Frank Thompson

Newcastle United: Jimmy Lawrence, Billy McCracken, Tony Whitson, Colin Veitch, Wilf Low, David Willis, Jock Rutherford, George Jobey, Jimmy Stewart, Sandy Higgins, George Wilson

 

BLOG NR 600 !!!

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
A historia Old Trafford jest bardzo bogata :)
16 listopada 2009
konto usunięte
Lubie takie blogi :) Fajnie wracać do historii :)
15 listopada 2009

 

 

Sir Alex Ferguson nie planuje wielkich zakupów w zimowym okienku transferowym. Manchester United jest łączony z wieloma zawodnikami, ale żaden z nich nie trafi na Old Trafford w styczniu.

Angielskie media pisały ostatnio, że zespół "Czerwonych Diabłów" zimą mogą wzmocnić Carlton Cole (West Ham) i Edin Dzeko (Wolfsburg).

Ferguson zamierza trzymać się swojej polityki transferowej i nie dokonywać wielkich zakupów w styczniu. Zdaniem Szkota ceny za zawodników są wówczas zbyt wysokie.

- Chciałbym dobić targu, ale tylko za odpowiednią cenę. W styczniu może być z tym problem - powiedział Ferguson w rozmowie z Mail on Sunday.

Przypomnijmy, że Manchester United wciąż dysponuje olbrzymim budżetem transferowym po sprzedaży Cristiano Ronaldo do Realu Madryt za 80 milionów funtów. W letnim okienku transferowym Ferguson sprowadził tylko Antonio Valencię i Gabriela Obertana, a Michaela Owena pozyskał za darmo.

Lubisz to?
Ooo, Kasia chyba wie coś więcej :)
16 listopada 2009
konto usunięte
Oj... Panie Bossie odważnie...
15 listopada 2009
konto usunięte
i nie jest to prawdą, ze transferów nie będzie :D Bo będą :D
15 listopada 2009

 

Tomasz Kuszczak, który po półtorarocznej przerwie wrócił do reprezentacji Polski nie zdołał uchronić zespołu Franciszka Smudy przed porażką w meczu z Rumunią.

W rozegranym w fatalnych warunkach spotkaniu na stadionie Legii Warszawa Polacy ulegli gościom z Rumunii 0-1. W opinii wielu ekspertów polskich bramkarz nie miał szans przy straconej bramce i pozostawił po sobie dobre wrażenie.

Dziennikarze Gazety Wyborczej i Sport.pl grę zawodnika United w sześciostopniowej skali ocenili na trójkę oraz komentarzem - Interweniował pewnie, aż do ostatnich minut, gdy przepuścił piłkę pod brzuchem. Malo brakowało, a Polska straciłaby drugiego gola. W pierwszej połowie raz źle wyprowadzał piłkę. W drugiej, przy stanie 0:1, uratował Polaków przed stratą gola.

- Przez dziesięć ostatnich lat nie grałem na tak fatalnej murawie. Tony piachu, wyrwane kępy traw. Trudno oczekiwać w tej sytuacji wspaniałej gry. Ja też miałem kłopoty, piłka skakała bardzo dziwnie, ciężko było dokładnie wykopać - mówił po meczu zdenerwowany Tomek.

- Myślę, że najlepsze zespoły na świecie miałyby na tym boisku problemy. Najwięcej zależało od przypadku. Nawet gol dla Rumunów był przypadkowy, po rykoszecie. Wyskoczyłem najwyżej jak mogłem, ale nie zdołałem sięgnąć piłki.

- Przegraliśmy, ale chyba wszyscy widzieli, że każdy z zawodników dał z siebie wszystko. Nikt się nie oszczędzał, nikomu nie można zarzucić braku zaangażowania - zakończył.

Najbliższe spotkanie reprezentacja Polski rozegra już w środę, ale według spekulacji mediów w pojedynku z Kanadą w bramce stanie Wojciech Szczęsny.

