Miłość z nienawieścią połączona?!? - Dla wszystkich samotnych serduszek...:*** | Fotka.com

Dla wszystkich samotnych serduszek...:***

Hey wam :) Jestem nowa w klanie ale chciałam z wami sie podzielić z moją bajką.... W której sie pogubiłam i potrzebuje pomocy...

Jeśli za długie i nie chcecie czytać nie czytajcie..

Więc zaczynam :)

Byłam z łepkiem 18 miesiecy... Poznaliśmy sie przez moją kumpelę Anię.
Dnia jak każdego byłam w szkolę ale potem ania napisała czy sie nie spotkamy, jak skonczy pracę około 15 bo chce sie pożegnać. Zgodziłam sie i pojechałam do niej. Poczekałam na nią i zamówiłam capuccino xDD bo pracowała w Barze. Skończyła pracę i dosiadła sie. Zaczełyśmy gadać i wgl :) było super... Podszedł do nas kurzach i zaczął z Anią rozmawiać o pracy :) i było głupio więc poszłam do łazienki. Jak wyszłam Ania siedziała sama... Usiadłam i zapytałam sie kim był ten przystojniak. Anula mi opowiedziała, że to wolny strzelec, ma na imię Paweł [ przezwisko szkuner ] lat 18 za kilka dni skończy. :) Bardzo mi sie spodobał. Kumpela wymysliła pomysł i napisała śminką na serwetce mój numer telefonu i podpisała Kasik i namalowała kilka serduszek :) podeszła i włozyła mu karteczkę do keszeni mówiąc by przeczytał w kuchni... Na efekty nie musialam długo czekać :) tylko jak wyszłyśmy z baru dostałam strzałe z jakiegoś numeru ... Ania zaczeła sie śmiać ze musiałam mu sie spodobać iż sie odezwał. Miałyśmy kilka spraw do załatwienia. Bawiliśmy sie strzałkami :D potem wymienilismy kilka smsów, lecz mieliśmy inną sieć to Paweł napisał ze da znać jak doładuję koma :) Jakoś sie nie przejełam że nie odzywał sie... Jakoś nie szukałam faceta na siłe... Napisał 4 dnia od spotkania. Z innego numeru, wymienilismy kilka zdań i znów milczał 3 dni. Napisał, że nie może o mnie zapomnieć i strasznie mu sie podoba mój uśmiech... Zaproponował spotkanie w Niedzielę a że akurat miałam być w okolicach zgodziłam sie :) W piatek mi napisał że nie może bo mama jego żle sie czuje. Skumałam że skłamał bo pewnie chciał sie zabawić i wgl. Odezwał sie w poniedziałek i zaproponował na środę spotkanie. Zgodziłam sie ale napisałam że mam nadzieję iż nie dostanę smsa że coś z mamą nie tak. Spotkaliśmy sie 15 listopada 2006roku.
Tego dnia zaczeliśmy ze sobą chodzić :) byłam zauroczona nim i to strasznie :) Zakochałam sie po 5 miesiącach :) było super... :) Był idealny....Mówil kocham, tęsknię, jestem tą jedyną...Uwierzyłam bo kto by nie uwierzył... Czule gesty słówka niespodzianki... Ale zaczął pokazywać swoją drugą twarz, zaczął pić imprezować, już nie mówił czule tak często...Myślałam, że jest taki chwilowy, przez stratę ojca, że mu sie wszystko przypomniało i dlatego.. Ale  niee......... Pierwszy poważny ruch dałam w lato, postawiłam na jedną karte, bo prośby grożby krzyki płacz nie pomagał. Dałam mu ultimatum albo ja Albo Alkohol.. Wybrał mnie :)) byłam w niebie, było jak kiedyś... Lecz nie długo sie cieszyłam tym. Wrócił jego kuzyn i zaś zaczął swoje pokazywać.. Nie odzywał sie czasami nawet 4 dni ;// Spotykaliśmy sie tak często