Moja wymarzona randka walentynkowa:
Przyjeżdża do mnie Marcin Sowa, recytuje wiersz, oświadcza mi się. Zapraszam go do pokoju na herbatę, poznaję go z moją mamą i przedstawiam jej mojego przyszłego męża. Mama robi wielkie oczy i niemal dostaje zawału, ale kiedy mówię jej, że Marcin jest nauczycielem polskiego w gimnazjum, od razu zdobywa jej serce. ( Siostrę oczywiście chowam do piwnicy, bo jest gimnazjalistką, a to niebezpieczne w tym przypadku ).
Potem jedziemy Marcina autem do niego. Mam na sobie czerwoną bieliznę z koronki na specjalne okazje. Nie czekamy do nocy poślubnej, następuje konsumpcja naszego związku. Spełniam jego największe marzenie o połyku i tym samym staję się w jego oczach księżniczką. Już wiem, że żadnej innej nigdy nie zapragnie. Potem czytamy poezję i długo na jej temat rozmawiamy. Marcin przedstawia mi swoje refleksje, a ja przedstawiam mu swoje. Trochę się kłócimy, bo mamy odmienne zdanie n.t. "Demona" Lermontowa, a to wzbudza gorącą dyskusję, ale to nic, lubię, kiedy Marcin przekomarza się ze mną na temat poezji - patrzy na to okiem profesjonalisty. W końcu zmęczona rozmyślaniem zasypiam w jego ramionach. Czuję się jak najszczęśliwsza dziewczyna na tej planecie. Budzę się obok mojego Sowy Marcina, robię mu śniadania do łóżka, potem jedziemy załatwić wszelakie formalności związane z naszą uroczystością ślubną.
tak chciałabym spędzić walentynki. a wy? jaka jest wasza wymarzona randka?
Przyjeżdża do mnie Marcin Sowa, recytuje wiersz, oświadcza mi się. Zapraszam go do pokoju na herbatę, poznaję go z moją mamą i przedstawiam jej mojego przyszłego męża. Mama robi wielkie oczy i niemal dostaje zawału, ale kiedy mówię jej, że Marcin jest nauczycielem polskiego w gimnazjum, od razu zdobywa jej serce. ( Siostrę oczywiście chowam do piwnicy, bo jest gimnazjalistką, a to niebezpieczne w tym przypadku ).
Potem jedziemy Marcina autem do niego. Mam na sobie czerwoną bieliznę z koronki na specjalne okazje. Nie czekamy do nocy poślubnej, następuje konsumpcja naszego związku. Spełniam jego największe marzenie o połyku i tym samym staję się w jego oczach księżniczką. Już wiem, że żadnej innej nigdy nie zapragnie. Potem czytamy poezję i długo na jej temat rozmawiamy. Marcin przedstawia mi swoje refleksje, a ja przedstawiam mu swoje. Trochę się kłócimy, bo mamy odmienne zdanie n.t. "Demona" Lermontowa, a to wzbudza gorącą dyskusję, ale to nic, lubię, kiedy Marcin przekomarza się ze mną na temat poezji - patrzy na to okiem profesjonalisty. W końcu zmęczona rozmyślaniem zasypiam w jego ramionach. Czuję się jak najszczęśliwsza dziewczyna na tej planecie. Budzę się obok mojego Sowy Marcina, robię mu śniadania do łóżka, potem jedziemy załatwić wszelakie formalności związane z naszą uroczystością ślubną.
tak chciałabym spędzić walentynki. a wy? jaka jest wasza wymarzona randka?