
Już nie czekam cierpliwie,
i nie wierzę że coś się zmieni,
byłam chyba zawsze sama.
Zamknięta w sobie
w czterech ścianach
mojego chorego umysłu.
Zerwałam wszelkie więzy emocjonalne,
stworzyłam barierę ochronną
odcinającą mnie od
cierpienia...
lęku...
bólu...
Uwięziona w fuzji własnych złudzeń,
ginę...
umieram...
zatracam się w sobie.
Samotność stała się tylko
chwilą...
wyrokiem...
moim wyborem...
protestem na jaki mnie stać.
Jest dla mnie przyjemnością,
bo ją pragnę.
Dla innych męką,
bo są do niej zmuszeni.
autor: steffna :)
zapraszam na forum dla nastolatków: kliknij tu