 

SESSION FIGHTER :)

Lubisz to?
Już Ci mówiłem, że stał prawidłowo :P I gol to był taki fuks, że szkoda gadać. Co do tej piłki pod brzuchem to wina murawy.
16 listopada 2009
konto usunięte
a ja myślę, że to nie był przypadek tylko Tomek nie czuję piłki jeszcze i to był jego błąd, że wyszedł tyle przed bramkę... smutne ale prawdziwe...
15 listopada 2009

 

Nazwisko Laurenta Blanca zajmuje czołowe miejsce na liście trenerów, którzy mają szansę zostać następcami sir Aleksa Fergusona - podaje angielska prasa. Według "The Mirror", świetna postawa Bordeaux pod wodzą Francuza powoduje, że to właśnie on, a nie Jose Mourinho i Carlos Queiroz otrzyma posadę menedżera Manchesteru United.

Na Old Trafford panuje przekonanie, że Ferguson pozostanie na swoim stanowisku przynajmniej do końca następnego sezonu. Jednak Blanc, który przez dwa lata reprezentował barwy "Czerwonych Diabłów" już teraz jest faworytem do objęcia posady po Szkocie. "The Mirror" podaje, że listę potencjalnych następców mają przygotować David Gill i sir Bobby Charlton.

Nie jest jednak zaskoczeniem, że sam Szkot chętnie widziałby na tym stanowisku swojego byłego podopiecznego. "The Mirror" powołuje się w tym przypadku na źródła z Old Trafford. - Zastąpienie sir Aleksa będzie najtrudniejszym zadaniem od czasu, kiedy Matt Busby opuścił klub. Nie chodzi tylko o zwycięstwa, ale o wybór właściwej drogi i przestrzeganie tradycji. 

- Na Old Trafford jest wiele podziwu dla pracy, którą Blanc wykonuje w Bordeaux i stylu gry, jaki narzucił swojej drużynie. W klubie nie jest tajemnicą, że był on blisko sir Aleksa, kiedy występował dla United. Nadal jest między nimi wiele wzajemnego szacunku.

"The Mirror" informuje, że Ferguson już dwukrotnie namawiał Blanca na pracę u jego boku. Latem 2008 roku, kiedy Bordeaux zakwalifikowało się do Ligi Mistrzów, zajmując drugie miejsce w Ligue 1, Szkot zapytał 43-latka, czy nie zostałby następcą Queiroza. Sam zainteresowany chciał jednak zostać na Stade Chaban-Delmas i taka sama była jego odpowiedź w styczniu tego roku. 

Były reprezentant "Trójkolorowych" miał powiedzieć wówczas: - Dwa lata doświadczenia nie wystarczą do tego, by objąć najlepszą posadę w Anglii. Moja idealna ścieżka kariery opiera się na starcie we Francji, a następnie pracy za granicą i ostatecznym powrocie, by zostać selekcjonerem reprezentacji.

Podczas przygody z "Czerwonymi Diabłami" pomiędzy Fergusonem a Blanciem regularnie dochodziło do rozmów o taktyce i metodach szkoleniowych. Na początku tego roku Francuz o dwa lata przedłużył dotychczasową umowę z Bordeaux, ale w jego kontrakcie znajduje się podobno klauzula, która pozwala na jego rozwiązanie, jeżeli nadejdzie propozycja pracy w dużym zagranicznym zespole.

Lubisz to?
konto usunięte
Blanc :D a to weteran dopiero :D
15 listopada 2009
konto usunięte
Będziemy się martwić jak na poważnie zacznie gadać o emeryturze... :(
15 listopada 2009
Noo, to nie byłby taki zły pomysł. Ale jak na razie mamy SAFa i tego się trzymajmy :)
15 listopada 2009

Sir Alex Ferguson zaapelował do premiera Wielkiej Brytanii Gordona Browna, aby znalazł środki na refundację nowej radykalnej kuracji przeciwrakowej PDT. Menadżer Manchesteru United bardzo mocno zaangażował się w kampanię walki z rakiem.

