wlodekjrd
Posty: 2 (po ~4589 znaków)
Reputacja: 0 | BluzgometrTM: 42
wlodekjrd
  8 września 2018 (pierwszy post)

Mój remix klasyka Eminema - lose yourfelf jak ktos lubi przekazy to zapraszam do lektury :)

życie nie jest szare i ponure, miliony barw, miliardy różnych scenariuszy, nie istnieje nic co identyczne, toczymy swoją syzyfową kulę, póki nie dojdziemy do kresu naszej ludzkiej egzystencji, do śmierci która zawsze będzie tylko zagadką, przyjmijmy ją jako kolejny etap, a będziemy nieśmiertelni na zawsze, bo ja to tylko moja projekcja, gotów zginąć przeżyję wszystko, dążmy do takiej świadomości, ułomnej świadomości

to nie jest podróba, nie dosięgam pięt mistrza, robię to tylko dla własnej satysfakcji i dla ludzi którzy mogą z tego zaczerpnąć czegoś więcej niż tylko zabawy rymem, dla ludzi co umieją interpretować i logicznie myśleć dla każdego i dla nikogo, więc nie obchodzi mnie jak daleko to dojdzie, ja się spełniam i tyle mi wystarczy to mój rap, droga którą pokochałem, droga którą kroczę.

I nie mów mi człowiek, że to sam tylko sobie, że ja to najważniejsze, żeby tak układać w głowie że liczy się tylko szczęście , swe królestwo w budowie, by olać innych ludzi, brać garściami jak posłowie nie starać się naprawiać, jak tylko pozwala zdrowie, zacząć samemu od siebie, wszyscy ludzie bogowie poważnie to odbierzesz, czy też tylko w cudzysłowie, święte księgi, autopsji ciągi, mądrość sama w sobie ja tak powiem, każdy inaczej w sposobie - myślenia różni się, tworzenie bez granic jest w słowie lecz co po za nim powiedz, jak śmierć nieznana odpowiedź, wyobraź sobie głuchoniemych język, nikt nie powie jak obraz myśl nieznane dźwięki czysta to abstrakcja, naukowcy pie****dolą, wątłe fakty satysfakcja nie wczuli się w tę role, mogą gdybać moja racja, może to zmysły są słabością, ludzka koncentracja jak sen tylko fantazja, albo inny wymiar, magia, też te podróże niezbadane, zwykła konstelacja błądzimy w paradoksach, otacza nas informacja, błogosławieni którym obca podobna mutacja co nie błądzą w myślach - praca to ich inspiracja, świadomi swej boskości, to pie*****lona dewiacja co samotność to dla nas ta dozgonna delegacja, szukania czegoś więcej, niż dobra rekomendacja

z doświadczenia i historii zło więcej dobra daje, odzwierciedlenie to nagonka, gdy to zło powstaje indoktrynuje się ten sprzeciw, lepsze są zwyczaje, teraz jest wojna w sieci, i gdzie postęp nie dostaje to pieniądz stworzył kraje, większość głównie go wyznaje, chodząc do świątyń, które też hajs stworzył - to rozstaje na naiwności i marności ludzi ich wydanie, dziś to tylko tradycja, jest część co serio moc daje wierzący mocno a nie, zepsuci "mafiozi" czaję, teologia to nauka, a nie wiara - mniemanie dąży tylko do jednego, by nie być zwierzak Panie, Bóg postrach wyobraźni, dla mnie wszystko było w planie książka dawno spisana, telenoweli wydanie, tutaj dramat tam komedia, karma wie co wam oddaje ja nie osobowo widzę, to coś co to wydaje - doskonałość i marnota w jednym, od was pokalanie do siebie porównywanie, tej energii, moje zdanie, wiara robi cuda lecz religie to podstępy tanie hipokryzji wydanie, prosić ideał, litanie, czy nie logiczne jest każdej chwili, hołd dać, poważanie zamknąć oczy, cel w planie, kto zasłużył ten dostanie, jaram się wizją, że umrę, żyje chwilą na spontanie normę zjadam na śniadanie, cofnij się w czasie świtanie, łebscy tępiciele drżą starzy, a tak tępi w swym stanie ale spoko sprostowanie, ja nie wrogiem, echo pcha mnie, będzie o mnie jeszcze głośno, bo planuje nie nagannie to automat, nie knowanie, loty wchodzą mi w banie, moje przeznaczenie, które dla was to niedowierzanie zrobię i odejdę amen, wrócę z wiatrem i zostanę, świat nie skończy się na pewno, tylko powtórzy tę chałę może moja nową Biblią będzie, jestem tym co miałem, jestem tylko tym narzędziem, co pisałem - nie myślałem Ta księga była wystrzałem, pewien Kapłan sensu darem, pokazał mi znaczenie Jezusa, nie był ideałem o czym wcześniej wspomniałem, zło dobro rodzi wyznałem, ja nie powiem "jestem bogiem", bo przecież go wyśmiałem równowagę zaniedbałem, są tacy co moc im dałem, ale filozofia trudna, tylko garstkę zdruzgotałem potwierdzeniem co wspaniałe, do 3 razy sztuka, wlałem - im do głowy umocnienie, będzie wojna plan dostałem walczą ludzie, moce całe, by chłam zniszczyć, doskonałe zakończenie przed początkiem, ostatnia wojna o chwałę jak zje**emy po raz trzeci, to na wieki sam zostanę, ze mną gwiazdy i przestworza i kartki niedopisane tyle zwierząt co widziane, stworzone z wiedzą wydane - dla przykładu, by wymyślił szybciej człowiek co przydatne one nie winne - dosadne, nawet te plagi szkaradne, zadowolą się ścierwem ludzkości, zjedzą ciała, pragnę by udało się bez tego, wielu bogów to przesadne, naród wybrany jest jeden, a magia zniknie, wypadnę każdy będzie małym ludkiem, tylko miłość arsenałem, wszystko będzie proste, będę jawnym lecz z finałem bez ingerencji, wiedziałem, samotność zawsze cierpiałem, ziemię zostawię ziemianom, wrócę skąd emigrowałem w czarną dziurę gdzie mieszkałem, ze wszystkim i niczym - ave, zachowam swoje milczenie, szansa na egzystowanie albo wszyscy będą równi, albo auto-wybijanie, nie będę maczał w tym palców jak znów władza wejdzie w manię era raju pozostanie, ale bóg pieprzy wtrącanie każdy będzie świadom tego, że to już ich planowanie era za i przeciw stanie, paradoksy co dzień branie - odpowiedzialności za skutki, nie istnieje wygranie wszystko będzie równe, obojętne w takim stanie, progres ewolucji zniknie, zniknie też jej ponaglanie

wizja własności, tym tętnie, nie pomogę już, bo brednie, mają głęboką też prawdę, odbijam więc permanentnie zostawiając jedną radę, tylko sam będziesz żyć świetnie, raj to wyspa samotników, relacje to zdania sprzeczne nie całkowicie zbyteczne kontakty, lecz sporne kwestie.

Dyskusja na ten temat została zakończona lub też od 30 dni nikt nie brał udziału w dyskusji w tym wątku.