Marcin przychodzi po mnie na peron zgorzelski, jako, że mam problemy ze wzrokiem, umówiliśmy się, że Marcin będzie machał do mnie czerwoną chustą, żeby łatwiej było mi go rozpoznać wśród tłumu. Kiedy wreszcie go rozpoznaję, rzucam mu się w ramiona tak, jakbyśmy byli starymi dobrymi ziomkami którzy nie widzieli się przez lata. Idziemy do Marcina. Wchodzę do pokoju, a tam już naszykowane 2 kieliszki z jakimś tanim winem z Biedry które skrzętnie schował za drzwi i udaje, że to wino luksusowej marki myśląc, że nie zauważę tego co stoi za drzwiami (nieważne, i tak nie lubię wina).
Potem oglądamy horror. Udaję, że się wystraszyłam i wtulam się w silne ramiona Marcina. Marcin wykorzystuje okazję i zaczyna mi zaglądać pod bluzkę. Potem dobiera się do mnie coraz bardziej śmiało, aż w końcu nawet nie wiem w którym momencie wszystkie ubrania leżą na podłodze. I vice versa. Rozbieram Marcina z szelek tak namiętnie, że aż wstyd tu opisywać. Marcin swoimi szelkami zawiązuję mi ręce o nogę stołu nieopodal łóżka. Staje się jego niewolnicą. Płaczę, ale Marcin jest bezlitosny. Chcę wrócić do mamy. Marcin jest tak drapieżny, że w przypływie dzikiej żądzy zrzuca mnie z łóżka i uderzam głową o stołek. Błagam, żeby przestał, ale nie reaguje. Nie mam nawet siły żeby krzyczeć. W końcu zebrałam się w sobie i wy***ałam mu kopa w twarz, przywiązana rękoma do stołka chwyciłam go i zaczęłam walić nim w Marcina głowę. Leżał nieprzytomny, uwolniłam się, ubrałam, uciekłam, wezwałam policję. Marcin już nigdy nie dotknie żadnej gimnazjalistki.
Taki scenariusz przewidziała mi wróżka na walentynki.
DLACZEGO WSZYSCY NA TYM FORUM ZAZDROSZCZĄ MARCINOWI STYLU BYCIA I PRZEZ TO GO OCZERNIAJĄ?
np. taki ziomek s3n
Potem oglądamy horror. Udaję, że się wystraszyłam i wtulam się w silne ramiona Marcina. Marcin wykorzystuje okazję i zaczyna mi zaglądać pod bluzkę. Potem dobiera się do mnie coraz bardziej śmiało, aż w końcu nawet nie wiem w którym momencie wszystkie ubrania leżą na podłodze. I vice versa. Rozbieram Marcina z szelek tak namiętnie, że aż wstyd tu opisywać. Marcin swoimi szelkami zawiązuję mi ręce o nogę stołu nieopodal łóżka. Staje się jego niewolnicą. Płaczę, ale Marcin jest bezlitosny. Chcę wrócić do mamy. Marcin jest tak drapieżny, że w przypływie dzikiej żądzy zrzuca mnie z łóżka i uderzam głową o stołek. Błagam, żeby przestał, ale nie reaguje. Nie mam nawet siły żeby krzyczeć. W końcu zebrałam się w sobie i wy***ałam mu kopa w twarz, przywiązana rękoma do stołka chwyciłam go i zaczęłam walić nim w Marcina głowę. Leżał nieprzytomny, uwolniłam się, ubrałam, uciekłam, wezwałam policję. Marcin już nigdy nie dotknie żadnej gimnazjalistki.
Taki scenariusz przewidziała mi wróżka na walentynki.
DLACZEGO WSZYSCY NA TYM FORUM ZAZDROSZCZĄ MARCINOWI STYLU BYCIA I PRZEZ TO GO OCZERNIAJĄ?
np. taki ziomek s3n