Na decyzję Alexa Fergusona wpływ miały wydarzenia z jego życia. Jego rodzice zmarli na raka płuc, wielu jego przyjaciół - jak Sir Bobby Robsona - również odebrała ta choroba. Brat szkockiego szkoleniowca cierpiał na raka prostaty, ale w jego przypadku udało się pokonać nowotwór.

Szkocki szkoleniowiec zamierza stworzyć zespół złożony ze znanych ludzi, który ma wspomóc gromadzenie funduszy na rozpropagowanie nowatorskiej metody PDT (terapia fotodynamiczna). PDT potrafi zabić komórki nowotworowe już w pojedynczej 20-minutowej sesji bez efektów ubocznych jakie powodują chemioterapia czy radioterapia.

- Rak może dopaść mnie lub ciebie - mówił Ferguson. - Najgorsze ze wszystkich odmian są: rak płuc, żołądka, krwi oraz trzustki. Wiem, że każdy rodzaj nowotworu w moim wieku byłby wielkim ryzykiem. Dlatego, co roku chodzę do lekarzy, aby sprawdzić czy nie ma żadnych śladów nowotworu. Jeżeli są, to można wcześniej rozpocząć leczenie - dodał.

- Moi rodzice zmarli na raka płuc, tata miał również raka jelita grubego. Mój brat, Martin szczęśliwie wyleczył raka prostaty. Miałem także wielu przyjaciół, którzy umierali z powodu nowotworu - powiedział menadżer MU.

Tragiczne doświadczenia z życia prywatnego sprawiły, że Ferguson teraz, kiedy jest sławny i bogaty chce pomóc w walce z chorobą, która odebrała mu bliskich. W tym celu zamierza stworzyć zespół złożony ze znanych osobistości, który ma pomóc w rozpropagowaniu metody PDT. W skład zespołu Fergusona mają wejść m.in.: menadżer Blackburn Rovers Sam Allardyce, gwiazda snookera Ronnie O'Sullivan czy gwiazdy rocka Roger Daltrey oraz Robert Plant.

Lubisz to?
Naprawdę świetny pomysł ma SAF. Skoro ma możliwość zrobienia czegoś pożytecznego to to robi :)
15 listopada 2009
konto usunięte
Kocham go !!! Piszę pracę o nowotworach, tak też to co robi/chce robić SAF... no kurcze podziwiam :)
15 listopada 2009

Finał rozgrywek o Puchar Ligi Angielskiej lub mecz o Tarczę Wspólnoty mogą być rozegrane poza terenem Wysp Brytyjskich - twierdzi człowiek, który zorganizował towarzyskie spotkanie reprezentacji Anglii i Brazylii w Katarze.

Philipp Grothe, dyrektor wykonawczy firmy Kentaro, organizującej towarzyskie mecze drużynie "Canarinhos" w nietypowych miejscach na świecie, stwierdził, że władzom Premier League będzie trudno powrócić do cieszącego się małą popularnością pomysłu rozegrania 39. ligowej kolejki poza Anglią.

Podczas sobotniego meczu w Dausze Grothe wyjawił też, że towarzyski pojedynek z Brazylią został zorganizowany w Katarze, ponieważ angielska federacja nie miała środków finansowych, by zapłacić "Canarinhos" za pierwsze w historii spotkanie na nowym stadionie Wembley w 2007 roku. Dyrektor wykonawczy Kentaro uważa także, że rozegranie klubowego meczu poza Wyspami jest naturalną koleją rzeczy w erze globalizacji futbolu.

- Nie ma wątpliwości, że tam są pieniądze - powiedział Grothe zapytany o to, czy władze Premier League rozważyłyby zorganizowanie meczów ligowych w takich miastach jak np. Szanghaj. - Jest wielu ludzi, którzy byliby zainteresowani zaaranżowaniem spotkania Manchesteru United z Arsenalem na stadionie w Malezji czy w Hong Kongu.

