
wiersz napisałam przed chwilą, myślę sobie, opublikuję, co mi szkodzi.
Jak bańka mydlana prysnął czar,
spójrz, ciemno za oknem, dzien juz zgasł
nade mną milion gwiazd.
W głośnikach ballada której słów nie rozumiem,
nawet myśli swych nie pojmuję,
ten ból ponownie czuje.
A może to ma sens,
niby wszystko ma jakiś swój cel,
może już musi być źle.
Jednak odczuwam ten swój niepokoj,
pieprzona łza kreci sie w oku,
znów wszystko burzy się w środku..
Nie chce widziec juz wiecej,
noge zyc w ciągłej męce,
lecz śmiem prosic - wyciągnij do mnie swe ręce..
Nic więcej powiedzieć mi nie przystalo,
Jednak te słowa to po prostu za malo..
Idę spac, słońce już wstało.
co o nim sadzicie?
pozdrawiam.




