Jestem z kimś kogo kocham, ale tak naprawde on oddala się ode mnie...
czuje sie smotna...
ciągle jest zły...
ciągle chodzi wściekły...
gdy pytam czy kocha nie odpowiada...
gdy chcę go pocałować na filmie romantycznym, mówi żebym nie przeszkadzała, bo on ogląda...
gdzy go głąskam po głowie to odsówa się...
nie reaguje na moje łzy...
nie obchodzi go nze to mnie boli...
rani...
czy on mnie kocha...?
czy jestem mu obojętna...?
kim dla nieego teraz jestem?
moze bedzie lepiej jak się rozstaniemy...?
moze dla niego jestem powietrzem?
moze go nie obchodze?
może nie obchodzi go to co robie...?
moze chcę skończyć wszystko to co było w nas?
zabić miłosć...?
i co powie?
ze miłosć jest zatruta?
przecież pisał w sms-sie ze tylko miłości ufa...
co mam zrobić...?
szczera rozmowa nie pomogłą...
nie wiem co sie dzieje...
cos, czy ktoś odbiera mi nadzieję...
proszę pomóżcie mi...
dziex za dodanie bloga:*



a moze zobaczyl cos czego nie powinien????




