Niestety
Zaufanie.
Nivea. Jak się innym nie ufa sobie nie ufa. .. to co wredy? A co mówią książki? Xd
A tak bardziej serio ... miałam taki etap... Bylam tym bardzo zmeczona... ale wiesz jednak postanowilam zaufac najpierw sobie. A jak nie działało to mowilam sobie: mam do tego prawo i akceptuję to ze jestem podejrzliwa. I zaczelo się cos zmieniac. :)
Brak zaufania jest bardzo uciążliwy w życiu. Kolejny raz próbujesz coś zmienić. Otwierasz się, ufasz i jak zwykle okazuje się kolejny raz popełniło się błąd. I tak za każdym razem.
A lekcja będzie się powtarzać... i powtarzać, dopóki nie się nie poddamy, albo zaryzykujemy i zaufamy w końcu.. Kiepski scenariusz, ale moim zdaniem tak to wygląda...
Kolejny raz zaufałam i kolejny raz się zawiodłam .. Ciągle w głowie pojawia się myśl, ze teraz będzie inaczej ale jednak nie .. Moja intuicja mnie nie zawodzi ... Już trzeci raz w tym roku a mamy marzec :-( Jestem tym zmęczona już
Tak naprawdę wszystko sprowadza się i tak do siebie. BO to nasze reakcje . To my reagujemy podczas gdy druga osoba ma coś w du.... czasem warto (gdy jest pewna powtarzalność) po prostu usiąść z tym co czujesz i zupełnie się poddać. To zawsze boli. Nie wmawiajmy sobie że to nuc takiego ze kiedyś minie. Po prosty zauwaz ze tak źle jeszcze nie było. ... Nivea. Jak zauwazamy to co w nas Wrzeszczy jak nieznosne dziecko. .. to wreszcie odchodzi... :) kiedyś
Ja mimo różnych przejść zawsze daję z siebie 100%, jak nie wyjdzie, no cóż, kilka czasami kilkanaście dni wyciszenia, i potem znowu. Nie potrafię inaczej ale wolę tak niż ciągle myśleć z kim gdzie kiedy. Jak wychodzi cieszę się jak dziecko, motylki itp. wtedy chce się żyć, można góry przenosić ...
Zibi.. no dokładnie. .. nie można od tego uciec... jak jest źle to źle. .. mozna wtedy się zastanowić i zobaczyc co mnie zżera . Jakie to uczucie. A ja pojawia się w rzeczystosci okazja to nie ma co spier.... tylko wejść. Inaczej nie przekanamy się czy cos się zmienilo. Jak to nie to znowu du... a jak tak to radość dzieciaka. . :)
Ja zawsze daję 100% siebie .. Nie oszukuję, nie ściemniam, jestem fair. Szkoda, że inni działają całkiem na odwrót
A moze dlatego żebyśmy nauczyli się byc czasem nieufni i właśnie ostrozni. Polubic w sobie tę nieufność tez nie jest latwo. Zwlaszcza jesli ktoś jest taki naiwny i wlazi wszędzie gdzie się da.. :)
To jest to: Naiwność
Wiele kobiet ma tę cechę. Ja również :D ostatnio postanowiłam zaufać na 100 procent. Ale zachowalam czujnosc i ostrożność. Wszędzie jest potrzebna ta równowaga. :)
Ale czasami jesteśmy nieufni, tylko zaraz sobie to jakoś tłumaczymy, oszukujemy się albo okazuje się, że jednak nie mieliśmy racji. Jeżeli jest na początku kilka takich sytuacji to potem już nie zwracamy uwagi na nie, po za tym wchodzimy w związek, więc ufamy sobie, więc czemu mielibyśmy być nieufni/naiwni? Oczywiście ja nie mówię, że po pierwszym spotkaniu mamy ufać sobie bezgranicznie ale np po miesiącu czy dwóch. Kilka miesięcy temu poznałem na innym portalu dziewczynę, niewinna zaczepka, miła rozmowa, potem codzienne dyskusje kilkugodzinne. Pierwsze co robiłem wstając pisałem jej dzień dobry i ona tak samo. Długo mi nie ufała, długo się starałem, ze względu na odległość nie mogliśmy się spotkać albo mi coś wypadło albo jej albo właśnie przez jej nieufność. Bała się tego spotkania, w końcu, po kolejnym odwołanym spotkaniu, zastanowiła się, doszła do wniosku, co ma być to będzie, nie ma czego się bać, trzeba spróbować. No i dzień przed umówionym spotkaniem, poszła do koleżanki, wypiła troszkę i przespała się ze swoim niby kolegą. Potem mi to napisała, prosząc aby dać jej jeszcze szansę, że to dla niej nic nie znaczyło, że to tylko raz itp. Po czymś takim nie potrafiłbym jej zaufać... A Wy?
Ja takich przypadków mam mnóstwo i ciężko by było zliczyć ... Ciągle ten sam schemat ... Zaufanie na początek ... Później czerwona lampka ... Tłumaczenie, ze może przesadzam ... Staram się wtedy myśleć pozytywnie ale na każdym kroku widzę, że jednak coś nie tak jest ... I znowu odpędzanie od siebie tych myśli a na koniec wychodzi, że jednak intuicja nie zawiodła i kolejny raz miałam dobre przeczucie ...
Do ZIBI122 - Ja bym dała szansę i się spotkała. Dopiero po rozmowie w cztery oczy byś coś więcej wiedział na Jej temat. Zaryzykowałabym.
Zibi - napisałeś, "nie potrafiłbym". Z jednej strony, jeżeli się wahasz, to myślisz o niej. I ok. Ale z drugiej strony, jeżeli tak łatwo poddała się chwili, to włacza się ALARM - UWAŻAJ. Bo dziewczyna może nie mieć hamulców i potraktuje Cię podobnie. Ja nie wchodziłabym w relację. Ale pokieruj się tym, co czujesz. Powodzenia!
Gdyby Mu nie zależało to nawet by się nie zastanawiał ... Skoro jest inaczej to warto dać szansę i sprawdzić w realu jaka faktycznie jest ... Jeśli tego nie zrobi to ciągle będzie o tym myśleć i zastanawiać się czy dobrze zrobił czy nie ... Ja bym wolała się spotkać niż myśleć co by było gdyby ...
Dlatego napisałam, by kierował się swoimi odczuciami, bo one są najważniejsze. :)
Minęło od tego zdarzenia w sumie niewiele bo 2 tyg. Nie było dnia abym o niej nie myślał. Obawiam się jednak, że to co jej powiedziałem spaliło wszystkie mosty, dość impulsywnie zareagowałem obrażając Ją, nazywając niezbyt ładnie. W późniejszych rozmowach, gdy już lekko ochłonąłem, przeprosiłem ale wiem, że nie da się tak łato wybaczyć. Od dwóch tygodni nie rozmawialiśmy bo skasowałem tam konto a nie mam do niej innego aktywnego kontaktu. Odległość tym bardziej utrudnia raz spotkanie, dwa bycie razem, a gdy nie jest się razem to łatwiej ponownie o takie coś i tym razem mi po prostu nie powie widząc jak poprzednio zareagowałem. Chyba jednak odpuszczę tym razem, jak nigdy prawie tego nie robię to tym razem tak, nie chcę nie mieć zaufania, podejrzliwie patrzeć na nią, zastanawiać się jak się dłużej nie będzie odzywać czy właśnie przypadkiem ... itd.
Aby dodać post, musisz się zalogować.