Usta twe blade.
Usta twe chłodne.
Wargi swe kładę
Na twe uwodne
I już me serce blade i chłodne.
Lecz usta twoje
Od mych odżyły:
Jak wiśni dwoje
Krwią się spłoniły,
Gdy serce moje krzepnie bez siły.
autor: Leopold Staff
Nie wiem jaki był zamysł autora i jaką miał wizję, jednak moim zdaniem ten wiersz jest o samotności. I to takiej chyba najgorszej. Takiej, w której dajemy komuś całą swoją miłość, całe ciało i duszę, a jednak ta osoba nas nie Kocha. Przytula, całuje, jednak serce tej osoby należy do kogoś innego. A my się okłamujemy. I ciągle i ciągle pogrążamy się w kłamstwie oddając coraz więcej. Aż w końcu zauważamy prawdę. I nie zostaje w nas już nic. Ani uczucia, ani emocji, ani duszy, ani ciała, nawet życia już nie ma. Bo wszystko było razem z ukochaną osobą. I ona odchodząc wszystko zabrała. Mimo, że wiersz znam od ładnych paru lat zrozumiałem go niedawno.
Jestem tylko biednym informatykiem i moja interpretacja jest jak najbardziej subiektywna zaprawiona bardzo mocno moimi przeżyciami :) I mimo to mam nadzieję, że nikt kto jest w duszy polonistą nie zlinczuje mnie za tą interpretacje :) (znam jedną osobę, która na pewno, by to zrobiła :/ )
Pozdrawiam wszystkich :-*