- Jest jednak mała różnica między zespołami z ligi takiej, jak Premier League, w której występują przecież drużyny angielskie, a mecze rozgrywane są na Wyspach a reprezentacjami państw, które praktycznie ciągle jeżdżą po świecie i są niejako ambasadorami futbolu.

- Trzeba w końcu przyznać, że piłka nożna to gra o zasięgu globalnym. Drużyny z NFL [National Football League - największa liga futbolu amerykańskiego - przyp. red.] przyjeżdżają przecież na Wembley i jest to wielki komercyjny sukces. Myślę, że to naturalna kolej rzeczy. Europejczycy kibicują drużynom spoza swojej ojczyzny, choćby Manchesterowi United, Realowi Madryt czy Liverpoolowi, dlatego uważam, że uzasadniony jest pomysł przywiezienia tych zespołów ludziom, których nie stać na podróż do Anglii.

- Przewiduję, że pewnego dnia spotkanie o jakieś trofeum - czy to Tarczę Wspólnoty, czy Carling Cup - zostanie rozegrane za granicą. W tym roku mecz o Superpuchar Włoch został zorganizowany w Pekinie. To najlepszy sposób na to, by nie zniszczyć tradycji i spójności rozgrywek.

Kentaro już zajmuje się promowaniem meczu o Tarczę Wspólnoty za zgodą Football Association w różnych krajach. Na podstawie umowy z Pitch International, która obowiązuje do 2012 roku, firma sprzedaje też prawa do pokazywania spotkań Premier League i FA Cup w krajach Bliskiego Wschodu, Północnej Afryce, w Australii i rejonie Pacyfiku oraz w części Europy.

Mimo wszystko, przenoszenie którejkolwiek z imprez ze stadionu Wembley nie jest takie łatwe z powodu zawartych długoterminowych umów obejmujących specjalne krzesełka i boksy, które są oferowane podczas niektórych zawodów.

Lubisz to?
konto usunięte
a ja się podpisuje pod Waszymi komentami :)
15 listopada 2009
konto usunięte
o jaaa ;/ to lipa...!
15 listopada 2009
Też tak uważam. Kibice angielscy czekają na finał takich rozgrywek, a potem muszą obejść się smakiem :/
15 listopada 2009

 

Paul Scholes podpisze wkrótce nową umowę z Manchesterem United - informuje Manchester Evening News.

Roczny kontrakt będzie dla rudowłosego pomocnika prezentem urodzinowym. W poniedziałek Scholes będzie świętował swoje 35. urodziny.

Swój ostatni kontrakt Paul podpisał z "Czerwonymi Diabłami" w październiku 2008 roku. Sir Alex Ferguson jest tak zadowolony z gry, że bez wahania zaoferuje mu kolejną umowę.

  - Nie uważam, że będzie to ostatni sezon Paula - mówił przed sezonem sir Alex.

  - Będzie więcej odpoczywał niż grał, ale jeśli wystąpi w 25 spotkaniach i zaprezentuje formę taką jak w meczach z Tottenhamem czy Besiktasem, to będę bardzo zadowolony.

Oprócz Scholesa nowe umowy dostaną inni weterani. Sir Alex Ferguson w przyszłym sezonie w swoim zespole chce widzieć Ryana Giggsa i Edwina van der Sara. O ile podpis Walijczyka to tylko kwestia czasu, o tyle Holender decyzję odnośnie swojej piłkarskiej kariery ma podjąć w grudniu.

Spośród "Armii Tatusiów", jak określa doświadczonych graczy Manchester Evening News, najmniej pewny nowego kontraktu może być Gary Neville.

Lubisz to?
konto usunięte
Myślę, że rok mu styknie :p
15 listopada 2009
konto usunięte
Pewnie tak. Rudy :*
15 listopada 2009
Pogra jeszcze rok lub dwa, nie więcej.
15 listopada 2009
1 350 351 352 353 354 412