Ja nie wiem czy to jest temat o wojsku czy byciu mężczyzną. Tematy teoretycznie pokrewne, bo żeby być w wojsku trzeba mieć tzw. grubą skórę i umieć wiele znieść, umieć sobie radzić, na pewno mazgaj miałby ciężko. Z drugiej jednak strony nie trzeba być specjalnie inteligentnym żeby umieć odróżniać rzeczywistość od mitów. Mity są potrzebne i mają w sobie jakiś element prawdy, to fakt, ale tylko element. Weźmy takie legiony Piłsudskiego. Ja jestem pod olbrzymim wrażeniem tego jak nawet młodzi chłopcy zaciągali się po to żeby bronić ojczyzny. A przecież wiadomo że to nie gra komputerowa, tylko realne niebezpieczeństwo i ciężka poniewierka - bagnety, błoto, niedożywienie, brak mundurów i porządnych butów w zalanych wodą okopach, głód taka rzeczywistość
"Na linii frontu prowizorycznym schronieniem stały się wygrzebywane w ziemi borsucze jamy. Noclegi w takich prowizorycznych norach wiązały się jednak z pewnym ryzykiem, zwłaszcza na podmokłych terenach, których nie brakowało na Wołyniu. Zdarzało się bowiem, że w nocy dziury w ziemi podbiegały wodą i rano żołnierze nie mogli wstać, gdyż byli przymarznięci do podłoża. Ogromnym problemem były nieoszalowane prowizoryczne okopy, które podczas odwilży zalewała woda, powodując osuwanie się ich ścian i przysypując śpiących żołnierzy."
A nie sposób tego nie podziwiać, prawda? Ofiarności. Tego że obronili Warszawę. Ja jednak widzę tu dwie różne sprawy. Wojsko to wojsko, a indywidualny żołnierz jako człowiek , to zupełnie inna historia i nie należy tworzyć mitów. Wśród legionistów nie było samych ideałów, bo to fizycznie niemożliwe, byli zbiorem ludzi ze wszystkimi ludzkimi przywarami, byli i szlachetni i małostkowi - i tacy co bijali żony i tacy, którzy wszczynali burdy z sąsiadami. To ludzie. A nie pomniki czy jakieś wzorce osobowości - co to, to nie. I od tego należałoby zacząć, od takiego podejścia.
Co do kwestii dyscypliny o której wspomniałeś, zacytuję Piłsudskiego skoro już o nim mowa
""Rozkaz i Służba - Wojsko ma dwie stałe podstawy dla swego codziennego życia, podstawy krępujące nadzwyczajnie każdą indywidualność. Pierwsza z nich to rozkaz, rozkaz wymagający posłuszeństwa: bez niego każde wojsko jest zerem i ulega szybkiemu rozkładowi. Druga - to służba, ciężka, codzienna służba żołnierza."
ale
"Żołnierz i honor, w najcięższych warunkach żołnierz polski, jeśli nie może wygrać boju, to honoru swego bronić potrafi. Dla dobrego żołnierza nie ma położenia, z którego z honorem wyjść nie może."
I mimo że od tych słów minął ponad wiek, to zostały tu ujęte pewne ponadczasowe zasady. I właśnie TO, a nie co inne jest przyczyną gloryfikacji wojska w powszechnej świadomości.
A mianowicie, w dzisiejszych czasach reguły, zasady to towar deficytowy, - ich łamanie, oszustwo etc. jest tak bardzo na porządku dziennym, że już ludzi nie dziwi, są tylko zmęczeni - tym jak zachowują się politycy, co również spotyka nas w codziennych relacjach z innymi. Takie nowe wzorce, nowe standardy, które uznajemy za konieczność "żeby przeżyć" w tym świecie, ale wśród których tak naprawdę nie chcemy żyć. A wtedy wojsko ze swoimi zasadami, które są jasne i których przekraczać nie wolno wydaje się czymś stałym, bezpiecznym - opoką.
O, tutaj masz prostą wykładnię
http://www.youtube.com/watch?v=jibf8F9a2XM
I jeszcze mój ulubiony "Andrzej na prezydenta" :D
http://www.youtube.com/watch?v=1ajkgIfEm2Q