
Konto usunięte: tylko wydaje mi sie ze z ligi angielskiej zaczyna robic sie powoli liga hiszpańska - wskutek dziwnej polityki Wengera Arsenal słabnie z sezonu na sezon, odpada jeden powazny gracz na rynku futbolowym, podczas gdy kluby z Manchesteru ciągle ewoluują - w ManUtd genialna młodzież (~5 najbliższych lat prymu w lidze) a w City nieograniczona mozliwosc zakupów i na papierze (oczywiście niby tylko na papierze) skład silniejszy niż MU (przynajmniej moim zdaniem). No i ta nieszczęsna Chelsea, która chce ale nie moze (swoją drogą ciekawe co pokaże Lukaku). Liverpool mimo szaleństwa transferowego wg mnie bez szans na podium. A reszta ligi? Jak dla mnie 70% klubów Premier League ma niewystarczająco silną ofensywę nawet na mało porywającą (jeśli patrzeć w nazwiska) formację defensywną MC. A ofensywę mają tak zgraną ze nic tylko klaskać. Dysproporcja miedzy formacjami jest taka ze chocby stracili w meczu 2 bramki to zdobeda 6, i to wystarczy (przykład ManU). Swoją drogą wiele pokaza derby Manchesteru, ale to dopiero w 9 kolejce :)
Różnica pomiędzy ligą angielską a hiszpańską jest jednak taka, że w lidze hiszpańskiej te słabsze drużyny nie dysponują taką siłą w defensywie, nie posiadają tak dobrych obrońców, tam liczy się bardziej technika od siły, odbioru itp. W Anglii te słabsze drużyny nie tracą tyle bramek, stąd też 8-2 z Arsenalem odbiło się takim echem. Z tym że Arsenal akurat w tamtym meczu wystawił defensywę najgorszą w całej lidze.
ManCity ograło wysoko Tottenham, z tym, że Redknapp na oba mecze z drużynami z Manchesterem wystawił skład na wskroś ofensywny, bez wielkiego wsparcia przez linię pomocy defensywy. O ile w pierwszej połowie spotkania z United jeszcze im to jakoś tam wychodziło, o tyle po stracie pierwszej bramki zmienił Livermore'a na Pavlyuchenkę, system gry na bardziej ofensywny i w środku pola zrobiły się takie luki, że piłkarze United wchodzili w to jak w masło. Meczu City z Tottenhamem nie oglądałem, ponoć City świetnie sobie w ataku radzili, ale co się dziwić - Nasri, Dżeko czy Aguero to klasa światowa. Nie mniej z bardziej defensywnie usposobionym rywalem nie byłoby im tak łatwo.
Ale do czego zmierzam. Siłę City będzie można poznać dopiero po spotkaniach z United, Chelsea i mimo wszystko Liverpoolem. Z United o Tarczę Wspólnoty przegrali wygrany mecz, w lidze myślę, że też im się to może przydarzyć. Niby mają szeroki skład, ale ta defensywa jest co najwyżej przeciętna.
Ludzie nie doceniają Liverpoolu, ale jak wyzdrowieje Johnson to LFC będzie miało najlepszą linię defensywy w lidze - przede wszystkim najlepszego bramkarza, świetnego na lewej obronie Jose Enrique. Do tego na środek dojdzie młody Coates, który powinien robić stałe postępy.
Nie zapominajmy też, że od dłuższego czasu Liverpool gra bez swojego lidera - Stevena Gerrarda. Rywalizacja w środku pomocy będzie ogromna. I choć Liverpool nie ma jeszcze wyrobionego swojego stylu, wygrywa nie takimi rozmiarami co kluby z Manchesteru to wierzę, że ze szczęściem Kinga uda mu się walczyć do końca o trofea.
Nie mniej dzisiaj głównym faworytem do Mistrzostwa jest United.