6 března 2010
Stoji dwóch górali po dwóch stronach Dunajca
Jeden krzyczy do drugiego,GŁĘBOKA?!
Drugi mu odpowiada,TO NIE OKA TO DUNAJEC
Ten pierwszy gdy to usłyszał wchodzi do rzeki,przewraca się o mało go nie porywa prąd ale wyczołguje się na drugi brzeg i do tamtego mówi JA CI DAM KU***A ! DO JAJEC!
6 března 2010
no brawo...
to ci się w miare udało.........
7 března 2010
"złośliwiec" czytAŁ
ale tamte były do d....
7 března 2010
Witajcie jak wam dzionek mija? u mnie to słonecznie ;D
7 března 2010
ok to jak żarty to macie jeden
przychodzi Jasiu do lekarza, kładzie wacka na stół i nic
lekarz pyta: co boli?
-nie, nie boli
-a co za mały?
-nie no gdzie tam
-to co za duży ???
-nie
-a co?
-fajny nie???!!!
7 března 2010
Przychodzi matka z dzieckiem do lekarza
Lekarz zaczyna patrzeć na matkę i mówi proszę się rozebrać i połorzyć a dziecko poczeka na korytarzu
Mama mówi ale to nie mnie pan ma badać tylko dziecko
Lekarz odpowiada jemu nic nie pomoże zrobimy nowe
7 března 2010
No Kinga przecież zostałaś z Karolem zaproszenie i z Niego nie skorzystaliście :P
7 března 2010
hahahahahaha
Emilo nie powiedziałeś na kiedy nas zapraszasz.....
7 března 2010
No od soboty do poniedziałku macie zaproszenie
7 března 2010
omg nie mialam od wczoraj neta ;// masakra ;/ ale dalo sie rade przezyc
7 března 2010
a co się stało??Eee..tam bez neta da się żyć :)
7 března 2010
to musze się z Karolem zgadać i wlecimy:lol2:
7 března 2010
Ja na was czekam od wczoraj i sie doczekać nie mogę :P
7 března 2010
kurde gadaj z Karolem bo ja nie wiem:P
7 března 2010
Poszedł ksiądz na targ kupić coś do jedzenia, bo miał mieć w parafii wizytację biskupa i biskup miał zostać na kolację.
Podszedł do gościa z rybami i mówi:
- Oj, jaka piękna, duża ryba!
Sprzedawca na to:
- Pięknego skur**ela złapałem, co?
Ksiądz się obruszył:
- Panie, ja wszystko rozumiem - piękna duża ryba, ale żeby zaraz przy księdzu takie epitety wstyd!
Sprzedawca wyjaśnia:
- Ale proszę księdza - sku**iel to jest nazwa tej ryby, tak samo jak płotka, okoń czy pstrąg.
- Aaa no to w porządku. Poproszę tego skur**ela. Przygotuję go na kolację z biskupem.
Przychodzi ksiądz na parafię pokazuje rybę siostrze zakonnej.
Zakonnica:
- O jaka piękna duża ryba.
A ksiądz na to:
- Ładnego skur**ela kupiłem, co?
Zakonnica:
- Ale co ksiądz - takie słownictwo?
A ksiądz wyjaśnia, że to ta ryba się nazywa skur**el - tak jak inne, płoć czy szczupak.
- Aaaa. to rozumiem.
Ksiądz polecił zakonnicy żeby ta przygotowała skur*iela na kolację z biskupem.
Stoi zakonnica w kuchni, skrobie rybę a tu wchodzi kucharka.
- O jaka piękna duża ryba - mówi kucharka.
Siostra na to:
- Piękny skur**el, prawda?
- Ależ co siostra? Nie poznaję! - obrusza się kucharka.
A siostra, że ta ryba się nazywa skur**el - tak jak inne się nazywają, karp czy lin.
Siostra kazała przygotować skur**ela na kolację z biskupem. Wieczorem przyjeżdża biskup, siada przy stole z księdzem i zakonnicą. Kucharka wnosi główne danie - rybę.
Ksiądz biskup:
- Jaka piękna, duża ryba!
Na to proboszcz:
To ja tego skur**ela znalazłem i kupiłem.
Odzywa się zakonnica:
- A ja tego skur**ela skrobałam.
Na to włącza się kucharka:
- A ja tego skur**ela usmażyłam i przyrządziłam.
Ksiądz biskup uśmiechnął się, wyjął z torby litr wódki i mówi:
- Ku**a, widzę, że tu sami swoi!
:rock: