DamianZaworski
Posty: 4 (po ~2776 znaków)
Reputacja: -1 | BluzgometrTM: 56
DamianZaworski
  15 maja 2016 (pierwszy post)

emat legalnej pirotechniki i „odwilży” wobec kibiców co jakiś czas powraca jak bumerang. Niedawno zrobił to ponownie, w postaci zapowiedzi prac nad złagodzeniem stadionowych przepisów. Dorzućmy do tego wieści z Norwegii, gdzie właśnie zalegalizowano race i odbył się pierwszy legalny pokaz pirotechniczny!
Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, parlamentarzyści wespół z władzami piłkarskiej Ekstraklasy pracują nad liberalizacją ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, bo chcą pójść kibicom na rękę, przywracając miejsca stojące, likwidując karty kibica, cofając zakaz odpalania rac oraz łagodząc przepisy o tzw. imprezie podwyższonego ryzyka, której organizacja kosztuje dużo drożej od zwykłego meczu. Dopóki kibice nie będą mogli łatwo przychodzić na stadion, polska piłka będzie miała problemy – uważa Zbigniew Boniek.
Zdaniem „Gazety Wyborczej” projekt poparło już Ministerstwo Sportu i Turystyki, prezes PZPN i przedstawiciele klubów. Policja „nie wszystkim zmianom się sprzeciwia”.
Dzięki tym rewolucjom władze chcą przyciągnąć na nowoczesne polskie stadiony więcej kibiców. Jeśli możemy bez problemu kupić bilet do teatru w innym mieście, to bez zbędnych formalności i wyrabiania kart kibica powinniśmy wejść na każdy stadion – argumentują. Heh, są to dokładnie te same argumenty, których od kilku lat bezskutecznie używają kibice ;-)
Paradoksalnie temat powrócił w chwili, gdy premier znów zarządził zaostrzenie kursu wobec kibiców, do czego z zapałem zabrali się usłużni wojewodowie i komendanci. I tak mnożą się mandaty za rzucenie niedopałka, niedojazdy rzekomo niesprawnych technicznie autobusów na mecze, zakazy indywidualne i zbiorowe. W całym kraju bez powodu zamyka się trybuny… A tu nagle tam na górze zapowiadają, że czas zakończyć wojnę z kibicami!
Tylko czy my – polscy kibice – będziemy jeszcze potrafili bawić się w to wszystko na legalnych zasadach? Czy zalegalizowane, wrzucone w formalne ramy race i sektorówki nie wydadzą nam się zbyt dziecinne, zbyt ułożone? Tym bardziej, że prezesi zapewne będą wymagać od nas absurdalnych certyfikatów bezpieczeństwa, jak od materiałów służących do kartoniad na niektórych stadionach w Niemczech. Takie oprawy stałyby się dla nas nieatrakcyjne i kto wie, czy nie znikłyby z niektórych stadionów samoistnie, a nie wskutek odgórnych zakazów (które jak zawsze przynoszą skutek zgoła odwrotny ;-)
10 lat temu bawiliśmy się w „ultraskę” na całego i początkowo wszystkim dookoła się podobało. Jednak zbyt wiele wydarzyło się od pamiętnego 2007 roku, gdy ogłoszono, że Polska będzie gospodarzem Euro i nasze stadiony przejdą rewolucję – również mentalną. Jeszcze więcej od 2011, gdy po Finale Pucharu Polski rząd po raz pierwszy wytoczył najcięższe działa przeciwko kibicom. Staliśmy się wrogiem numer 1 i sami jeszcze dokładaliśmy do pieca, angażując się w politykę i w ten sposób rewanżując się rządzącym za wszystkie represje, którymi nas nękali.
Wydaje mi się, że przez te kilka lat za bardzo przesiąkliśmy duchem konfrontacji i nielegalu, aby teraz po prostu zabrać się do „upiękniania trybun” niczym klasyczny klub kibica, nawet, gdyby miało się to odbyć z udziałem pirotechniki. Ostatnie lata minęły nam na nieustannej walce o swoje prawa, przesiąkliśmy buntem, w naszych głowach buzują antyrządowe i patriotyczne idee, a odpalona raca zbyt mocno już kojarzy nam się z kominiarką na głowie i chowaniem się pod flagami, aby teraz po prostu odpalić ją na pełnym luzie, przy oklaskach loży VIP i zachwytach mediów, które znów zaczęłyby wybierać „oprawy kolejki, miesiąca i roku”.
Być może oni faktycznie doszli do wniosku, że nie ma sensu z nami walczyć, a lepiej nas ucywilizować. Być może liczą też, że dzięki temu przed wyborami parlamentarnymi stadiony przestaną być twardym bastionem prawicy. Ja jednak wątpię, czy my sami jeszcze potrafimy być normalni. Atakując nas ze wszystkich stron przez parę długich lat sprawili, że ruch kibicowski stał się bestią o niezwykle twardym pancerzu i ostrych zębach. Sami tego potwora wyhodowali na ziemiach między Bugiem, a Odrą ;-)
Ciekawi mnie też, kto poza Lechią Gdańsk (która usilnie drąży temat legalnej pirotechniki, z krokami prawnymi włącznie) mógłby na tą chwilę reprezentować kibiców w rozmowach na temat legalizacji. Czy byłby to OZSK, skoro właśnie opuścił go jeden z głównych filarów w postaci Legii? Czy też może Kolejorz, skoro w tej rundzie po pierwsze rozwiązał „Wiarę Lecha”, a po drugie postawił na bezkompromisowość, czego wyrazem był transparent na meczu z Żalgirisem Wilno?
Temat „odwilży” na razie traktujemy czysto hipotetycznie i takie też są niniejsze rozważania. Jeśli jednak faktycznie zmienią się przepisy, wówczas problematyka tego artykułu nagle stanie się tematem nad wyraz aktualnym. Czy to w ogóle nastąpi? Cudów jak wiadomo nie ma, a to, co zapowiada władza wydaje się właśnie cudem.

ARTYKUŁ POCHODZI Z MIESIĘCZNIKA „TO MY KIBICE”

acab444
acab444
  24 maja 2016

bez pirotechniki nie ma oprawy

WhileILiveICanAll
Posty: 16 (po ~245 znaków)
Reputacja: -4 | BluzgometrTM: 88
WhileILiveICanAll
  27 maja 2016

Chyba jakies stare to TMK. Legia juz dawno w OZSK nie jest a i transparent Lecha to tez odlegly temat. Legalizacji nie bylo i nie bedzie bo pzpn i ekstraklasa maja z tego ogromne zyski i mozliwosc nakladania kar zbiorowych za odpalanie pirotechniki. Na przykladzie Legii i Lecha widac ze nie trzeba zadnej legalizacji a palic mozna. Lechia niech najpierw zacznie odpalac a potem walczyc....

Dyskusja na ten temat została zakończona lub też od 30 dni nikt nie brał udziału w dyskusji w tym wątku.