jak mogłam, moi rodzice od początku go nie lubili... Stwierdzili że jest pijak ćpun i wgl... :( Ale nie rezygnowałam ani z niego ani z rodziny...Zaczeliśmy sie regularnie kłucić... Mieć ciche dni.. Ja sie starałam im bardziej tym bardziej on miał wylane... Wybaczałam ... W styczniu tego roku jeszcze jako tak było...Dowiedziałam sie ze jestem w ciąży. cieszyłam sie... Myslałam że Szkuner zrozumie, zacznie sie starać... Zerwaliśmy pierwszy raz w lutym... na 2 tygodnie... Z jego powodu, ponieważ upił sie i przyjechał zrobił mi awanture o nic... Ale wróciliśmy do siebie. Chodziaż wiedziałam że sie nie zmienił dałam mu szanse bo kochałam... Zapisał sie do AA...Mówił że chodzi itp.. Ale kłamał.. W marcu zaczeło sie piekło... zaczął pić ćpać... Po alkoholu bił mnie... W maju mnie pobił że poroniłam :(( przepraszał.. Ale z nim zerwałam 31 Maja... Mówiąc mu że go zdradziłam co było kłamstwem.... chciałam sie go pozbyć... A inaczej nie dał by mi spokoju... I rzeczywiście miałam spokój, ale miłość nie przechodziła... Nadal była we mnie. Chodziaż wiedziałam, żeto koniec na zawsze... Nie przyjmowałam do wiadomości że go nie ma.. Czułam go, jego zapach dotyk... Płakalam miesiac za nim.. Aż zaczełam normalnie zyć... Pod koniec czerwca dowiedziałam sie ze nie mogę juz mieć dzieci. Jedynie operacja mnie uratuję.. Przez niego, przez poronienie :( nienawidziłam go za to lecz nadal kochałam.... Zaczełam leczenie i Paweł sie odezwał... Zadzwonił... Prosząc o spotkanie... Poszłam gadaliśmy, wszystko wróciło... Teraz wiem że nie powinnam iść... Dzięki kumplowi zaczełam żyć normalnie... Od sierpnia zaczełam z kimś pisać.. I może coś z tego bedzie, ale teraz Szkuner nie daje mi spokoju... Pisze dzwoni... Mówi ż mnie kocha ze zrobi wszystko ale nie bede  znikim innym.... Ze nawet mnie zabije itp... A jak mu pisze odmownie albo wgl nie odpisuje to pisze ze jestem dziwką, szmata puszczalską, puszcza plotki o mnie. A że mieszkam w małej miejscowości wiec szybko sie roznoszą i mam przyj*b u rodziny znajomych...Tym sie nie przejmuję, ale boje sie że coś mi zrobi... Nie wiem co ja mam robić... Nie chce z obecnej znajomości z kolegą rozmawiać bo jest naprawdę super, ale boje sie zaufać w 100% by znów nie cierpieć... Ale chce jedno, być szcześliwą kochaną i chce kochać znowu. Wiem że jestem gotowa na nowy zwiazek ale boje sie zaufać, nie chce znajomego narazać na niebezpieczeństwo ze strony Szkunera a wiem że jeste do wszystkiego Zdolny...

Pomóżcie mi  prosze :(((( NIE WIEM CO ROBIĆ !! ;[[


Przepraszam za błędy i dziękuję za dodanie tego tekstu...

Lubisz to?
konto usunięte
ja nie bd pisac tego co chce powiedziec tak aby kazdy widzial napsze ci na fotce
19 November 2008
konto usunięte
Dla wszystkich samotnych serduszek...:***
17 November 2008
konto usunięte
Twoja historia jest bardzo zyciowa!!! Ja swoim skromnym zdaniem uwazam, ze powinnas zmienic nr telefonu, wyjechac na jakis czas, mowiac tylko najblizszej rodzinie gdzie przebywasz. Jesli to nie pomoze, mysle ze powinnas pojsc na policje, ze kolo Ci g
17 November 2008