Z perspektywy stadionu.
Nas na obiekcie 16500. Wiślaków na oko ok 100-150. Z perspektywy Kotła myślę, że byliśmy drużyną lepszą (nie licząc początku drugiej połowy). Jakby nie patrzeć to te dwie poprzeczki i główka Arboledy z 5 metrów do de facto pustej bramki nie wzięły się znikąd. Niestety to Wisła strzeliła, trudno się mówi.
Jedziemy z dopingiem cały mecz, miejscami było mega dobrze, ale ogólnie poziom raczej średni. Nie mamy oprawy, chociaż przez cały mecz machamy flagami.
Kibice Wisły ? Ciężko napisać coś, aby się forumowi Wiślacy nie oburzyli

Więc dyplomatycznie.
Przez 90 minut dopingu brak (nie, że ich przekrzyczeliśmy. Nie było żadnego klaskania, skandowania, podskakiwania. Żadnych sygnałów które wychwyciło oko). Poderwali się jedynie dwa razy. Przy bramce, oraz przy naszym wychodzeniu, kiedy zdecydowali się nas "pozdrowić". Krótka wymiana uprzejmości i tyle można o meczu ze strony kibicowskiej powiedzieć.
Jest jeszcze rewanż

!