08.12.2008
Ulver - Bergtatt - Recenzja
Ulver to zespół z norwegii wykonujący początkowo dosyć "klasyczny" black-folk metal
w późniejszym okresie zmienił swój styl na ambientowo-elektroniczne poszukiwania.
Dziś zajmę się recenzją płyty Bergtatt która zdecydowanie reprezentuje wcześniejszy
okres twórczości.
Numerem otwierającym na płycie jest "I Troldskog Faren Vild". Siedmiominutowy utwór
którego warstwa instrumentalna utrzymana jest w stylu nieco "Burzumowo -
Satyriconowym" Nie uznamy tutaj black metalowej jatki za to doświadczymy black
metalowego klimatu w najczystszej formie. Najlepiej dźwięków tych słuchać podczas
przechadzki po lesie a najlepiej w górach...
Warstwa wokalna jest sporym zaskoczeniem bowiem nie uświadczymy w tym kawałku
żadnych blackowych skrzeków czy darcia ryja. Ot poprawny wokal wpisujący się w
folkową manierę - mogący kojarzyć się z chorałem gregoriańskim. Kawałek
zakończony jest piękną solówką gitarową
Drugi kawałek to "Soelen Gaaer Bag Aase Need" zaczynający się od akustycznego
riffu by nagle przejść w bardziej stereotypowy black metal. Jednak jaką moc ma ten
utwór! Nadal jest ten sam - "Leśny" klimat tylko robi się mocniej...
Trzeci utwór na płycie nosi tytuł "Graablick Blev Hun Vaer" i przyznam ,że jest bardzo
nietypowy i ciekawy. Klimat w tym kawałku robi się coraz mroczniejszy, niepokojący,
by w pewnym momencie nagle się uspokoić (Niemal jak w Opeth) pojawia się gitara
akustyczna a po parunastu sekundach odgłos uciekającego człowieka (?) i w tle piękna
gra na pianinie - niepokojąca ale jednak pociągająca... Aż w pewnym momencie utwór
znów wraca do black metalowych standardów... Końcówka mocno mi się kojarzy z
Behemothem z czasów Sventevith
czwarty kawałek "Een Stemme Locker" to w skali płyty tylko przerywnik jednak bardzo
ciekawy klimat w nim panuje. Ot, gitara akustyczna jakieś mamrotanie a potem
solówka. Utwór bardzo senny ale ma swój urok
Ostatni kawałek to "Bergtatt - Ind I Fjeldkamrene" Zaczyna się black metalowo by w
pewnym momencie poczęstować nas "Opethowym" akustycznym riffem oraz solówką.
W tym ostatnim kawałku nastrój zmienia się dosyć często i nie pozwala się nudzić
słuchaczowi.
I to już koniec płyty. Mogło by się zdawać ,że 5 numerów to mało ale zważywszy na
ich długość (średnio jakoś 7 minut) jest to wystarczająca ilość. Jako ciekawostkę mogę
powiedzieć ,że wokale na płycie nagrywane były w języku staroduńskim.
"Bergtatt" to pozycja nie dla każdego słuchacza. Wymaga dłuższego obcowania by
dostrzec jej prawdziwe piękno. Na pewno płyta spodoba się osobom lubiącym
folk-metal oraz surowy norweski black. Dzieci słuchające Linkin Park niech uciekają
daleko bo do tej płyty trzeba nabrać muzycznej dojrzałości...
W mojej ocenie 9/10

Zapraszam do dyskusji, być może inaczej postrzegacie tę płytę...
P.S postanowiłem napisać kolejną recenzję bo widziałem ,że poprzednia moja recenzja Gorgoroth cieszyła się bardzo pozytywnym odbiorem :D
W mojej ocenie 9/10

Zapraszam do dyskusji, być może inaczej postrzegacie tę płytę...
P.S postanowiłem napisać kolejną recenzję bo widziałem ,że poprzednia moja recenzja Gorgoroth cieszyła się bardzo pozytywnym odbiorem :D
Lubisz to?