Była to bardzowspaniała dziewczyna.
Często powtarzał: TY MOJA JEDYNA!
Bała się najgorszego-że kiedyś ją rzuci...
Nie będzie chciał jej znać... Ich czas już nie wróci!
Wiedziała,że wtedy życia by nie miała!
Nie dałaby rady-za mocno kochała!!!
Po jakimś czasie nie tak samo było.
Zero jego wyznań...Coś się w nim zmieniło...
Coraz rzadziej się z nia spotykał...
Gdy mówił:KOCHAM! Wzroku jej unikał.
Czuła,jakby była z obcą osobą.
Przytuliła go mocno,
Mówiła : KOCHANIE!!!
Nie sądziła,że dzis nastąpi ich pożegnanie.
Zaczął mówić coś...: WIESZ, MAM CIE DOść!!!
Ona milczała..
Tylko łza po jej policzku spływała...
Mówił,że pokochał inną już,
Nie wiedział,że dziewczynie własnie wbija w serce nóż!!!
Siedziała sama,myśląc co się stało.
Nie mogła uwierzyć-tak ją zabolało!!!
Do domu wracać nie chciała.
Poszła na skarpę,
Miejsce,które tak bardzo lubiała!
Miejsce,gdzie wszystkie swe żale i smutki topiła.
Myślałaczy teraz jest z tą dziewczyną...
Czy do niej też mówi: JESTEś Tą JEDYNą!!!
Zranił tak bardzo jej małe serce...
Przyrzekła, że nie da się zranić nikomu więcej...
Następnegodnia jego ujrzała.
Uśmiechniętego, z nią idącego i nagle się zaśmiała.
Wszystkie wspomnienia szybko wracały...
I znowu do oczu jej łezki napływały...
Sięgnęła do szafki z lekarstwami...
Wzięła wszystkie tabletki
I uciekła trzaskając drzwiami.
Chciała umrzeć w miejscu,
Gdzie kiedyś z nim była...
Poszłana skarpę i własnym oczom nie wierzyła...
Słyszała jego piękne wyznania,
Płakała i była już bliska skonania...
Mówił: JEJ NAPRAWDę NIGDY NIE KOCHAłEM!!!
TO NA CIEBE CAłE żYCIE CZEKAłEM!!!
Takją te słowo mocno zabolało...
Upadła na ziemię, nie wiedząc co się stało.
Wyrzucała sobie swoją naiwność...
Wierzyła gdy mówił: to musi być miłość...
Otworzyła oczy i zobaczyła ją...
Patrzyła na nią i pomyślała,
Że to ta sama dziewczyna,
Która jej ukochanego odebrała...
Zerwałasię nagle i biegła przed siebie
Krzyczała: NIENAWIDZę CIę...NIE WYBACZę CI TEGO!!!
ZABRAłAś MI WSZYSTKO-MOJEGO KOCHANEGO!!!
Więcej powiedzieć nie zdołała.
Wyjęła tabletki...
I jedna za drugą łykała...
Krzyknęła tylko:
BOżE,WIESZ JAKIE JEST MOJE MARZENIE...
POSIEDZę,POCZEKAMNA JEGO SPEłNIENIE
Poczuła się senna... co chwilę upadała...
Zobaczyła tego, któremu cała się oddała...
Próbowałwziąć ją na ręce...
Mówiła: NIE DOTYKAJ MNIE NIGDY WIęCEJ!!!
Oczy jej się zamykały...
Tylko usta te same słowa powtarzały...
NIGDY MNIE NIE KOCHAłEś!ZBęDNE NADZIEJE MI DAWAłEś!!!
I coraz ciszej i wolniej mówiła...
Bo swoje ziemskie życie właśnie kończyła...
Patrząc na niego powiedziała:
NIE ZAPOMNIJ MNIE-I TAK KOCHAM CIę!!!
MIMO,żE MNIE SKRZYWDZIłEś I żYCIE ME W PIEKłO ZAMIENIłEś...
I on zapłakał nagle... słysząc jej wyznanie...
Odchodziła powoli... nie wiedząc co się stanie...
Czekała na chwilę... W której jej serce bić przestanie...
On chodził niespokojny, wyrzucając z siebie...
Że to przez niego ona chce być teraz w niebie...
Opadłojej ciało... serce bić przestało...
On gdy to ujrzał rozpędził się, i skacząc ze skarpy zawołał:KOCHAM CIę!!!
A z jej martwego ciała, po policzku ostatnia łza poleciała...








