W styczniu minął rok od kiedy ostatni raz wyszedłem poza teren własnego podwórka, jeśli nie liczyć jednego wyjścia do fryzjera i sklepu w lipcu. Jest tu ktoś kto przepiwniczył podobną ilość czasu, a potem dokonał tego słynnego wzięcia się za siebie? Jak to wyglądało, od czego zaczęliście?
wyjście do ludzi
nieźle zarosłeś.
Nigdy nie wezme sie za siebie,wole byc pustelnikiem.
Nigdy nie wezme sie za siebie,wole byc pustelnikiem.
Nigdy nie wezme sie za siebie,wole byc pustelnikiem.
podbijam
ewentualnie zakonnicą albo czarownicą zaszytą w górskiej chatce, miejscową znachorką mieszającą napary z ziół dzień i noc
Nigdy nie wezme sie za siebie,wole byc pustelnikiem.
Nigdy nie wezmę się za siebie, wolę brać się za innych.
Nigdy nie wezmę się za siebie, wolę być hardkorem.
Nigdy nie wezme sie za siebie,wole byc pustelnikiem.
:ninja:
:ninja:
Popsułaś zabawę... winnaś napisać..
"Nigdy nie wezmę się za siebie," + jakąś sentencję która zmieni świat na lepsze !.
: zawiedziony :
Nigdy nie wezmę się za siebie, zarosnę się i na następnę święta będę robił za Mikołaja xD
Kiedyś tak miałam, ale to było dawno i nieprawda. Teraz kocham być wśród ludzi.
Aby dodać post, musisz się zalogować.